Top Social

INWESTOWANIE W SIEBIE: 5 NAJBLIŻSZYCH PLANÓW, KTÓRE ZREALIZUJĘ, GDY RZECZYWISTOŚĆ WRÓCI DO NORMY.

Jestem ciekawa czy Wy również fantazjujecie o tym co zrobicie, gdy wszystko w okół wróci do jako takiej normy. Chyba większość z nas zaczyna już odczuwać negatywne skutki tej pandemii. Brak możliwości wyjścia do kina, restauracji, siłowni czy zobaczenia jakiegoś fajnego koncertu na żywo, jeszcze kilka tygodni temu było dla mnie czymś niemożliwym. Dziś to rozrywki, na które osobiście czekam z wielkim utęsknieniem. Kiedy to wszystko się unormuje, chciałabym nieco zmodyfikować mój obecny styl życia i bardziej postawić na inwestowanie w siebie, ale nie chodzi mi tu o kwestie urodowe. Mam na myśli rozwijanie swoich umiejętności, doświadczanie nowych sytuacji i emocji, poznawanie inspirujących ludzi. Chciałabym skorzystać z tego, co w czasach przed pandemią nie było dla mnie priorytetem.  Wystarczyło dosłownie kilka tygodni kwarantanny, by w moim myśleniu zmieniło się więcej, niż przez ostatnie kilka lat. Jakie zatem są moje plany, związane z inwestowaniem w siebie? Zapraszam do czytania dalej. 



1. ZAJĘCIA POLEDANCE
Z podziwem patrzę na te wszystkie wysportowane i niezwykle sprawne dziewczyny, które wywijają na rurkach do poledance z tak dziką łatwością. Nie wiem czy wiecie, ale taniec na rurze już dawno przestał być kojarzony z klubami nocnymi i roznegliżowanymi paniami, które czyhają na pieniądze wsadzone w majtki. Poledance to rodzaj akrobatyki. Rozwija umiejętności typowe dla gimnastyki, wzmacnia i kształtuje ciało oraz sprawia, że stajemy się bardziej wytrzymałe. Pierwotnie wywodzi się z tańca indyjskiego, a współcześnie organizowane są nawet mistrzostwa w tańcu na rurze. Jestem bardzo ciekawa, czy taka forma ruchu będzie mi odpowiadać i nie ukrywam, że chciałabym przetestować swoje ciało pod tym kątem. Myślę, że to pomoże mi wyjść ze swojej strefy komfortu, a ja uwielbiam takie doświadczenia. To nieprawdopodobnie uwalniające. Zatem kiedy sytuacja gospodarcza w Polsce wróci do normy, to chciałabym skorzystać z tego typu zajęć. Co z tego będzie? Nie wiem, ale to kolejne doświadczenie, które chciałabym wrzucić do mojego życiowego portfolio. Myślę, że moje poledance'owe przygody będziecie mogły śledzić na moim Instagramie, a konkretnie na Stories :-) Może być zabawnie! 


2. KURS JĘZYKA HISZPAŃSKIEGO
Uwielbiam język hiszpański! Muszę się Wam do czegoś przyznać i pewnie wiele osób będzie się z tego śmiać, ale... w dzieciństwie byłam ogromną fanką tasiemca pt. "Zbuntowany Anioł". Do dzisiaj, gdy ten serial mignie mi gdzieś w telewizji czy internecie, to mam do niego ogromny sentyment. Uwielbiałam przygody Mili, Ivo i reszty tej szalonej ekipy, a najbardziej podobał mi się język, w którym się porozumiewali. Zawsze chciałam się go nauczyć i myślę, że w tym roku podejmę się tego wyzwania. Do poznania tego języka nabrałam jeszcze większej ochoty po obejrzeniu "Domu z papieru" oraz "Szkoły dla Elity". Dzięki tym ostatnim serialom znam już chyba wszystkie, hiszpańskie przekleństwa, więc czas poznać resztę tego pięknego języka. 


