Top Social

MOJA DIETA KIEDYŚ I TERAZ: CO WYRZUCIŁAM ZE SWOJEGO JADŁOSPISU I DLACZEGO?

Ostatnio zadajecie mi mnóstwo pytań o to jak dbam o swoją sylwetkę, a konkretnie jaką dietę stosuję i czy ćwiczę. Po dłuższym przemyśleniu tematu doszłam do wniosku, że mój jadłospis od jakiegoś czasu diametralnie się zmienił. Wyrzuciłam z niego kilka produktów, które jak się później okazało, były główną przyczyną moich nadprogramowych kilogramów, cellulitu i złego stanu cery. Mogę pokusić się nawet o stwierdzenie, że takie prawdziwe dbanie o moją sylwetkę zaczęło się od wyeliminowania z diety "śmieciowego" jedzenia i nie mam tu na myśli tylko fast foodów. Co wykreśliłam ze swojego jadłospisu i dlaczego? O tym w dalszej części dzisiejszej notki. 

kosmetyczna_hedonistka_dieta_kiedys_i_teraz_czego_nie_jem


DIETA
________
Na początku chciałabym podkreślić, że nie jestem i nigdy nie byłam rygorystycznie nastawiona do diety. Liczenie kalorii, ważenie porcji i komponowanie jadłospisu według matematycznego wzoru to nie dla mnie. Po pierwsze jestem na to zdecydowanie zbyt leniwa, po drugie szkoda mi na to czasu, bo i tak posiłki często jem w biegu, a po trzecie pewnie nie byłabym w stanie wytrwać w tak rygorystycznym podejściu do żywienia. Oczywiście mam na uwadze fakt, że pewnie wiele z Was praktykuje taką formę diety szczególnie, jeśli w grę wchodzi choroba czy też duża nadwaga. W tym przypadku naprawdę szacun dla Was dziewczyny, bo pilnowanie swojego jadłospisu w tak restrykcyjny sposób wymaga sporo wysiłku i samozaparcia. 

CO ZMOTYWOWAŁO MNIE DO ZMIAN W ŻYWIENIU?
________
Kiedyś zupełnie nie zwracałam uwagi na to, co jem. Wychodziłam z założenia, że mam świetną przemianę materii i żadna nadwaga mi nie grozi. Uważałam też, że skoro uprawiam bardzo dużo sportu (byłam przez wiele lat w drużynie koszykarskiej), to w ogóle mogę pozwolić sobie na więcej grzeszków w kwestii jedzenia. Czas oczywiście zweryfikował moje teorie i szybko okazało się, że moja miłość do włoskiej kuchni, fast foodów i słodyczy nie do końca wyszła mi na dobre. Zaczęłam mieć problemy z wagą, ale na szczęście w porę się opamiętałam. Do mojej "normalnej" wagi powróciłam dzięki diecie wykluczającej śmieciowe jedzenie i dzięki regularnemu uprawianiu sportu. Siłownia, bieganie, basen - to była codzienność. Zaczęłam czuć się lepiej i na pierwsze, wizualne efekty nie musiałam długo czekać. Zdałam sobie jednak sprawę, że aby utrzymać prawidłową wagę muszę zmienić swój jadłospis na stałe. Dieta zazwyczaj kojarzy się z czymś przejściowym, natomiast aby być "fit" trzeba zmienić nawyki żywieniowe i do nich przywyknąć.  Do zmian w żywieniu zmotywował mnie też mój fatalny stan cery, obniżony nastrój, ociężałość, brak chęci do czegokolwiek. W pewnym momencie byłam niemalże pewna, że wszystkie moje problemy wynikają z nieprawidłowej diety. Co wyrzuciłam ze swojego jadłospisu, a bez czego kiedyś zupełnie nie mogłam się obejść?



# CHIPSY I INNE SŁONE PRZEKĄSKI
To było jedno z moich największych uzależnień żywieniowych. Trudno mi w to teraz uwierzyć, ale kiedyś codziennie mogłam zjeść jedną paczkę chipsów, a czasem nawet i dwie. Potrzeba zaspokojenia chęci na coś słonego i mocno przyprawionego była ogromna, a po zjedzeniu takich chipsów czułam się ciężko, często bolał mnie brzuch, a moja skóra w tamtym okresie wyglądała po prostu fatalnie. Ciągle doprawiałam domowe jedzenie, bo wydawało mi się jałowe i bez smaku. W rezultacie pochłaniałam ogromne ilości soli, glutaminianu i innych paskudztw, jakie znajdziemy w słonych przekąskach. Wiecznie chciało mi się pić i często sięgałam po gazowane napoje, o których zaraz wspomnę. W czasie, kiedy jadłam chipsy mój cellulit na udach osiągał też największe rozmiary. Dziś nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam chipsy i faktycznie zupełnie wyeliminowałam je ze swojej diety. Było to dosyć trudne, bo tego typu słone przekąski są mocno uzależniające. Od czasu do czasu zdarzy mi się zjeść domowe, solone frytki i to chyba jedyna słona przekąska na jaką się decyduję.

# GAZOWANE NAPOJE
Kiedyś nie mogłam zrozumieć jak można pić niegazowaną wodę. Kojarzyłam ją z czymś naprawdę obrzydliwym, za to Coca-Cola czy inne, gazowane napoje były u mnie na porządku dziennym. Pewnego razu natknęłam się w sieci na film pokazujący ile cukru mieści się w jednej szklance coli i to był moment, w którym zaczęłam zastanawiać się czy w ogóle warto coś takiego pić. Zainteresowałam się tematem spożywania cukru, jego wpływem na organizm i oświeciło mnie, że nie ma sensu pakować w siebie codziennie tak dużej ilości pustych kalorii. Podobnie jak z chipsami - nie pamiętam kiedy ostatnio piłam coś gazowanego i mocno słodzonego. Zawsze pod ręką mam wodę mineralną, albo ewentualnie sok, najlepiej domowej roboty.

