Top Social

MOTYWACJA DO ĆWICZEŃ I ZDROWEJ DIETY - SKĄD JĄ CZERPIĘ?

Styczeń to dla wielu z nas czas postanowień. Snujemy plany na temat naszej przyszłości i wyznaczamy sobie nowe cele. Te noworoczne postanowienia mają to do siebie, że często są po prostu nierealne do zrealizowania. Chcemy czegoś natychmiast i jest tego za dużo, przez co już pod koniec stycznia tracimy motywację. Doskonale znam ten stan, ale w tym roku będzie zupełnie inaczej. Chcecie mieć fajne ciało, ale nie macie motywacji do ćwiczeń i zdrowej diety? Dziś przybywam z małym wsparciem i piszę o tym co daje mi pozytywnego kopa, więc zapraszam do czytania dalej.


Zawsze byłam typem "fighterki" i jeśli coś sobie zaplanowałam, to prędzej czy później osiągałam swój cel. Tak było w przypadku pracy, nauki czy nawet relacji z innymi ludźmi i muszę przyznać, że dziś jestem z tego bardzo dumna. Satysfakcja to jeden z moich ulubionych stanów i to właśnie z niej czerpałam największą motywację. Jest jednak pewna sfera mojego życia, co do której mogę powiedzieć, że mam "słomiany zapał" i są to właśnie ćwiczenia oraz dieta. Na wizualne efekty pracy nad sylwetką trzeba poczekać, a ja od zawsze byłam bardzo niecierpliwa. Wszystkiego chciałam "na już" i tu był mój błąd, bo przecież sylwetka nie zmienia się w tydzień. Czyniąc małe, noworoczne postanowienia uwzględniłam również pracę nad swoim ciałem, ale tym razem moje podejście będzie trochę inne. Postanowiłam stworzyć listę rzeczy, które motywują mnie do ćwiczeń i do której będę mogła wrócić w chwilach zwątpienia. Nie od dziś wiadomo, że ćwiczenia i dieta wymagają systematyczności. I tu znów pojawia się słowo klucz czyli motywacja, która powinna być na tyle silna, żeby przezwyciężyć lenistwo, zwątpienie, a nawet brak czasu. Wierzę w to, że jeśli każda z nas wypisze sobie na kartce kilka rzeczy, które naprawdę napędzają do działania, to jesteśmy w stanie osiągnąć każdy cel, również ten sylwetkowy! Co najbardziej motywuje mnie do ćwiczeń i trwania w zdrowej diecie? Oto moja lista "motywatorów", może skorzystacie " :-) 


KAC MORALNY I POCZUCIE ZMARNOWANEGO CZASU
Nie wiem czy to normalne, ale jestem osobą, która czerpie czasem motywację z negatywnych rzeczy. Kac moralny i poczucie zmarnowanego czasu to dla mnie coś, czego zawsze się boję i czego szczerze nie znoszę. Ta niechęć jest tak wielka, że staram się robić wszystko, żeby tego uniknąć. Już wyjaśniam o co chodzi. Trzy lata temu latem miałam średnią formę, dwa lata temu jeszcze gorszą, a już rok temu przeszłam samą siebie, bo naprawdę rzadko ćwiczyłam i uskuteczniałam śmieciową dietę. Kiedy zaczynało się lato, wjeżdżał mi tzw. kac moralny, bo nie czułam się dobrze w swojej skórze, którą trzeba było odsłonić. Byłam na siebie zła, że przecież miałam tyle czasu i tyle okazji, żeby o siebie zadbać, a jednak to olałam. Wygrało lenistwo i wymówki, które sobie powtarzałam. A to jestem zmęczona, a to mam katar, a to boli mnie mały palec u stopy - znacie to, prawda?  W końcu wyciągnęłam lekcję z tych corocznych moralniaków. Za każdym razem, gdy nie mam ochoty się poruszać, to przypominam sobie jak bardzo tego żałowałam przez ostatnie lata. I mogę powiedzieć, że to główne źródło mojej motywacji. Może u Was też zadziała? 


