Top Social

4 KOSMETYCZNE BUBLE, KTÓRYCH NIE KUPIĘ PONOWNIE... CIEN, BOTANIC SKINFOOD, GARNIER, TOŁPA.

Dziś trochę Wam ponarzekam. Będę marudzić, zrzędzić i wybrzydzać, co w przypadku kosmetyków zdarza mi się niezmiernie rzadko. Jestem dosyć tolerancyjna i nawet, jeśli jakiś kosmetyk nie spełnia moich oczekiwań, to staram się go wykorzystać w jakiś inny sposób. Produktom, o których dziś napiszę nie daję już najmniejszych szans. Są totalnym zawodem. Co to za cuda? Myślę, że możecie je dobrze znać, więc zapraszam do czytania dalej. 


Jak zawsze muszę napisać tę słynną regułkę, która poprzedza tego typu wpisy na blogach czy filmy z bublami na Youtube - każda z nas jest inna i to, że dla mnie coś jest bublem nie oznacza, że i u Was tak będzie. Wiem, że produkty, o których dziś napiszę mają swoje zwolenniczki i wcale mnie to nie dziwi, bo tak, jak już wcześniej wspomniałam - jesteśmy różne, mamy różne potrzeby i oczekiwania, więc możemy mieć też różne opinie. Mając to już za sobą, zaczynam narzekać. Start!


PŁYN DWUFAZOWY DO DEMAKIJAŻU OCZU CIEN (Z LIDLA)
Jakiś czas temu skończył mi się mój płyn do demakijażu oczu Mixa, a że staram się nie chodzić tylko po jedną rzecz do drogerii, to przy okazji zakupów w Lidlu skusiłam się na dwufazówkę Cien. Producent na opakowaniu informuje, że płyn usuwa nawet najbardziej wodoodporną maskarę i makijaż. Niestety, ale tak się nie dzieje. Dodam, że nie noszę na co dzień jakiegoś scenicznego makijażu, z tysiącami warstw cieni, eyelinera, kleju do rzęs i wodoodpornego tuszu. Używam eyelinera który nie jest szalenie trwały (zmywa się zwykłym żelem), tak samo tusz nie należy do najbardziej trwałych i wodoodpornych, a jednak ten płyn miał z nimi problem. I to duży problem. Rozmazuje wszystko dookoła, tworząc efekt pandy. Czy jest coś gorszego podczas demakijażu oczu? Poza tym po użyciu tego płynu widzę przez mgłę, szczypią mnie oczy i łzawią przez kilka godzin. Co za zawód. Całe szczęście, ze niedrogi. 


KREM POD OCZY BOTANIC SKINFOOD CANNABIS I GUARANA
Natknęłam się na ten krem podczas zakupów w Naturze. Gdzieś już czytałam, że jest dobry i że nawet można go porównać do słynnego kremu Bobbi Brown, który kosztuje miliony monet. Przeczytałam na opakowaniu, że to bogaty krem dla skóry suchej i wiotkiej oraz wrażliwej, więc pomyślałam, że to może być dla mnie strzał w dziesiątkę. Lubię bogate kremy pod oczy. W dodatku ten był naprawdę niedrogi, jak na tak ładny skład (98% składników naturalnych, wegański). Niestety okazał się totalnym zawodem. Wszystko dlatego, że mnie po prostu uczulił już po pierwszym użyciu. Skóra w okolicach oczu zaczęła delikatnie piec i szczypać. Po chwili to ustało, ale czułam takie dziwne ściągnięcie, jakby skóra była jeszcze bardziej sucha, niż przed nałożeniem tego kremu. To dziwne, bo gdy jej dotknęłam, to wyczuwałam jeszcze resztki tego kremu (faktycznie jest bogaty). Kolejnego dnia zauważyłam opuchliznę powiek górnych, a na dolnej powiece pojawiły się takie małe, podskórne grudki przypominające kaszaki (na szczęście po kilku dniach zniknęły). Miałam kilka podejść do tego kremu, ale niestety - za każdym razem działo się to samo. Szkoda, bo podoba mi się konsystencja, skład, a nawet zapach, co w przypadku tak naturalnych produktów jest rzadkością. Nawet słoiczek jest szklany i ciemny, a to duży plus. Niestety mimo moich szczerych chęci nie jestem w stanie używać tego produktu. Mało tego - gdy aplikuję go na dłonie, to również mam dziwne uczucie jeszcze większej suchości, niż przed jego nałożeniem. I widzicie - niby naturalny, niby wszystko cacy pod tym względem, a jednak zrobił mi małą krzywdę. Jestem ciekawa jaki składnik był przyczyną takiej reakcji na mojej skórze. A może to kombinacja, ilość czy jakość tych składników zawiniła? Nie mam pojęcia, ale do tego kosmetyku na pewno nie wrócę. 