# SKLEPOWA WĘDLINA, PARÓWKI, PASZTETY ITP. 
To, że wędlina kupowana w sklepie jest napakowana chemią pewnie wiecie. Czytając skład niektórych wyrobów można się nieźle zszokować. Oczywiście mam świadomość, że teraz wszystko jest przesiąknięte konserwantami, wzmacniaczami smaku i innymi, szkodliwymi substancjami, ale skoro mam wybór, to mogę zrezygnować z niektórych rzeczy. Druga kwestia - wędlina kupowana w sklepie po prostu przestała mi smakować. Niestety nie jestem w stanie całkowicie wyeliminować mięsa z diety, więc od jakiegoś czasu jem tylko wędliny przyrządzane w domu.  Pieczone mięso, albo takie, które w przydomowej wędzarni wędzi mój tatko,  jest u mnie na porządku dziennym. Okazuje się, że bez tych wszystkich polepszaczy smaku można zjeść smaczną kanapkę :-)

# FAST FOODY I ŻYWNOŚĆ WYSOKO PRZETWORZONA 
O tak, ostre skrzydełka z KFC, albo tortille z Maca, to było coś, co uwielbiałam. Kiedyś prawdziwym zwieńczeniem wypadu do galerii na zakupy był szybki skok na fast-fooda. Mrożona pizza i inne "gotowe" jedzenie, które wrzuca się do mikrofalówki na kilka minut - to też zdarzało mi się podjadać. Fast foody to była pierwsza rzecz, z której zrezygnowałam i teraz zupełnie mnie do tego nie ciągnie. Czuję też pewne obrzydzenie do "gotowego", zamrożonego jedzenia.

#  ZUPKI CHIŃSKIE, GORĄCE KUBKI 
Oj jadło się kiedyś te cudowne zupki chińskie z tłuszczem w saszetkach (fu - co to do cholery było?) i te zupy-kremy w formie gorącego kubka. Pamiętam, że uwielbiałam krem z pieczarek z grzankami, albo zupę pomidorową z makaronem. Co za górnolotne nazwy, a to przecież sama chemia. Nie wiem co musiałoby się stać, żebym teraz coś takiego sobie przyrządziła. To jedne z tych rzeczy, których z czystego szacunku do swojego organizmu nigdy więcej nie tknę.

# NABIAŁ
Niestety nie jestem w stanie całkowicie wyeliminować nabiału z diety, ale odkąd zauważyłam jego bezpośredni wpływ na stan mojej skóry, to w znacznym stopniu go ograniczyłam. Kiedyś spożywałam ogromne ilości serów żółtych, serków homegenizowanych, jogurtów i innych produktów mlecznych, a także samego mleka. Wiecznie borykałam się z alergią - stany zapalne skóry, wypryski, swędzenie, kichanie, katar, problemy z gardłem, ból głowy, łzawiące oczy. Byłam przekonana, że to kwestia pyłków i okresowego pylenia roślin, a zupełnie nie brałam pod uwagę alergii nabiałowej. Po eksperymentalnym odstawieniu nabiału praktycznie wszystkie moje problemy się skończyły i to dało mi wyraźny sygnał, że niestety muszę ograniczyć produkty mleczne w swojej diecie. Początkowo myślałam, że to nietolerancja laktozy, a nie alergia na białka mleka, jednak trzeba rozgraniczyć te dwie kwestie. Nietolerancja laktozy jest związana z zaburzeniem jej trawienia i osoby dotknięte tym problemem mają niedobór enzymu zwanego laktazą. Po spożyciu produktów mlecznych odczuwają mdłości, wzdęcia, często występują też biegunki. Natomiast w przypadku alergii mamy do czynienia z nieprawidłową reakcją układu immunologicznego na białka mleka i tu zwykle występują takie objawy jak kaszel, kichanie, bóle gardła, reakcje skórne, pokrzywki, swędzenie itp. Osoby, które mają alergię na białka mleka muszą niestety całkowicie zrezygnować z produktów mlecznych, natomiast w przypadku nietolerancji można spożywać np. kefir czy jogurt (laktoza w tych produktach jest częściowo przetworzona). Niestety nie jestem w stanie odmówić sobie kawy z mlekiem, więc z pełną premedytacją ją piję. Na szczęście tak małe ilości nie odbijają się negatywnie na stanie mojej skóry i samopoczuciu.



Myślę, że gdybym się jeszcze głębiej zastanowiła, to z pewnością znalazłoby się tu więcej rzeczy w diecie, z których w ostatnim czasie zrezygnowałam. Im jestem starsza, tym bardziej świadomie podchodzę do tego, co jem. Tak jak już wspomniałam na początku - nie jestem typem osoby, będącej wiecznie na restrykcyjnej diecie. Zdarza mi się czasem łamać zasady, bo po to w końcu są. Domowa pizza, porządna sztuka mięsa czy frytki? Czemu nie. W rozsądnych ilościach wszystko jest dozwolone. Widzę jednak znaczną różnicę zarówno w moim wyglądzie, jak i samopoczuciu odkąd zmodyfikowałam swój jadłospis pod pewnymi względami. Takie prawdziwe dbanie o sylwetkę i swoje zdrowie powinnyśmy zacząć od zmian w swoim menu i wyrzuceniu z niego śmieci. Uważam, że nawet porządne wyciski na siłowni są bez sensu, jeśli nie zweryfikujemy swojej diety na nowo.

***

Czy jest coś, czego pozbyłyście się ze swojego jadłospisu? Jeśli tak, to dlaczego? Podzielcie się koniecznie swoimi przemyśleniami na ten temat.


Zapraszam do śledzenia mojego profilu na INSTAGRAMIE @kosmetycznahedonistka 




183 komentarze on "MOJA DIETA KIEDYŚ I TERAZ: CO WYRZUCIŁAM ZE SWOJEGO JADŁOSPISU I DLACZEGO?"
  1. Ostatnio trochę się opuściłam w ćwiczeniach i diecie z tego powodu , że mam nową pracę i muszę się do niej dostosować. Dziękuje za wpis i motywację.
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę szybkiego powrotu, bo do sezonu bikini już niedaleko :-)

      Usuń
  2. Moim sukcesem jest to,ze udalo mi się zrezygnować z cukru. Jem co prawda w zamian ogromne ilosci owoców, ale skończyłam ze słodzeniem kawy, jedzeniem czekolad :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nadal mam pewien "problem" ze słodyczami i chociaż już rzadziej kupuję coś w sklepie, to nie mogę odmówić sobie domowego ciasta. Nie dość, że uwielbiam piec, to jeszcze później trudno się temu oprzeć :-)

      Usuń
    2. Ja sklepowych praktycznie nie jem. Czasem jem czekoladę, ale takie wysokiej jakości, gdzie ma dużą zawartość miazgi, a nie tonę cukru z tłuszczem. Ale niestety uwielbiam piec. Daję najczęściej 1/4 ilości cukru z przepisu, ale wiem, że nie zrezygnuję całkiem ze słodyczy. Miejmy chociaż trochę przyjemności w życiu ; )

      Usuń
    3. Jeśli chodzi o tycie to najgorszym świństwem jakie serwują nam producenci to syrop glukozowo-fruktozowy ostatnio mam fobie na czytanie etykiet i przeraziłam się tym co my w ogóle jemy. Jogurty, które "pomagają" na przemianę materii lub soczki "niby" dla dzieci super zdrowe itp. mają w sobie to świństwo. Zakazali sprzedaży drożdżówek w sklepikach szkolnych ale nikt z góry z nich nie był na tyle mądry żeby wyeliminować produkty z syropem glukozowo-fruktozowym.