METAMORFOZY 
Instagram to w głównej mierze fikcja i mam nadzieje, że większość z Was zdaje sobie z tego sprawę. Zdjęcia ociekające fotoszopem, manipulacja i kreacja to trzy słowa, które można przytoczyć podglądając niektóre fit-blogerki (ale nie wszystkie!). Zejdźmy na ziemię i przypatrzmy się osobom w naszym otoczeniu. Myślę, że znacie choć jedną osobę, która dużo schudła lub wyrzeźbiła swoją figurę nie do poznania. Znam kilka takich dziewczyn i naprawdę je podziwiam. Wiem, że to nie jest zasługa chirurgii plastycznej, tylko efekt ciężkiej i systematycznej pracy. Tak więc skoro ona mogła, to dlaczego ja nie mogę? Skoro jej się chciało, to dlaczego ja mam odpuścić? I to dla mnie kolejny motywator, bo wiem, że ze swoim ciałem można zrobić naprawdę wiele, ale trzeba po prostu chcieć. Przyznajcie - która z Was ma takie myśli, że nie ma sensu ćwiczyć, bo i tak nie zrobi formy do lata? Byłam mistrzynią tej wymówki, dopóki nie uświadomiłam sobie jednej rzeczy. Każda, nawet niewielka, ale systematyczna forma aktywności ruchowej poprawi wygląd naszego ciała. P.S Zerknijcie sobie czasem na metamorfozy dziewczyn u Ewy Chodakowskiej - to prawdziwe źródło motywacji!


UBRANIA
Mam w swojej szafie kilka takich rzeczy, które wiszą tam jeszcze z metkami. Kupiłam je z myślą o "lepszych czasach", kiedy to już wyrzeźbię sobie to i owo. To zabawne, ale mam je już od kilku lat i jeszcze nigdy ich nie założyłam. Naczelną zasadą porządkowania szafy jest to, aby wyrzucać z niej ubrania, których nie miałyśmy na sobie od dwóch sezonów, bo prawdopodobnie już nigdy ich nie wykorzystamy i tylko zajmują miejsce. Ja tej zasadzie mówię "nie" i tego lata planuję ich mały debiut :-) I tak oto z ubrań uczyniłam sobie kolejne źródło mojej motywacji. 


ENDORFINY!
Ile to już razy czytałyście o tych buzujących hormonach szczęścia po treningu? Sama w to nie wierzyłam, bo jak można czuć się szczęśliwym, kiedy zakwasy chcą nas po prostu zeżreć :-) Muszę przyznać, że powrót do regularnych ćwiczeń, zarówno w domu jak i na siłowni zawsze jest dla mnie okrutnie ciężki. Przez pierwszy miesiąc mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i dać mojemu cellulicikowi spokojnie żyć, a udom radośnie dyndać. Jednak po chwili przywołuję się do porządku, bo wiem, że to minie. Z każdym, kolejnym treningiem będzie tylko lepiej, tylko nie można tracić motywacji. Właśnie znajduję się w takim momencie, że po każdej wizycie na siłowni zaczynam czuć przypływ endorfin i cieszę się, że wytrwałam, bo to naprawdę wspaniała rzecz. Uwaga - uzależnia!


PRZYPŁYW ENERGII
Kiedy nie ćwiczę, to czuję, jak schodzi ze mnie powietrze. Nie mam na nic siły i do wszystkiego podchodzę bardzo negatywnie. Podsumowując - nie chce mi się chcieć. Czuję się wtedy jak robot, który wstaje o poranku i robi wszystko mechanicznie, a życie gdzieś tam się toczy bez mojego udziału. Pod koniec roku zrobiłam mały rachunek sumienia. Wyszło mi, że bardzo tęsknię za czasami, gdy miałam dużo energii, bo to ona wiele determinuje. Pomyślałam, że tak dłużej nie może być i zaczynam lecieć z treningami. Energia przyszła wraz z odejściem zakwasów i to również uzależniające. Wiem, że jeśli będę regularnie ćwiczyć i dobrze jeść, to ten stan nie zniknie. Wracająca energia, to moje kolejne, zdrowe uzależnienie.