PŁYN MICELARNY GARNIER 
Pewnie jesteście w szoku, bo ten produkt znalazł się kiedyś w ulubieńcach miesiąca na moim blogu i naprawdę bardzo go lubiłam (był dla mnie taką tańszą wersją płynu z Biodermy Sensibio). Dojrzałam go w Lidlu i pomyślałam, że do niego wrócę. Pierwsza myśl po jego użyciu - wow, ale on się pieni! Nalałam sobie naprawdę niewielką ilość na płatek kosmetyczny i po kilku przeciągnięciach po twarzy miałam na niej lekką piankę. To jednak nie jest największy minus. Ten płyn po prostu nie domywa dokładnie makijażu. Zobaczyłam to dopiero wówczas, gdy postanowiłam na koniec przemyć twarz wacikiem nasączonym resztką Biodermy. Okazało się, że wacik zebrał jeszcze dużo resztek podkładu, którego nie domył ten płyn z Garniera. Ostatni minus - łzawią mi po nim oczy.  Nie wiem co zrobię z tak ogromną butlą tego płynu, ale nie planuję go już używać do twarzy. 


PEELING ENZYMATYCZNY TOŁPA SEBIO 3 ENZYMY
Jak widzicie - zużyłam ten produkt prawie do końca. I do końca miałam nadzieję na jakikolwiek efekt, który niestety się nie pojawił. Rozumiem, że peeling enzymatyczny jest delikatną formą złuszczania, ale dla mnie to za mało. Nie zauważyłam żadnej różnicy po zastosowaniu tego produktu. Odczuwam tylko lekkie pieczenie po aplikacji. Skóra jest po zmyciu tego produktu delikatnie podrażniona, ale nic więcej się tam nie dzieje. Nie jest bardziej gładka w dotyku, nie jest też rozjaśniona czy odświeżona. Wygląda na to, że moja skóra potrzebuje czegoś znacznie silniejszego, także nie kupię go ponownie. Wiem natomiast, że ten peeling Tołpa ma wiele zwolenniczek. Być może sprawdzi się w przypadku cery suchej, która nie jest przyzwyczajona do silnych peelingów czy zabiegów typu dermapen. 




Znacie? Lubicie te produkty? Jaki kosmetyk Was ostatnio rozczarował? Piszcie mi tu koniecznie :-)



_____________________________

  OBSERWUJ MNIE NA INSTAGRAMIE 

45 komentarzy on "4 KOSMETYCZNE BUBLE, KTÓRYCH NIE KUPIĘ PONOWNIE... CIEN, BOTANIC SKINFOOD, GARNIER, TOŁPA."
  1. U mnie ten garnier przesuszyl skore ;O kolejne 2 tygodnie dosłownie schodziła mi z twarzy. Był to jedyny nowy produkt, dlatego zorientowałam się w miarę szybko. Bubel na maksa ;( wole Bioderme albo Ziaje

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Dario dzięki za powyższy post! :)
    za firmą Garnier nie przepadam i ten płyn zupełnie do mnie nie przemawia, a jeśli chodzi o peeling z Tołpy to też mogę potwierdzić to o czym piszesz.
    Ja testuję peeling jakoś od grudnia i do tej pory nie mogę go skończyć, nie oczarował mnie niczym, przy pierwszym użyciu skóra tak piekła,że nie zdążyłam wytrzymać nawet minuty, przy kolejnych podejściach trochę mniej, podsumowując nie zauważyłam niczego pozytywnego:(
    dodam jeszcze na marginesie, że skład peelingu wcale nie jest taki wow, można tam znaleźć szkodliwe substancje,które mogą podrażniać skórę, wbrew pozorom i reklamie kosmetyki Tołpa wcale nie są takie naturalne! więc lepiej na nie uważać.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :*
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie mnie oświeciło dlaczego też mam grudki w okolicy oczu których wcześniej nie miałam... Też używam tego kremu! Odstawiam od razu! Dzięki Ci za ten post ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie lubię tego płynu micelarnego z garniera, mislam kiedyś butelkę bo był tak polecany ale wgl sie u mnie nie sprawdzil - tak jak u ciebie nie domywal mi makijażu i podrażniał oczy 🙈