      Usuń
    4. Tak jak ktoś pisze nade mną, nawet produkty teoretycznie zdrowsze, bo przeznaczone dla dzieci, często są napakowane jakimś syfem. Czytanie etykiet to podstawa! Można się niemile zaskoczyć, czasem wręcz przerazić. Ale jest też pozytywna strona: często okazuje się, że produkty bardziej wartościowe są tańsze od tych gorszych odpowiedników.

      Usuń
  3. Ja mam ogromna słabość do chipsów a jeszcze większą do słodyczy. I chodź chipsów mogłabym sobie odmówić, to ze słodyczami byłoby już trudniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety słodycze to też moja słabosć :-)

      Usuń
  4. A jak wygląda u Ciebie kwestia słodyczy, chociażby tych domowych jak wypieki, desery itp.? :) przyznaję się, że ze względu na cukrzycę odstawienie cukru rekompensuję sobie mocnym dosalaniem i przyprawianiem potraw i nijak nie wiem jak sobie z tym poradzić.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jem słodycze, chociaż i tak już mniej, niż kiedyś. Do domowych wypieków zmniejszam ilość cukru i praktycznie nigdy nie kieruję się tym co jest podane w przepisie :-)

      Usuń
    2. Spróbuj część cukru zamienić na daktyle (zalane wrzątkiem na 20 minut i zblendowane), a potem cukrem tylko dosłodzić do poziomu, który chcesz uzyskać. Dla mnie- super patent.

      Usuń
  5. Daria, mleko bez laktozy może byłoby rozwiązaniem co do nabiału? ja nie mam co prawda nietolerancji, ale mleko bez laktozy do kawy wprost uwielbiam:) co do pozostałych grzechów - słodycze + różne dziwne odgrzewańce, pizze, mrożonki... tłumaczę sobie brakiem czasu, choć wiadomo, że to żadne usprawiedliwienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kawy popijam właśnie mleko bez laktozy :-) Kiedyś też wszystko tłumaczyłam brakiem czasu, ale wiadomo... to tylko oszukiwanie siebie :-)

      Usuń
  6. A co myślisz o diecie wegańskiej i wegetariańskiej ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że jeśli ktoś czuje taką potrzebę, to nic mi do tego. Jestem daleka od krytykowania czyjegoś szeroko pojętego stylu życia :-)

      Usuń
  7. A co myślisz o diecie wegańskiej i wegetariańskiej ?

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana czy możesz polecić jakąś fajną kurtkę lub buty na wiosnę? Czy masz może jakieś plany zakupowe w tym kierunku, lub możesz polecić jakiś sklep gdzie chętnie robisz zakupy? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi coś konkretnego polecić, bo nie wiem jaki masz styl i w czym najlepiej się czujesz. Ja nie mogę się już doczekać wiosny i noszenia Conversów, ramoneski, cieńszych płaszczyków :-) Planuję wpis z moimi planami zakupowymi na wiosnę, więc może tam coś znajdziesz dla siebie. Jeśli chodzi o konkretne sklepy, to nie mam swojego ulubionego. Często zamawiam z monashe.pl, shein.com, choies.com a stacjonarnie w Mohito, Cubusie i H&M :-)

      Usuń
    2. Dokładnie ja też z utęsknieniem czekam na wiosne i te prawdziwie ciepłe i słoneczne dni :) a konkretnie to szukam jakiejś fajnej kurtki ramoneski lub podobnej... i z niecierpliwością czekam na wpis o planach zakupowych :)

      Usuń
  9. Pieknie wyglądasz a skąd jeansy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Jeansy są z New Yorker :-)

      Usuń
  10. Chciałam Ci podziękować Dario za naprowadzenie na alergię białkową. Chyba też zrobię eksperyment bo ciągle mam te same dolegliwości co Ty miałaś :) Pozdrawiam moją ulubioną blogerkę :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajna notatka. Ja np. musiałam zrezygnować z mleka ze względu na nietolerancję laktozy, ciągłe bóle brzucha nie były niczym przyjemnym. Również nie pamiętam, kiedy jadłam fast foody, ale po chipsa/paluszka zdarza mi się jeszcze sięgnąć. Napoje gazowane przestały mi smakować, zrezygnowałam też z dosładzania herbat itp. - w tym roku to już 6 lat ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, to niezły wynik :-) Ja ciągle mam problem z nadużywaniem cukru, chociaż udaje mi się słodzić mniej i to dla mnie duży sukces :-)

      Usuń
  12. śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś zrobiłam sobie taką dietę chipsową i udało mi się ich nie jeść przez około dwa lata, to był wyczyn! Teraz raz na kilka miesięcy skuszę się na kilka chipsów, ale nie uważam tego za coś karygodnego. Zaczęłam jeść również więcej owoców, warzyw oraz owsiankę na śniadanie. Postanowiłam zadbać wreszcie o mój organizm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, nie ma też sensu popadać w paranoję. Ja natomiast rezygnację z chipsów uważam za mój wielki sukces, bo "żarłam" tego naprawdę dużo :-)