3. OBÓZ JOGOWY
Marzy mi się też jakiś dalszy wyjazd z jogą w tle. Wiem, że przed pandemią biura podróży organizowały takie wyjazdy i już wtedy miałam na to ogromną ochotę. Po cichu odkładałam na to jakieś drobne pieniądze. Myślę jednak, że co się odwlecze, to nie uciecze i w tym roku zdecyduję się na taki wyjazd gdzieś w Polsce. Może Mazury? Albo jakieś piękne, górskie zakątki? Ach, to by było coś wspaniałego. 


4. POJADĘ W GÓRY LATEM
Wiecie jak to zwykle jest - mieszkając nad morzem, chce się w góry. Ja akurat jestem przykładem takiego osobnika i mam niezwykłą ochotę pochodzić po górach w jakiś piękny, letni weekend.  Wskoczyć w wygodne ciuchy, zarzucić plecak i po prostu iść przed siebie. Nacieszyć oko zielenią, naturą i wejść gdzieś wysoko, żeby pooddychać świeżym, czystym powietrzem. Myślę, że w czasach ogólnoświatowej kwarantanny jeszcze bardziej docenimy piękno natury i możliwość nieograniczonego cieszenia się nią. Tak to już jest, że zwykle doceniamy coś wtedy, gdy to tracimy i ja mam zamiar w odpowiednim momencie wykorzystać swój wolny czas do obcowania z naturą. To zawsze mnie bardzo inspirowało i ładowało moje bateryjki. Teraz czuję, że lecę już na oparach. Nie ukrywam, że bardzo pomaga mi kontakt z Wami. Czy to wymienianie zwykłych komentarzy na Insta i na blogu czy oglądanie Waszych relacji. To piękne, że udało mi się zbudować wokół siebie tak cudowną społeczność i możemy sobie wzajemnie dodawać energii oraz podnosić na duchu. Dziękuję, że jesteście :-) 


5. KURS ROBIENIA SUSHI
Ostatnim planem, który chciałabym zrealizować jest ukończenie jakiegoś profesjonalnego kursu robienia sushi. Uwielbiam ten japoński specjał i marzy mi się taki kurs z prawdziwego zdarzenia. Koronawirus spowodował, że kurs, na który byłam zapisana został odwołany w ostatniej chwili...



A Wy? Macie jakieś plany na "po pandemii"? Czy również  planujecie inwestować w siebie w taki sposób?



_____________________________

  OBSERWUJ MNIE NA INSTAGRAMIE:


33 komentarze on "INWESTOWANIE W SIEBIE: 5 NAJBLIŻSZYCH PLANÓW, KTÓRE ZREALIZUJĘ, GDY RZECZYWISTOŚĆ WRÓCI DO NORMY. "
  1. Też mam w planach hiszpański na ten rok. Powiedz mi Kochana skąd ta sukienka? :D <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reserved, ale była dostępna jesienią, wiec nie wiem czy znajdziesz.
      Wiem, bo sama wtedy jej szukałam 😂

      Usuń
    2. Bardzo podobną skukienkę można kupić w MLE Collection- myślałam, że stąd masz tę sukienkę do momentu aż przeczytałam komentarz :)

      Usuń
  2. Oooo na taki obóz jogowy też bym się wybrała:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post! Myślę, że każdy z nas ma plany na to, co zrobi po pandemi, a wszelkie sposoby inwestowania w siebie są zawsze dobre :) również chciałam kiedyś spróbować pole dance, może też się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Również marzy mi się pole dance. Odstrasza mnie jedynie niezliczoną ilość sniakow na ciele trenujących koleżanek. Kusi mnie taniec na wysokich obcasach. Nie wiem czy wkrecilabym się w te zajęcia na maxa, ale chciałabym chociaż raz się odważyć, spróbować i moc wyrobić w sobie opinie na ten temat. Poza tym chcę zainwestować w kursy dietetyczne oraz marzy mi się jakiś fit camp z Qczajem albo innym bardziej znanym trenerem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne pomysły! Udanego ich realizowania, mam nadzieję jak najszybciej 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Pole Dance coś pięknego!❤ Polecam bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Trenuję pole dance już od ponad 2 lat. Jest to pierwsza aktywność fizyczna, którą uprawiam regularnie, bo po prostu się zakochałam i nie muszę się męczyć z brakiem motywacji do ćwiczeń czy że mi się nie chce. Mówię o zajęciach w klubie, bo to całkiem inna bajka niż trenowanie samej w domu (mam rurkę w mieszkaniu). Atmosfera w studio jest ważna, to ona często napędza Cię na kolejny trening. Gorąco Cię zachęcam do spróbowania, pole dance jest wyzwalający, pomaga oswoić się z własnym ciałem, wzmacnia pewność siebie, body confidence. Cała społeczność poledancowa to niesamowici ludzie, bardzo otwarci ❤ przygotuj się na początku na ból, śiniaki i masę satysfakcji, aż Ci zazdroszczę początku tej przygody 😍