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat peeling z tołpy jest super 😉

    OdpowiedzUsuń
  6. Zużyłam 3 opakowania tego peelingu, licząc na cud. Taki miał być super, a efektów nie zauważyłam. Jaki peeling enzymatyczny w takim razie polecasz? Chodzi mi głównie o pozbycie się pancernych wągrów z nosa 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę że swojej strony polecić dwa cudeńka. Peeling zuarnistyb Nacomi z korundem w zielonym opakowaniu oraz czarne mydło Nacomi stosowany jako maskę. Do tego Peeling z kwasami The Ordinary genialny.

      Usuń
  7. Płyny micelarne są fantastyczne do czyszczenia butów. Ten z garniera sprawdza się w tym świetnie bo do twarzy się nie nadaje

    OdpowiedzUsuń
  8. Jaki krem pod oczy polecasz? Zaczelam niedawno swoja przygode z kremami pod oczy. Wczesniej ich nie uzywalam. Zuzylam 3 rozne kremy i nie widze roznicy niż przed tym jak zaczełam je używać. A mam spore cienie pod oczami. Teraz uzywam Nacomi arganowy z kwasem hialuronowym. I procz tego że rano dalej go czuje na skórze to nie widzę efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten z botanic skinfood jest bardzo dobry, u mnie się sprawdził i polecam. A jak szukasz czegoś innego to z serii soraya planet jest krem pod oczy, nieco delikatniejszy, ale też fajnie nawilża :)

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam wrażenie, że micel z garniera się popsuł. Używałam go od chwili, gdy tylko się pokazał i był naprawdę super. Potem zrobiłam sobie jakoś dwuletnią przerwę, wróciłam i nagle bach - podrażnienie oczu, skóra twarzy jakaś sucha, tusz nie chciał się domyć... To już chyba po prostu nie ta sama formuła.
    A co do płynu Cien, ja również go mam i do twarzy czy oczu kompletnie się nie sprawdził (podrażnia, zostawia mgiełkę), ale odkryłam, jakim jest cudem, gdy zmyłam nim szminkę Maybelline Matte Ink. Rozpuściła się w 2 sekundy! Żaden najtłustszy olej i krem nie były w stanie jej ruszyć. A ten płyn rozpuszcza ją od razu, więc gorąco polecam dziewczynom, które muszą się męczyć ze zmywaniem tej szminki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja uwielbiam peeling 3 enzymy! Ale fakt, że dla dobrego efektu trzeba nałożyć grubszą warstwę, a na koniec przed zmyciem przemasować zwilżonymi dłońmi, tak jak każe etykieta, wtedy efekt jest najlepszy.

    OdpowiedzUsuń
  12. "Niby naturalny, niby cacy" to właśnie naturalne składniki moga bardziej uczulać

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam ten krem pod oczy Botanic i mam zupełnie inne odczucia przede wszystkim dlatego, że on mnie nie uczula. Uważam ze jest wydajny, ale i zwyczajny. Nie jest tez wcale bogaty w konsystencji ani nie tłusty, raczej lekki i rzadki. Nie wydaje mi się żeby jakoś specjalnie nawilżał ani odżywiał.. Co do płynów micelarnych to ja ich nigdy nie używam do przebywania oczu, najwyżej do twarzy ale tez nie preferuję. Do twarzy wolę mleczko (polecam z firmy Ava) a do oczu tylko dwufazowe (zielone z Ziai lub z Herbapolu). A poza tym polecam kosmetyki z certyfikatami Eko cert.
    Pati

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest lekki i rzadki, co ty piszesz...