      Usuń
  14. Dario, mam pytanie niezwiązane z tematem postu, a z paznokciami.
    Dopiero zaczynam swoją przygodę z hybrydami i kupiłam lampę LED z NeoNail - utwardzam na 30s , ale nie wiem czy tak wystarcza natknęłam się na taki wyznacznik w wielu tutorialach.
    Zrobiła na próbę paznokcie sobie i mamie - moje w delikatnym różu poszły bez problemu, ale u mamy czerwony zaczął się delikatnie zmywać przy końcowym przecieraniu cleanerem, myślałam, że może lampa słaba (bo to wersja z akumulatorem, więc ją podłączyłam poprawiłyśmy uszkodzone palce) ale dziś zrobiło się to samo z tym samym lakierem. Co może być przyczyną - może za gruba warstwa? Lampa nowa więc raczej nie jej "żarówki", spotykasz się z tym problemem u siebie? A może ciemniejsze kolory mają to do siebie, ze się delikatnie jeszcze przemywają po skończeniu??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam doświadczenia z lakierami NeoNail (chociaż kusi mnie je wypróbować), więc nie mogę też wypowiadać się o ich właściwościach. Napiszę jednak z perspektywy używania Semilaków. Jasne kolory utwardzają się naprawdę bezproblemowo i większość ciemnych również. Natomiast niedawno pierwszy raz spotkałam się z problemem nie do końca utwardzonego lakieru w kolorze ciemnej, butelkowej zieleni i próbowałam wydłużać czas naświetlania, dawać cieńszą warstwę, ale to nic nie pomogło - lakier dalej jest jakby gumowy i odchodzi z paznokcia całym płatem. Podejrzewam, że z niektórymi kolorami tak po prostu jest i potrzebują profesjonalnej, salonowej lampy o dużej mocy :-)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo!
      Nie dawało mi spokoju i zaprosiłam kuzynkę do użyczenia kilku paznokci i jak się okazało zarówno na bazie (bo myślałam,że może nie domalowałam bazą i nie miało się czego trzymać) jak i bez bazy, w każdym czasie (30,60s) utwardził się idealnie. Więc wynika chyba, że to nie taki pechowy kolor ani wina naświetlania a za grubej warstwy lakieru. Więc na szczęście problem rozwiązany i już wiem na co zwrócić szczególną ostrożność :)

      Usuń
  15. Uwielbiam mleko i żółte sery lecz odkąd byłam na wizycie u Pani dermatolog musiałam wyeliminować. Ciężko mi było i nadal jest, bo uwielbiam żółte sery :( Powoli się przyzwyczajam, ale jest trudno.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja największą słabością są chipsy. O ile zrezygnowałam z fast foodow i gotowych dań tak z tym nadal mam problem. A przy okazj może polecilabys jakiś dobry krem do twarzy. Mam cerę mieszana i wrażliwą bez żadnych niedoskonałości lecz z doborem kremu mam duży problem. Przetestowałam już bardzo bardzo dużo i bywało naprawdę różnie. Od wysepek po uczucie palenia skóry. Obecnie używam łagodzące kremu Nivea pure & natural ponieważ po nim mi nic nie dolega, natomiast stosuje go już dłuższy czas dlatego teraz chciałam zmienić. Doradzisz coś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w kwestii kremów do twarzy ufam marce La Roche Posay. Jeszcze chyba żaden produkt mnie nie zawiódł i mam kilka kremów: Effaclar H (na noc, mocno nawilża, koi), na dzień pod makijaż Hydraphase Intense Legere, mam też krem z filtrem Anthelios XL Dry Touch. Możesz też wypróbować Alantan Dermoline Lekki Krem - jest niedrogi, a dobrze sprawdza się pod makijażem :-)

      Usuń
    2. Napewno wypróbuje. Dziękuję za pomoc ;) pozdrawiam.

      Usuń
  17. domowe ciastA tez mogą być zdrowe - zamień cukier na cukier brzozowy ,stevię czy erytrol , bądz miód/ syrop klonowy i będzie jeszcze lepiej, słodyczy ze sklepu unikam ale domowe ciasta uwielbiam ale te zdrowe wersje -aczkolwiek ciastu drożdżowemu mojej babci nigdy nie odmówię ;)
    nie jadłam mięsa przez 3 miesiące i skończyło się dla mnie żle ;/ dlatego tak jak pisałaś z tym mlekiem warto obserwować organizm i reagować ,
    kawa z mlekiem to również moje uzależnienie -ale osobiście wole z sojowym bądz ryżowym ;)
    bardzo fajny post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem wprowadzenia jakiegoś zamiennika cukru. Chyba jutro w końcu rozejrzę się po sklepach :-)

      Usuń
    2. Polecam cukier kokosowy. Mozna kupić na zdrowej żywności lub w niektórych aptekach. Pyszny jest. Fajny jest też syrop z agawy lub daktylowy.

      Usuń
    3. Chyba jeszcze nie spotkałam się z cukrem kokosowym. Jak na niego trafię, to na pewno spróbuję :-)

      Usuń
    4. Naprawde polecam. W smaku lekko karmelowy. Mozna na nim piec i do wszystkiego dawac. I mniej kalorii niż w zwykłym cukrze.

      Usuń
    5. Syrop z agawy to skoncentrowana fruktoza, która ma bardziej szkodliwy wpływ na metabolizm, niż zwykły cukier. Osobiście słodzę erytrolem, ale diabli wiedzą, czy to zdrowe - okaże się za kilkadziesiąt lat.

      Usuń
    6. Miód i syrop daktylowy nie są wcale zdrowe ;) Mają wysoki indeks glikemiczny co powoduje że szybko jesteśmy głodni ;)
      Ksylitol, stewia, maltitol, erytrol i cukier kokosowy. I w małych ilościach fruktoza. Aaa i jeszcze sukraloza :D

      Usuń
    7. A syrop klonowy?
      Generalnie cukier w nadmiarze nie jest zdrowy, obojętne czy będzie to cukier trzcinowy, buraczany, miód, ksylitol, stewia...
      Ważne by ograniczyć spożycie cukru, by odzwyczaić kubki smakowe od słodkiego. A potem, jak ktoś nie ma np. cukrzycy a chce coś posłodzić, to niech sobie używa czego tam chce: miodu, stewii.

      Usuń
  18. Jesteś pojebana nic nie jesz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za elokwencja. Gratulujemy!

      Usuń
    2. Sam jesteś p***, anonimie. Od nadmiaru glutaminianu i innych cudów to ci chyba mózg się skurczył.
      Ona nic nie je? Je warzywa, owoce, mięso... Je tak jak podpowiada jej organizm.

      Usuń
    3. Jesteś obrzydliwy anonimie. Braku kultury nie wyczyści żadna dieta także jedz sobie co tam chcesz. I tak zgnijesz od swojego hejtu!