LEPSZA CERA
Dużo jest prawdy w powiedzeniu, że jesteś tym, co jesz. Dla niewtajemniczonych, to wcale nie oznacza, że jeśli pochłaniasz dziennie jednego hambuksa z McDonalda, to nim jesteś. Bardziej chodzi o to, że jemy te wszystkie, niezdrowe substancje, które bardzo szybko potrafią negatywnie wpłynąć na nasz wygląd. Nie dość, że po takim jedzeniu czuję się fatalnie (dolegliwości żołądkowe), to jeszcze moja skóra potrafi zmienić się nie do poznania. Jest poszarzała, przetłuszczona i pojawia się mnóstwo niedoskonałości. Od kiedy zaczęłam pilnować jakości, kaloryczności i stałych pór moich posiłków, to widzę jak to korzystnie wpływa na moją cerę. Wiem też, że jedzenie, to moje paliwo. Bez niego treningi nie przyniosą żadnych korzyści. Ćwiczenia stanowią podobno tylko 30% sukcesu - reszta to dieta! Nie chodzi o to, żeby jeść same kiełki i rzeczy, które w sumie nam nie smakują, bo szybko się poddamy. W sieci można znaleźć naprawdę mnóstwo pysznych i zdrowych przepisów dla osób, które ćwiczą. Dostarczają wielu witamin i pozwolą na redukcję tkanki tłuszczowej oraz przyrost mięśni. Polecam Wam też fajną aplikację na telefon o nazwie myfitnesspal. Można podliczyć tam ilość spożywanych dziennie kalorii, dzięki czemu wiemy na czym stoimy. U mnie na przykład wyszło, że jem zdecydowanie za mało przy moim obecnym planie treningowym. 


NOWE RZECZY NA SIŁOWNIĘ
Na koniec kwestia najbardziej błaha, ale również w pewien sposób motywuje mnie do ćwiczeń. Są to nowe ubrania na siłownię, które regularnie kupuję. Niezależnie od tego czy ćwiczycie w domu, czy wśród ludzi na siłce, to warto robić to w fajnych ciuchach. Działa tu efekt psychologiczny, bo w nowych rzeczach czujemy się bardziej atrakcyjne, a poza tym skoro wydałyśmy już tyle kasy na te ubrania, to aż wstyd ich nie wykorzystać. Z doświadczenia wiem też, że dobre legginsy, stanik sportowy i buty znacznie ułatwiają wykonywanie niektórych ćwiczeń i trening idzie o wiele lepiej. Zapraszam Was do śledzenia mojego Instagrama, a konkretnie InstaStory, gdzie co jakiś czas mówię o swoich treningach i o tym, co jem :-) Klik tutaj


Dziewczyny, myślę, że nieprzypadkowo zajrzałyście do tego wpisu. Być może również nie macie zapału do tego, aby w końcu się za siebie wziąć i przede wszystkim - wytrwać w tej walce. To co, stworzycie swoją listę "motywatorów"? Co na niej będzie? Mówię Wam - to działa! 


________
INSTAGRAM      FACEBOOK   ♥ SNAP hedonistkaaa 

47 komentarzy on "MOTYWACJA DO ĆWICZEŃ I ZDROWEJ DIETY - SKĄD JĄ CZERPIĘ?"
  1. Motywacja to coś czego potrzebuję by wziąć się w garść i za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie będziesz zalowała zrobionego treningu. Coś w tym jest 😄

    OdpowiedzUsuń
  3. Daria, znasz jakiś podkład ciemniejszy od golden light z Anabelle, lub lirene city matt karmel (tych dwóch używam w zimie)? Szukam czegoś w tej tonacji, złoto karmelowej, nigdy nie opalam twarzy a przy opalonym ciele buzia wygląda jak doklejona od kogoś innego :D teraz za cel wyznaczyłam znalezienie nowego ideału przed wakacjami, mam nadzieje, że pomożesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w ogóle nie zastanawiam się czy mi sie chce, bo boję się, ze mogłabym zrezygnować z ćwiczeń. Ja po prostu idę i koniec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest coś w tym powiedzeniu że ludzie którzy mniej myślą mają w życiu łatwiej ?