      Usuń
  14. Mam ten krem pod oczy Botanic i mam zupełnie inne odczucia przede wszystkim dlatego, że on mnie nie uczula. Uważam ze jest wydajny, ale i zwyczajny. Nie jest tez wcale bogaty w konsystencji ani nie tłusty, raczej lekki i rzadki. Nie wydaje mi się żeby jakoś specjalnie nawilżał ani odżywiał.. Co do płynów micelarnych to ja ich nigdy nie używam do przebywania oczu, najwyżej do twarzy ale tez nie preferuję. Do twarzy wolę mleczko (polecam z firmy Ava) a do oczu tylko dwufazowe (zielone z Ziai lub z Herbapolu). A poza tym polecam kosmetyki z certyfikatami Eko cert.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam bardzo podobną sytuację jak z tym kremem pod oczy, tylko, że z zachwalanym i kultowym EOSem.
    Skusiłam się ostatnio na wersję honey (weszła w kwietniu) która jak zapewniał producent miała być naturalna i organiczna. Pierwszym minusem był już jego zapach, ale zniosłam. Jednak to, co po tygodniu używania stało się z moimi ustami to był dramat... Moje usta nie są raczej problematyczne, dosyć ciężko je przesuszyć, ale ta pomadka je mi wręcz pokaleczyła! Codziennie rano budziłam się z coraz to większą ilością ran na moich wargach. Nie mogłam na nie nakładać żadnej szminki, bo wyglądało to okropnie. Nie mówiąc już o ciągłym szczypaniu ust, szczególnie podczas oczyszczania twarzy.
    Szczerze, to nie mam pojęcia jaki składnik mnie tak uczulił bo skład pomadki był naprawdę dobry, ale do EOSa nigdy już nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja używam płyn do demakijażu z Nivei, bardzo podobny kolorystycznie do tego z LIDLA �� I też myślałam że będzie podobnie działał, ale skończyło się jak u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam takie same odczucia odnośnie peelingu z Tołpy - dla mnie nie robi nic a wręcz czasami podrażnia a stosowałam już o wiele silniejsze peelingi z kwasami. Za to ich maseczka z glinkami to cudo <3 oczyszcza lepiej niż peeling. Niedawno odkryłam peeling enzymatyczny z Miya Cosmetics i ten to ma dopiero moc - po 10 minutach byłam czerwona jak burak i przez ok 30 minut moja skóra wracała do normalności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling z Miya jest naprawde zacny :)

      Usuń
  18. Używałam kremu do twarzy z BOTANIC skin food a w zasadzie użyłam raz. Nałożyłam krem na to makijaż i cały dzień byłam mega zajęta więc nawet się nie zastanawiałam czy wszystko ok z makeupem i cera. Wieczorem czułam już ściągnięcie, zmylam makijaż a moim oczom ukazało się uczulenie! Skóra zaczerwieniona, swędzącą z wysypką. Świetnie się załatwiłam na dzień przed Bożym Narodzeniem. Leczyłam skórę chyba z tydzień :( Mam jeszcze maseczki w saszetkach tej firmy, ale chyba je wyrzucę bo poprostu się boję. Cieszę się, że nie kupiłam nic więcej z tej firmy. Zapowiadało się świetnie a wyszło tragicznie. Wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  19. Co do grudek pod oczami to miałam tak samo po zastosowaniu masła shea i oleju kokosowego, a także kremu Egyptian Magic. Na początku zaczerwienienie, opuchlizna i grudki, później przesuszona i łuszcząca się skóra, ogólnie przesuszenie okolic oczu utrzymywało się bardzo długo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egyptian Magic to jakaś pomyłka... ..

      Usuń
  20. Jestem alergikiem i mam krem botanic z nasionami chia i jest bardzo dobry. Żel do mycia twarzy z guarana też mi się sprawdza świetnie. Nauczona doświadczeniem polecam robić probę uczuleniową przed kazdym korzystaniem z nowych, naturalnych kosmetyków, szczególnie tych nakładanych na twarz, a unikniemy katastrofy na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Aleksandra Krzosek19 kwietnia, 2020

    Maseczki w płachcie z Cien 👎 choć te standardowe są całkiem ok

    OdpowiedzUsuń
  22. Też mi się ten peeling z Tołpy nie sprawdził... Tołpa to w ogol słaba marka i nic nigdy mi nie podeszło

    OdpowiedzUsuń
  23. Botanic Skinfood pod oczy zrobił mi TO SAMO!!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Mi nie sprawdził się podkład z Huda Beauty, rozświelacz z Fenty i pomadki Banana Beauty. Szit totalny a wszyscy tak zachwalali.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mój najgorszy bubel? Pomadki z Banana. Okropieństwo i to drogie okropieństwo.

    OdpowiedzUsuń
  26. Daria mogłabyś zrobic filmik z pielęgnacją swojej twarzy tak od demakijażu po kremy itd?

    OdpowiedzUsuń
  27. Garnier się zepsuł faktycznie

    OdpowiedzUsuń
  28. Kochana tym płynem możesz myć buty czy torebki :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dario czy mogę stosować acne derm punktowo? Nie zrobią się odbarwienia?