      Usuń
    4. Musisz być masakrycznie nieszczęśliwa anonimie pisząc takie słowa komuś :) Wstyd :) Dario mam nadzieję że się nie przejmujesz takimi ludźmi

      Usuń
    5. Hahaha anonimie z pierwszego komentarza ale jesteś za przeproszeniem prostaczką z mega kompleksami :()

      Usuń
  19. Ale dobrze, że ja nie cierpię fast foodów. Jedynie pizza raz na jakiś czas :P Ja wyrzuciłam cukier z diety, soki owocowe, wody smakowe, teraz pracuję nad rezygnacją z tłustego nabiału :P Polecam wprowadzenie ziół

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piję czystek, od czasu do czasu też pokrzywę i oczywiście zieloną herbatę :-)

      Usuń
    2. I fakt, te wody smakowe są zdradliwe :-)

      Usuń
    3. Kiedyś też nie lubiłam fast foodów. Ile ja bym dała żeby wrócić do tych czasów ;) A teraz mam słabość do pizzy i o ile z innych śmieci mogę zrezygnować to pizzy nie potrafię sobie odmówić :(

      Usuń
  20. Ja staram się ograniczać mleko gdyż zauważyłam że po nim moją skóra wygląda gorzej. Za to bardzo pomoglo mi picie ziół a w szczególności czystka i bratka trojwbarwnego☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo dobrze, bo wiele osób ma po czystku wysyp niedoskonałości. Mnie to na szczęście nie spotkało, ale dziewczyny często piszą o tym problemie :-)

      Usuń
    2. Właśnie ten czystek u mnie spowodował po ok. 3 tygodniach wysyp takich małych grudek pod skórą. Na początku nie wiedziałam od czego to może być, przestałam go pić i za parę dni zniknęły. Za drugim podejściem było to samo, co strasznie mnie męczyło bo były widoczne a mam gładką cerę. Bardzo mi posmakował ale efekt uboczny mnie zraził :-(
      Może jeszcze dam mu ostatnią szansę
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. To nie czystek spowodował wysyp, tylko twój organizm dzięki czystkowi oczyszcza się :) poczytaj o kryzysie ozdrowieńczym :)

      Usuń
    4. Zauważyłam, że to przez picie czystka się tak dzieje ale nie czułam się komfortowo z takim wysypem na twarzy. Zostawię go na dłuższy urlop domowy to wtedy się "oczyszczę" :-)

      Usuń
    5. Tylko, że ten dłuższy urlop będzie musiał potrwać może nawet i 2-3 miesiące. Niestety, jesteśmy bombardowani syfem ze wszystkich stron i prawdę mówiąc, ten kto ma problemy z cerą jest szczęściarzem, bo prędzej niż ci z zawsze gładką buzią zastanowi się nad tym co je, pije. Np. wątroba aby się oczyścić w pełni z toksyn potrzebuje 2 lat. Czym są dla skóry choćby 2 miesiące picia ziół? To zbyt krótki czas by ocenić czy czystek, pokrzywa itd. szkodzą nam czy pomagają.

      Usuń
  21. Ja też mam uczulenie na białko, uwielbiam serki wiejskie, kefiry, maślanki ale niestety zawsze mam po nich wysyp.. jedynie piję kawę ze spienionym mlekiem, w rozsądnych ilościach :)
    ciekawy wpis, pozdrawiam i zapraszam do mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam wrażenie, że alergie na mleko są coraz częstsze... Dokładnie dziś pisałam na moim blogu o tym, jak wykluczenie nabiału z diety korzystnie wpłynęło na stan mojej skóry :-) Po odkryciu, że mleko mi szkodzi nie piję go nawet w formie dodatku do kawy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pijasz może krowie/kozie prosto od zwierzęcia? Z bakteriami, białkami, nie jałowe? Ja mam genetycznie stwierdzona nietoletancje laktozy i miałam problemy trawienne po mleku, ale takie naturalne łatwiej się trawi i mogę swobodnie zjeść owsianke, twaróg, budyń, unikam tylko mleka wieczorem bo budzę się wzdęta.

      Usuń
    2. Takie picie mleka prosto od krowy/kozy może nie rozwiązać problemu, jeśli występuje alergia białkowa. Tutaj pomocne jest tylko i wyłącznie odstawienie wszelkich mlecznych produktów :-)

      Usuń
  23. Bardzo przydatny post kochana. Czekam na coś o Twoich ćwiczeniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także jestem ciekawa więc dołączam się!!

      Usuń
  24. Nie wiem jak Ty to robisz ale zawsze zmotywujesz mnie do czegoś. Czy to do dbania o włosy, do ćwiczeń, a teraz do zmiany w diecie. Dziękuję że jesteś i prowadzisz tak cudownego bloga :) Pozdrawiam,
    Kasia :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jesteś moją motywacją Dario <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja już od dawna zrezygnowałam z chińskich zupek itp., słodycze też rzadko jem, no czasami nie ma wyboru jak babcia ciastem czestuje czy ktoś cukierkiem w imieniny, ale to sporadycznie. Ogólnie nie slodze, nie podjadam. Myślę że moja największa zguba są domowe obiady mamy :-/ co prawda nie są to ogromne porcje, ani jakieś super niezdrowe, ale tradycyjne polskie jedzenie jest ubogie w witaminy i jakieś produkty fit także uważam że to ma ogromny wpływ na dietę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja mam słabość do coca coli.Moge jej nie pic tygodniami ale jak kupie jedna - koniec😉Nie jem mięsa,fast foodow i innych śmieci.Polecam film jak lądują wode w kurczaki,od razu sie odechce drobiu😂

    OdpowiedzUsuń
  28. Witaj Dario :). Może dla niektórych wydać to się śmieszne, ale od dziecka mama nie pozwalała mi jeść chipsów ... w zamian miałam Flipsy :). Oranżada w domu, tak jak najbardziej domowy sok + gazowana woda, wędlina, pasztety, pieczenie mama robi sama, ewentualnie kupujemy tam, gdzie sprawdziliśmy już źródło :). Zupki chińskie raz jadłam i to tylko łyżkę, bo wyplułam tak z automatu hehe. Co do wędlin też zdarza się, że wędzimy, rodzice swego czasu hodowali króliki, teraz mamy jeszcze kury (jajka + mięsko). Plusy mieszkania w małej miejscowości :). Ktróregoś razu zaprosili rodzice znajomych na obiad i mama podała kluski, a Pan skomentował, że kupcze, dobrze, że mama nie miała w dłoni wałka hehe. Jedynym minusem w moim przypadku, to za mało piję ... ciągle nad tym pracuję ... Pozdrawiam, Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz mądrych rodziców, zwłaszcza mamę :) Jeśli kiedyś sama będziesz mamą, to będziesz mieć spokój jeśli chodzi o żywienie dziecka, przynajmniej ze swoimi rodzicami :)
      Z własnego doświadczenia muszę powiedzieć, że mimo iż tematy takie jak "zdrowe odżywianie", "wpływ żywienia na zdrowie" albo "niebezpieczne dodatki do żywności" często pojawiają się w mass mediach, to o dziwo dla większości ludzi niejedzenie np. chipsów jest dziwactwem. A jeśli zdrowo karmisz własne dziecko, to już w ogóle chodzisz z łatką WARIATKA. Ale ja i tak robię swoje od kilku lat :)))) I wszyscy się dziwią czemu teraz mam taką wspaniała cerę i włosy, a dziecko takie zdrowe :))))

      Dario, osobiście dziękuję za ten wpis, może dzięki niemu chociaż jedna osoba zastanowi się nad tym co je i pije :)

      Usuń
    2. Oby wiecej takich madrych ludzi... Czlowiek mialby z kim porozmawiac a nie wiecznie krytykowany za to ze chce zyc zdrowo... Kiedys nasze babcie i prababcie nie mialy tych wszelkich specyfikow a teraz dla ludzi w d***h sie poprzewracalo i jak zobacza ze nie pijesz wody gazowanej to mowia ze jestes nienormalna...