      Usuń
  5. Poczucie zmarnowania czasu to dla mnie też dobry motywator. Obserwuję profil Ewy Chodakowskiej i jak widzę metamorfozy kobiet to uświadamiam sobie, że nic nie stało się od razu i warto znaleźć czas na coś wartościowego jak np. ćwiczenia, bo efekty na pewno przyjdą:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Co pijesz w tym kubku

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem trzeba przede wszystkim naprawdę chcieć. Ja przez kilka lat miałam nadwagę (niby z moim BMI mieściłam się w normie, ale nie miałam na ciele grama mięśnia, więc możecie sobie wyobrazić, jak wyglądałam). Oczywiście uważałam, że fajnie byłoby schudnąć, ale ja tak naprawdę tego nie chciałam, było mi dobrze z moimi ciasteczkami i słodkimi napojami, a zdrowy tryb życia kojarzył mi się z głodem i wyrzeczeniami. W ciągu kilku miesięcy schudłam 10 kg i nie był to efekt diety i ćwiczeń, ale stresu związanego z problemami osobistymi. Paradoksalnie, schudłam na ciastkach, bo nic innego mi nie wchodziło. Jadłam paczkę delicji dziennie, chore, wiem, ale wtedy o tym nie myślałam. Można więc powiedzieć, że chudłam w bardzo niezdrowy sposób, lecz waga od 4-5 lat nie powróciła, teraz ważę ok. 50 kg przy 163 cm. Mojim celem jest teraz poprawienie sylwetki (nie kilogramy są teraz zmorą, ale cellulit i zwiski tu i tam). Znowu nie pojawiła się motywacja, ale od jakiegoś czasu mam nawrót trądziku, azs, po jedzeniu pojawiają się czasem mdłości, jestem chronicznie przemęczona, wystarczy że wypiję trochę alkoholu i mam kaca nie z tej ziemi. Niestety, jest to efekt wieloletniej śmieciowej diety i braku ruchu. I chyba po raz pierwszy naprawdę wiem, że nie tylko potrzebuję, ale też chcę tego ja i moje ciało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Twojego samopoczucia to też kwestia tej szalonej pogody, braku słońca... Też tak mam czasem :-)

      Usuń
  8. O żeby ja tej motywacji chociaż trochę miała do tych ćwiczeń i czystej michy, świnie prędzej zaczną chyba latać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) :-)

      Usuń
    2. Z takim podejściem na pewno nie osiągniesz sukcesu :-) Trzeba zmienić myślenie

      Usuń
  9. Kochana Dario ze wszystkim trafiłaś w samo sedno. Potrzebowałam tego wpisu i Twoich słów. Teraz to Ty jesteś jednym z moich motywatorów bo wiem, że można i nie tylko mi jest trudno "wziąć się za siebie".
    Jakiś czas temu pokazywałaś na instastory swój trening na stepie i późniejsze rozciąganie, nie zdążyłam jednak zanotować z kim ćwiczyłaś - mogłabyś napisać jakie to były osoby.
    Dziękuję bardzo i życzę żeby nigdy nie opuszczała Cię motywacja:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję kochana :* A wtedy ćwiczyłam z Fitness Blender :-) Rozciąganie z Małgorzatą Mostowską :-)

      Usuń
  10. Świetny, bardzo realistyczny wpis, bez tego hurraoptymistycznego nieco naciąganego entuzjazmu. W moim przypadku sprawdza się podejście umiarkowanego zaangażowania - konsekwentnie i bez ekstremów realizuję postanowienie - rowerek co drugi dzień. Są już pierwsze efekty! :) Pozdrawiam i wspieram takie zdrowe podejście!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem jedną z "dziewczyn Chodakowskiej". Ruch i zdrowa dieta naprawdę w pewnym momencie stają się nawykiem, chociaż bardzo długo w to nie wierzyłam. Nie wierzyłam, że przyjdzie dzień, kiedy trening będzie wyczekiwaną przyjemnością - mimo, że po treningu czułam że jest fajnie i nie żałuję, to zaczęcie treningu było codzienną walką z wewnętrznym leniem. No i warto było powalczyć. Dziś trening to najważniejsza, najbardziej wyczekiwana i najprzyjemniejsza część dnia, moje rendez vous z samą sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdanie - mistrzostwo :-) Trzymam za Ciebie kciuki w dalszej walce o samą siebie :*