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak baaardzo chciała bym iść na pool dance, ale...
    Ale boje sie ze moje juz masywne łydki jeszcze bardziej się rozbudują :((
    Dziewczyny, doradźcie proszę, mam masywne łydki ( mięśnie, nie tluszcz, cale zycie chodzilam na palcach) a uda normalne. Czy da sie cos z tym zrobic. Nawet spodnie jest ciężko kupić. Czy ktoras miala taki problem i udalo jej sie zmniejszyc obwod chociaz o kilka cm ? Mam 40 cm w łydce.
    Ah
    Dlatego tak boje sie spróbować pool dancu chociaz juz prawie sie zapisalam 😆😐
    DariA, powodzenia, bardzi ciekawe pomysły :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy01 maja, 2020

      Są super ćwiczenia na łydki xhit czy jakoś tak na yoututube. W niecyaly tydzień - 2 cm. Nie masz ochoty po nich na spacer 😂

      Usuń
    2. Anonimowy02 maja, 2020

      Trenuję od 2 lat, zawsze miałam masywne łydki, schudły mi raptem o 1cm. Także nie widzę zmian w tym temacie, a dużo trenuję na nogi aktualnie.

      Usuń
    3. Anonimowy02 maja, 2020

      W poledance nogi raczej pracują najmniej, dużo większa jest praca górnych mięśni oraz brzucha, nie masz się o co martwić moim zdaniem :) Cudowny sport, dzięki któremu spalasz duże ilości kalorii, tak na prawdę "bawiąc się". Spróbuj! albo pokochasz albo znienawidzisz '-)

      Usuń
  9. Kochana, z innej beczki ;) może jesteś w stanie polecić jakaś dobrą szczoteczkę soniczną ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam na takim weekendowym wyjeździe z jogą i jest to fantastyczna sprawa <3 Nawet pisałam o moich wrażeniach na swoim blogu :)
    Pole dance trenuję od prawie 4 latach i uwielbiaaam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja teraz też o wiele bardziej inwestuje w siebie i dbam o siebie. Trzeba korzystać z tego czasu, bo jeszcze będziemy tęsknić za siedzeniem w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Do nauki hiszpańskiego też może Ci się przydać serial na Netflixie 'El Dragon'. Na razie obejrzałam tylko 4 odcinki, ale fajnie się zapowiada. Ja planuję z kolei wyjechać na kilka dni nad morze i zapisać się z narzeczonym na kurs bachaty, mam nadzieję, że niedługo będzie to możliwe :) Ostatnio przetestowałam maskę z siemienia lnianego,zakręciłam fale i faktycznie dłużej się utrzymały. Niedługo będzie maska z odżywką białkową, mam nadzieję, że uzyskam taki dobry efekt, jak na Twoich włosach.
    Pozdrawiam ciepło,
    Donia

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyny, a pole dance w klubach ćwiczy się w dwie osoby czy pojedynczo? Jak to wygląda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy02 maja, 2020

      W części klubów masz po dwie osoby na rurkę, w części jedną. Zależy, musisz pytać w konkretnych miejscach. Bywa i tak, że teoretycznie są dwie osoby na rurkę, ale nie przyjdzie tyle osób na zajęcia i masz sprzęt tylko dla siebie.