      Usuń
    3. też jestem wiecznie krytykowana za swoje zdrowe odżywianie. U mnie w rodzinie je się tłusto, niezdrowo, fastfoody popijane colą, zupki chińskie, fixy, gotowe sosy... Jestem jedyna która gotuje sobie sama obiady. Patrzą na mnie jak na dziwaczkę także wiem o czym piszecie :)

      Usuń
    4. Mnie rodzinka (i moja, i męża) obgadywała gdzie się tylko dało. Oni nie rozumieli, że jak dziecko ma alergie, to pewnych rzeczy jeść nie może - czaicie to? Wg nich miałam karmić dziecko tak jak oni uważają, ale że dziecko cierpi bo pewne produkty mu szkodzą - to już ich nie obchodziło. Robiłam i robię swoje: w ciągu kilku lat ograniczyłam jedzeniowy syf tak bardzo jak tylko się dało. My jesteśmy zdrowi, a oni latają od lekarza do lekarza, łykają garściami te swoje tableteczki, a z każdym kolejnym rokiem tylko przybywa im chorób... Czasem mam wrażenie, że większość ludzi wokół to hipochondrycy.
      Jeśli już mam kwestie żywienia rozpatrywać w kategoriach normalne-nienormalne, to dla mnie nienormalne jest ignorowanie sygnałów wysyłanych przez nasz organizm, nasze ciało, obżeranie się czym popadnie mimo diagnozy np. cukrzyca, nadciśnienie. Ale ja ich nie krytykuje, niech sobie żrą co żrą, ich sprawa :P Szkoda tylko, że nie działa to w drugą stronę ;)
      Dziewczyny, damy radę! Świadomość, że nie jest się jedynym WARIATEM, DZIWAKIEM itp. podnosi na duchu :)

      Usuń
    5. Dziewczyny, trzeba robić swoje i nie przejmować się tym, że ktoś krytykuje nasz styl życia. Zawsze znajdzie się osoba, której nie spodoba się to, co robisz no i okej. Trzeba się na to uodpornić :-)

      Usuń
    6. Ojej ja miałam tak samo. W ciąży nie chciałam jeść "niezdrowych rzeczy" i zastępowałam je tymi zdrowymi. Zresztą zawsze starałam się odżywiać zdrowo to od teściów słyszałam że nie mam się odchudzać (chociaż oczywiście nic takiego nie robiłam). Przytyłam 6 kg i urodziłam pięknego, zdrowego synka. Gdy miał trzy miesiące okazało się że ma alergie na mleko a ponieważ karmiłam piersią to musiałam odstawić cały nabiał. Wtedy nasluchalam się że przesadzam i wymyślam. Na szczęście synuś ma rok i uczulenie mu przeszło. Zdrowo "karmię" swoją rodzinę i naprawdę nie słucham już nikogo.
      Pozdrawiam A.

      Usuń
  29. Od 12 roku życia nie jem mięsa ani ryb, i muszę przyznać, że była to moja najlepsza decyzja ;) moja waga stoi w miejscu niezależnie od tego ile jem, na co nie narzekam ;) ale moją słabością są słodycze. Nie umiem ich wykreślić z diety żadną siłą. Masz na to jakieś rady? Moja cera płacze po każdym wafelku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomysl sobie co w tych slodyczach jest naturalnego...odrazu odstawisz...

      Usuń
    2. Na początek spróbowałabym przerzucić się na słodycze domowej roboty. Upieczenie takiego jabłecznika, babki czy ciasta jogurtowego jest banalnie proste i po jakimś czasie te kupne słodycze już nie będą Cię tak kusić. Wiem to po sobie :-)

      Usuń
    3. Z dnia na dzień niczego nie odstawisz: nie ważne czy będzie to cukier, sól, kawa, papierosy... Lepiej wytrwale dążyć do celu małymi krokami, niż przegrać na starcie, bo za wysoko postawisz sobie poprzeczkę.
      Moja rada jest taka: czytaj etykiety i wybieraj słodycze z mniejszą zawartością cukru oraz te o jak najkrótszym składzie. Czasem już od samego czytania składu robi się niedobrze i odkładasz produkt na półkę. Pomyśl czego potrzebujesz by upiec w domu biszkopty, a potem przeczytaj skład biszkopcików ze sklepu.
      Możesz też wybierać czekolady gorzkie, a jeśli na razie nie przejdą ci one przez gardło, to wybieraj takie słodzone np. stewią.
      Kupuj owoce, gdy najdzie cię ochota na coś słodkiego zjesz sobie wtedy wybrany owoc a nie np. baton.
      W sklepach zerknij na półki z żywnością dla niemowląt i małych dzieci lub dla alergików czy diabetyków - tam znajdziesz słodycze mniej napakowane syfem, ale też czytaj etykiety.
      A jeśli brakuje ci silnej woli, to ustal sobie taką zasadę: zjem owoc lub warzywo zanim zjem batonik/ciasteczko/czekoladkę :) Czasem po zjedzeniu np. banana ochota na słodycze przechodzi :)
      I głowa do góry, dasz radę :)

      Usuń
    4. Bardzo fajne rady. Ja już wyrobiłam sobie nawyk czytania składów w sklepie - obojętnie czy jest to jedzenie, czy kosmetyk. Robię to mechanicznie i w większości przypadków odkładam taki produkt z powrotem na półkę, kupując to, co już znam i wiem, że jest dobre :-) Niestety, ale teraz w sklepach jest naprawdę sporo syfiastego jedzenia i trzeba nauczyć się je omijać :-)

      Usuń
    5. Czytanie składów bardzo dużo daje, dzięki temu odkryłam, że nawet tak proste produkty jak jogurt naturalny wcale nie muszą być naturalne - otóż niektóre z nich są zrobione z mleka w proszku i wody...