      Usuń
  12. Do mnie po większym wysiłku "bez kija nie podchodź". :P Niestety endorfin kompletnie brak, a energia jest przez moment. Nieraz zanim zdążę wrócić do domu już chcę spać. Ale faktycznie poczucie winy bardzo motywuje. Zwłaszcza jeśli myślę ile wydałam na to pieniędzy. :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, to przejdzie, ale musisz wytrwać - gwarantuję :-)

      Usuń
  13. Moją motywacją jest moje odbicie w lustrze !

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne motywatory! :) Na mnie najczęściej działa "kac moralny", ale o reszcie też zacznę chyba myśleć. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja również mam z tym problem od lat (mam 27). Slomiany zapał, wytrzymywalam zazwyczaj tylko tydzień ćwiczeń ;) W tym roku wszystko się jednak zmieniło, bo co innego niz figura zaczęło mnie motywowac, a mianowicie- zdrowie. Od dwóch lat mam napieciowe bóle kręgosłupa, które ignorowalam, aż mnie tak polamalo, że musialam pójść do lekarza. Uświadomiłam sobie, że jeżeli dalej będę tylko siedzieć 8 godzin w pracy i tak samo po i nie ruszać miesniami, to skończę jako garbata kaleka. Ćwiczę TBC w klubie fitness od zaledwie trzech tygodni (łącznie bylam chyba z 8 razy) plus kilka masazy u fizjoterapety i ból jak ręką odjal :) jestem bardzo szczęśliwa i polecam dziewczyny, warto chociazby dla zdrowia! I satysfakcji i braku kaca moralnego jak pisala Daria :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chociażby dla zdrowia, ale zwłaszcza dla zdrowia :) czytałam kiedyś raport o tym ze jeśli chcemy odchudzić się dla samego wyglądu to nigdy nie zrezygnujemy ze swoich dotychczasowych przyzwyczajeń, a brak innego podłoża motywacyjnego szybko wypali w nas ten "wielki" zapał. Do 3 miesięcy jesteśmy w stanie wytrzymać a potem koniec... dlatego najlepiej motywować się nie fotkami, czy ubraniami tylko wyższymi pobudkami. Właśnie zdrowiem od którego jest zależne Twoje życie. Energią i siłą jaką posiądziesz, sprawnością ruchową itd. Dodatkowo dla lepszego wydźwieku dobrze jest odwracać sobie zdania. Np udowodnione jest ze jeśli od teraz będę co drugi dzień spacerować przez pół godziny to przedłuża swoje życie o około 5 lat. Przedłużenie lat życie jest tak powszechnym zdaniem ze nie specjalnie już na to reagujemy. Wiec teraz odwraca mu to zdanie i patrz co się dzieje. Jeśli nie poświęcasz dla swojego zdrowia kilku minut spaceru kradniesz sobie 5 lat życia! Dlaczego chcesz szybciej umrzeć ?... prawda że teraz to robi wrażenie ? Taka motywacja mi naprawdę pomaga i szczerze polecam ;)
      Pozdrawiam Iwona i dbaj o swoje zdrowie :)

      Usuń
    2. Dziękuję za Twoje komentarze - są niezwykle motywujące i będę do nich wracać :-) Buziaki!