      Usuń
    2. Anonimowy02 maja, 2020

      Dzięki za komentarz. A powiedz mi jeszcze proszę, dla osoby początkującej jest lepiej jak są dwie osoby do jednej rurki czy nie? Na co to wpływa?

      Usuń
    3. Anonimowy03 maja, 2020

      jeżeli wszystko wróci do normy i obecne restrykcje sanitarne zostaną podtrzymane to 2 osoby do jednej rurki jest praktycznie niemożliwe,
      chyba, że będziecie ją dezynfekować co chwila ;p

      Usuń
  14. Anonimowy01 maja, 2020

    O super pomysły :) a gdzie miałaś być na kursie robienia sushi?? tez się wybieram , ale boję , ze trafię na jakieś kiepskiej jakości...

    OdpowiedzUsuń
  15. Uczę się hiszpańskiego już kilka lat. Jest to mój ukochany język. Kiedyś nie znosiłam się uczyć języków obcych, a za sprawą hiszpańskiego się przełamałam i od razu wpadły niemiecki i angielski, a w planach jest jeszcze francuski:) Gorąco polecam :) Te recomiendo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Anonimowy01 maja, 2020

    Daria a używałaś już szamponów w kostce? Czy masz zamiar spróbować?

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy02 maja, 2020

    Ja mam postanowienie „urodowe”, mianowicie: chcę zainwestować w depilację laserową. Kandydatką jestem idealną - jasna cera, ciemne owłosienie. Zabawa w wosk, maszynki itp. już mnie zmęczyła, uznałam, że najwyższa pora wziąć się za to ostatecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy02 maja, 2020

    Ogromnie mnie zaskoczył ten wpis :-)
    Bo miałam podobne plany na ten rok - hiszpańskiego chciałam się nauczyć od zawsze,niesamowicie podoba mi się ten język. Mój jogowy wyjazd został odwołany z uwagi na koronawirusa :-( Góry - o tak i to bardzo :-) kurs sushi dla mnie, kurs robienia burgerów dla męża :-)
    Tylko zamiast poledance chciałabym kontynuować naukę salsy :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też jakiś czas temu kupiłam książki do nauki hiszpańskiego i muszę do nich wrócić.Co do inspiracji języka,mój syn ma nawet na imię Iwo :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, hiszpański uwielbiam :D w tamtym roku bylam w Barcelonie i na Costa Bravie i tesknie caly czas :( co do, nauki to latwo "wchodzi" nauka wlasnie za pomoca seriali, hiszpanskich profili na insta i fb oraz piosenek, hehe takze polecam jako uzupelnienie nauki. Ja nawet jako totalny lingwistyczny antytalent nauczylam sie bardzo latwo w ten sposob podstaw :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam hiszpanski:D w tamtym roku bylam w Barcelonie i na Costa Bravie i tesknie :( jako uzupelnienie nauki hiszpanskiego polecam hiszpanskie profile na insta, fb, piosenki oraz filmy w oryginale i wlasne ich tlumaczenie nawet za pomoca tlumacza google lub slownika. Latwo mozna przyswoic sobie podstawy w ten sposob, mnie jako totalnemu beztalenciu do jezykow pomoglo hehe wiec mysle ze jak ktos ma smykałkę do jezykow to tez tym bardziej moze to jakos tam pomoc :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Do nauki hiszpanskiego polecam apkę Duolingo i książkę "Hiszpański 365 dni" wydawnictwa preston publishing ;) Ja się uczyłam tez ze starych książek Oskara Perlina :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgadzam się z moją poprzedniczką. Aplikacja Doulingo jest genialna! Dzięki niej udało mi się opanować język angielski, a tak właściwie wrócić do niego po dość długiej przerwie. Co do moich planów, chciałabym ruszyć z własnym mini projektem. Mam nadzieję, że się uda.

    OdpowiedzUsuń

Custom Post Signature

Custom Post  Signature