      Dodam jeszcze taką radę: unikać syropu glukozowo-fruktozowego w składzie słodyczy (ale też i innych produktów), albo chociaż przyjąć zasadę, że jeśli jakiś tam słodki przysmak ma w składzie biały cukier (sacharoza), to niech już tam nie ma tego syropu g-f, no jeden "dosładzacz" przecież wystarczy :)

      Usuń
    6. Nie jesz mięsa i ryb? Nie wiesz, że w rybach są tłuszcze nienasycone, dzięki którym organizm wchłania witaminy takie jak A, D, E i K? Ponadto w mięsie jest białko, które organizm również potrzebuje. Za to jesz słodycze napakowane cukrem i chemią, uważasz, że to zdrowe odżywianie? Zastanowiłabym się.

      Usuń
    7. Dokladnie tak. Syrop glukozowo-fruktozowy to główny winowajca jeśli chodzi o tycie. Jest gorszy niż cukier, a ponieważ jest słodszy i tani to producenci walą go na potęgę, do wszystkiego. Czytajcie składy. W słodyczach czai się tyle chemii. Mój mąż kochał słodycze, a odkąd czyta składy, po prostu nie kupuje. Pozdrawiam U.

      Usuń
    8. Be someone else - wybacz, ale życie zwierząt jest dla mnie cenniejsze niż witaminy które mam w oleju lnianym, tłuszcze które mam w oleju lnianym i białko którego nie mam w oleju lnianym :) nigdzie też nie napisałam że się zdrowo odżywiam, natomiast poprosiłam o radę jak to zmienić ;)
      I dziękuję bardzo za wszystkie rady, ciasto jogurtowe chodzi za mną od dawna, chyba czas upiec nagrodę za zdaną sesję :)

      Usuń
    9. BeSomeoneElse92, jeszcze wielu rzeczy nie wiesz na temat żywienia, ale wszystko przed Tobą :)
      Weganie czy ludzie odżywiający się wegańsko nie jedzą nic co pochodzi od zwierząt, a żyją i są zdrowi :) Białko jak najbardziej występuje w produktach roślinnych - jeśli ktoś w to wątpi, to proponuję odświeżyć sobie lekcje biologii czy chemii :) Natomiast witaminy A, D, E, K jak najbardziej przyswoją się dzięki tłuszczom roślinnym - tłuszcz to tłuszcz, kwestia tylko na jaki tłuszcz się decydujemy. Wit. D, konkretnie D3, mamy za mało, nawet w słonecznej Kalifornii normą jest niedobór tej witaminy - zatem jeśli chodzi akurat o tę witaminę, to właściwie każdy musi się suplementować, przynajmniej w okresie od jesieni do wiosny. Zatem jadanie ryb wcale nam nie pomoże jeśli chodzi o wit. D3.
      A co do ryb i mięsa - one wcale nie są takie wspaniałe i zdrowe jak się nam od lat wmawia. Oczywiście, co innego rybka z górskiego potoku, a co innego hodowlana ze sklepu, podobnie jest z mięsem: sklepowe, z masowej hodowli nigdy nie dorówna swojskiemu.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    10. ja czekam na post, w którym pokażesz jakie produkty wybierasz na sklepowej półce, tyle się mówi, że wybieramy, czytamy etykiety, ale ja kiedy podchodzę do jedzenia i czytam etykiety widzę wiele dodatków, złych substancji, których powinniśmy unikać, ciężko doszukać się czegoś co będzie zdrowe

      Usuń
  30. Ja wprowadzilam rok temu jedna zasade do mojego zywienia: Nie kupuje nic, co ma w skladzie cos, czego nie rozumiem albo co jest cyferka :) Nagle okazalo sie, ze bardzo ciezko jest dostac zwykle kakao w proszku, ktore nie ma dodatkow w skladzie. Na poczatku zakupy trwaly dluzej, bo musialam czytac wszystkie opakowania, ale teraz juz wiem po ktore produkty siegac. Czuje sie lepiej, gdy nie jem konserwantow! A batony i inne slodycze zamieniam tymi robionymi w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja wywaliłam gluten, aczkolwiek raz na jakiś czas na pierogi mamy się skuszę :) To samo z laktozą, jeśli nie mam mleka sojowego to piję kawę ze zwykłym, inaczej nie przełknę a jedną kawę dziennie muszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również wyrzuciłam gluten i czuję się jeszcze lepiej
      nie kupuję chlebów bg bo po prostu są naładowane chemią
      już wolę np kaszę jaglana z owocami na śniadanie :P
      a jak mi się przybiera na wadze to stawiam na białko + warzywa + tłuszcze
      i jem do oporu
      efekt taki, że ładnie chudnę ale nie tracę włosów czy paznokci jak przy
      tradycyjnych innych dietach gdzie ludzie się katują albo ograniczają ilość
      kalorii albo tłuszczu!!! a ;przecież to w tłuszczu rozpuszcza się mnóstwo witamin i tak naprawdę tłuszcz nie tuczy (no chyba że z węglami typu bułka kasza itd)

      Usuń
  32. Wpis na plus, pomocny i dający do myślenia.
    Podzieliłabyś się jako czcionkę używasz do swoich wpisów bo sprawia, że tekst jest przejrzysty i łatwo się go czyta nie męcząc przy tym wzroku?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja idąc na badania alergiczne dowiedziałam się, że mam grzybicę układu pokarmowego... teraz muszę trzymać tak restrykcyjną dietę bez cukru i drożdży, że aż boli... z owoców mogę tylko jabłka, kiwi i grejpfruty masakra jakaś...dobrze, że chociaż jako zamiennik cukru w ograniczonych ilościach mogę ksylitol spożywać..a przy okazji mój organizm nie toleruje białka mleka, laktozy,soi, migdałów, orzechów włoskich i kaszy gryczanej, ciężkie moje życie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę zapytać jak wykryli u Ciebie grzybicę układu pokarmowego? Miałaś robione badania z krwi, czy nakłuwali Ci skórę igiełkami? U mnie wychodzi, że mam mocną alergię lecz nie wiadomo na co :(