      Usuń
  16. "dać mojemu cellulicikowi spokojnie żyć, a udom radośnie dyndać" poprawilas mi humor kochana 😀 ja jestem osobą chudą i to jest powodem moich kompleksów ale dzięki regularnym ćwiczeniom z obciążeniem np mam w końcu pupę, chyba właśnie efekty mojej pracy są dla mnie największą motywacją. No i może też czasem jakiś komplement od męża 😉 Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba do tego podejść z pewną dozą humoru :-) A komplementy od męża są naprawdę motywujące, także gratuluję takiego okazu :*

      Usuń
  17. DARIO,powiedz czy problem z trądzikiem u Ciebie dotyczył tylko skóry twarzy czy też dekolt i plecy.Mam ten problem, już kilka lat minęło od leczenia roaccutane ale po ciąży problem wrócił.Będę próbować znowu z nim walczyć i chętnie cztam Twojego bloga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie problem z trądzikiem na plecach też pojawił się jakiś czas po urodzeniu dziecka. Kiedyś przeczytałam, że jest to spowodowane odwadnianiem się organizmu. Ograniczyłam picie kawy, zaczęłam pilnować by wypijać dziennie ok. 2 l wody (w tym napary np. z czystka, z pokrzywy) - problem zaczął znikać dosyć szybko. Ilekroć zaniedbam picie wody, to trądzik na plecach pomalutku powraca. Spróbuj, może tu tkwi problem :) Zwróć też uwagę na tkaniny, z których uszyte są bluzki (te do spania również).

      Usuń
    2. U mnie trądzik był tylko na twarzy, ale i tak czułam się wówczas najbardziej pokrzywdzona na świecie :-) Niestety trądzik to choroba przewlekła i ma ścisły związek z hormonami, co zresztą u Ciebie jest zauważalne, bo powrócił po ciąży. Trzymam kciuki za poprawę stanu cery :*

      Usuń
  18. A może post o Twojej diecie ?;). Bardzo lubię takie posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niedługo będzie "śniadaniownik" na rozgrzewkę :-)

      Usuń
  19. Mnie motywuje moje dziecko :) Skoro mówimy dzieciom, że sport to zdrowie, a komputer & TV to zło - to sami dajmy im dobry przykład! Dziecko + mama + aktywność fizyczna = zgrabna mama + szczęśliwe dziecko <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Dario, czym nakładasz puder w ciągu dnia, jeśli bibułki matujące nie wystarczają? Rano nakładam puder zwilżoną gąbeczką - dla mnie rewelacja <3 W ciągu dnia stosuję bibułki. Czasem potrzebuję przypudrować twarz, jednak wciąż szukam idealnego aplikatora do prasowanego pudru :( Podpowiesz coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupuję takie aplikatory (puszki) z Inglota i to właśnie nimi dokładam pudru w ciagu dnia :-)

      Usuń
  21. Dario mogłabyś dodać proszę jakiś post o pielęgnacji Twoich maltańczyków? Jakich szamponów, w ogóle kosmetyków do pielęgnacji włosa używasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad takim wpisem, ale myślę, że za jakiś czas opowiem o tym na moim InstaStory, więc zapraszam do obserwowania :-)

      Usuń
  22. Z myfitnesspal ruszyłam i ja już jakiś czas temu :) Ona naprawdę pomaga.
    Też się zaparłam w sobie na dobre i chcę wreszcie zrobić z siebie najlepszą wersję :D Nie po to leczę się już tak "ostro" u dermatologa, nie po to zdrowo się odżywiam żeby potem znów wstydzić się swojego ciała na lato ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dziękuję za ten wpis.zmotywowałaś mnie działań.
    Jestem chudziutka a mój problem to cellulit wystający brzuszek i boczki.
    I rośnie mi druga broda .!!!! Jej jak sie jej pozbyć! !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się pozbyć tłuszczu z określonych miejsc ćwiczeniami niestety. Musisz zacząć się lepiej odżywiać i ćwiczyć siłowo - naprawdę polecam!

      Usuń
  24. Najgorsze jest odkładanie :) Wystarczy jednak zacząć - tak wiele i tak niewiele zarazem, a reszta przychodzi z czasem powodując, że zaczyna nam brakować ćwiczeń kiedy tylko jakieś pominiemy :)

    OdpowiedzUsuń

Custom Post Signature

Custom Post  Signature