    OdpowiedzUsuń
  30. Dla mnie krem z botanic skinfood jest cudowny... mega nawilża, do tego koleżanka miała ogromny problem z suchością w okolicy lewego oka (aż się skóra łuszczyła). Poszła do dermatologa, ale nie stwierdził, aby to było coś konkrentego. Poleciłam jej krem pod oczy ze skinfood i po 2-3 dniach problem całkowicie zniknął. Byłam tak zachęcona, że dokupiłam jeszcze 2 produkty. Teraz czaje się na żel do mycia twarzy. Uwielbiam te marke. Co do płynu do demakijażu mam tego zielonego garniera i u mnie wgl się nie pieni, ani trochę. Super domywa.

    OdpowiedzUsuń
  31. Zgadzam się! Płyn garniera to dla mnie jakaś totalna pomyłka. :( Jednak w opinii wielu blogerek to toalny hit! Jak widać, moja skóra ma całkiem inne potrzeby...

    OdpowiedzUsuń
  32. Polecam czarne mydło z Nacomi, najlepszy peeling enzymatyczny jaki miałam do tej pory...a miałam wiele, mimo że trzeba je rozetrzeć w dłoniach co może być trochę denerwujące. Ale skóra po nim jest wręcz aksamitna, przynajmniej moja :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja zauważyłam że ten płyn czasami jest fajny, a czasami nie. Wiec może też zależy gdzie się go kupuje..

    OdpowiedzUsuń
  34. #narzekanie
    Produkty, które mnie ostatnio rozczarowały:
    - płyn micelarny Tołpa, seria rosacea. Drażni oczy niesamowicie, czuję po nim suchość i pieczenie oczu, i nie zmywa super dokładnie makijażu, choć testowałam go dość długo. Jednak moim absolutnym ulubieńcem jest Bioderma Sebium H2O :) nie do przebicia. Używałam latami i wróciłam, skóra jest mi wdzięczna.
    - Przez jakiś czas używałam olejku pod prysznic z ISANY - moja skóra na początku baaardzo go polubiła, ze względu na ilość emolientów, a mam AZS. Makijaż domywała rewelacyjnie, a po czasie poczułam, że to właśnie od niego drętwieją mi usta i język :O jak i niemiłosiernie pieką i łzawią oczy. Zostawiłam do mycia beauty blendera i ciała.
    - pół/rozczarowanko to woda lawendowa z make me bio. Kocham różaną, zainteresowałam się działaniem hydrolatu wody lawendowej na skórę osoby z AZS. Nie widzę na pewno pogorszenia stanu skóry, ale zapach... Co kto lubi. Ja uważam, że jest tragiczny :D

    -

    OdpowiedzUsuń
  35. Anonimowy06 maja, 2020

    Zastanawia mnie, czy po użyciu wody micelarnej przemywacie twarz żelem? Bo to obowiązkowe!!!! zdziwiala mnie twoja reakcja na pienienie się produktu i lepką warstwę... bo co z tego, skoro plyn micelarny trzeba z twarzy zmyć + żel domywa resztki makijażu, których nie dorwał ten płyn. Jest różnica między tonikiem a płynem micelarnym, to pierwsze służy jako pierwszy etap oczyszczania twarzy, zaraz po tym myjemy twarz ponownie, a tonik jest kolejnym (ale nieobowiązkowym) krokiem i to jego zostawiamy na buzi. A nie plyn z całym tym brudem, który zebrał!!

    OdpowiedzUsuń
  36. Anonimowy08 maja, 2020

    Płyn Garnier u mnie spowodował uczulenie pod okiem. Byłam i u okulisty i dermatologa i dopiero droga eliminacji wskazała na ten produkt. Ma bardzo szkodliwy skład. Wróciłam do niezawodnego płynu micelarnego bioderma do skóry wrażliwej. Już go wiecej nie zdradzę 😁

    OdpowiedzUsuń
  37. Taki płyn micelarny świetnie nadaje się do zmywania wszelkich plamek, które niekoniecznie schodzą po samej wodzie, więc jak coś ci się zabrudzi w pokoju, nie trzeba lecieć do kuchni/łazienki po zestaw myjący :D używam go też do małych poprawek w makijażu, polecam takie zastosowanie

    OdpowiedzUsuń

Custom Post Signature

Custom Post  Signature