      Usuń
  34. Pani Dario jeżeli nie jest to tajemnicą bardzo proszę o napisanie ile cm ma Pani w bioderkach :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Przeczytałam post z uśmiechem na twarzy. Bałam się nieco, że czytając go będę sobie myślała o tym, że może sama powinnam zmienić dietę i wyrzucić kilka produktów z codziennego menu...
    Przyznam, że nigdy nie lubiłam napoi gazowanych i słonych przekąsek (choć raz na jakiś czas zdarza mi się zjeść garstkę chipsów), co innego jeśli chodzi o jedzenie słodyczy, których kiedyś nie lubiłam a czekolada wydawała się okropna! Niestety jakiś czas temu pokochałam słodycze i nie potrafię z nich zrezygnować choć wielokrotnie się starałam. Gotowe dania wydają mi się obrzydliwe, a mikrofalówka nigdy nie zagości w moim domu. Byłam nawet na bardzo zdrowej diecie, bo jak większość z nas chciałabym zrzucić kilka kilogramów i tak naprawdę przez ten cały okres diety (miesiąc, może trochę ponad) miałam taką ochotę na niezdrowe jedzenie, jakiej nigdy wcześniej nie miałam. Teraz staram się zdrowo odżywiać, jem dużo warzyw, owoców, zawsze jem małe porcje - bo takie zawsze mi wystarczały, chociaż często słyszę, że to porcja dla dziecka. Pije dużo wody, zwykłą herbatę już kilka lat temu zamieniłam na zieloną ze względu na przepyszny smak, wydaje mi się, że jedynym moim grzeszkiem jest miłość do kuchni włoskiej i pierogów;) Zawsze wybieram produkty najwyższej jakości i czytam skład, jajka "wiejskie" od szczęśliwej kurki czy warzywa od lokalnych sprzedawców mają zupełnie inny smak i moim zdaniem nie warto oszczędzać na jedzeniu.
    Przyznam, że mimo tego, że moim zdaniem odżywiam się w miarę zdrowo, głównie z tego względu, że wybieram świadomie to tak naprawdę wydaje mi się to zwyczajne... ;) Jeśli mam ochotę to pozwalam sobie na pizze, czy inny fast-food, ale przyznam, że nie zdarza mi się to częściej niż dwa razy w miesiącu - jest to bardziej kobieca zachcianka... ;) Teraz próbuje wyrzucić kilka produktów z mojej diety i mam nadzieję, że mi się powiedzie, wiem, że ze słodyczami nie mam szans bo zawsze gdy planuje "miesiąc bez słodyczy" to wszyscy pieką pyszne ciasta! Przepraszam za tak długi wywód na temat mojej diety, ale bardzo spodobał mi się Twój post i lubię również czytać komentarze! ;) Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja przeczytałam Twój komentarz z uśmiechem na twarzy. Po pierwsze tak samo lubię pierogi i pizzę oraz ogólnie kuchnię włoską. Nie przesadzam z nią tak, jak kiedyś, ale zdarzy mi się od czas do czasu zgrzeszyć. Pamiętam, kiedy zmieniałam swój styl żywienia i wywalałam po kolei te wszystkie śmieciowe przekąski z mojego jadłospisu, to przez pewien czas czułam się zdezorientowana. Zadawałam sobie pytanie - to co ja teraz będę jadła? Wystarczyło trochę wysiłku, przemyślenia tematu na spokojnie i okazało się, że jest dużo innych, bardziej zdrowych rzeczy do jedzenia. Aktualnie nie czuję, żebym czegoś sobie odmawiała i rezygnowała z Bóg wie jakich przyjemności. To oczywiste, że przyrządzenie domowej wędliny i mięsa wymaga trochę czasu, niż wrzucenie do koszyka gotowca, ale za to smak jest o wiele lepszy :-) Trzymam kciuki za Twoją nową dietę!

      Usuń
  36. Ja od wakacji jestem na diecie o niskim indeksie glikemicznym. Czyli wywaliłam cukier, banany, melony, białe pieczywo i biały ryż. Gazowanych napoi nigdy nie lubiłam chipsów nie jadałam tylko słodycze. Teraz robię swoje bez cukru :)
    Dzisiaj kombinowałam z dżemem. Nieskromnie powiem że wyszedł pyszny :) Pomarańcze i ksylitol :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja niestety praktycznie całkowicie musiałam zrezygnować z mlecznej czekolady, którą uwielbiam.. Powoduje u mnie migreny, szczególnie większa ilość. Od czasu do czasu skuszę się na niewielką ilość, ale staram się nie kupować nic z kakao.
    Baśka H.

    OdpowiedzUsuń
  38. bardzo ciekawy wpis :D sama mam pewne indywidualne przemyślenia co do mojej diety i mam nadzieję, że w końcu będę w stanie się za to wziąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Hej, mam pytanie odnośnie tej odżywki łopianowej jak ja nakladasz? Bo chyba robie coś nie tak bo mi strasznie wysusza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładam ją normalnie po myciu i owijam włosy ręcznikiem. Czasem robię kompres czyli zakładam foliowy czepek i ręcznik, następnie podgrzewam ciepłem suszarki. Może być tak, że ta odżywka nie jest dla Ciebie po prostu :-)

      Usuń
  40. Ja mam problem z regularnymi godzinami spożywania posiłków. Częściej jem Malo i dwa rady trzy dziennie niż 5 razy mniej. Nie wypije kawy bez mleka i cukru.. Uwielbiam piec i robic ciasta co mogę pochlanac jednym chłystem ;-) woda tylko średnio gazowana czasem nawet z cytryna :)

    OdpowiedzUsuń
  41. ja myślę, że woda mineralna ( to ważne by nie źródlana, bo ta wypłukuje z organizmu minerały, a nie dostarcza), która jest gazowana nawet dla części osób jest lepsza od tej bez CO, ostatnio czytałam ciekawy artykuł o tym, że jest grupa osób ( nie mająca problemów ze śluzówką przewodu pokarmowego) u których gaz wpływa pozytywnie na trawienie, ja osobiście pije tylko gazowaną ze względu na walory smakowe i zdrowotne, po odstawieniu ,,gazówki" czułam się gorzej, więc to zależy od organizmu :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Moja waga ostatnio się bardzo pogorszyła :( co widać niestety też na moim ciele (rozstępy na udach). Wszystko zaczęło się jak kojarzę od wykrycia u mnie niedoczynności tarczycy, a może wcześniej. Niestety choć kiedyś mogłam się obejść bez coca coli tak teraz muszę ją pić co najmniej raz w tygodniu bo bardzo boli mnie żołądek i tylko to mi pomaga, kolejna słabostka to czekolada. Choć jestem na nią uczulona (swędząca wysypka) to i tak jem ją w dużych ilościach.Nie umiem się powstrzymać :D. Próbowałam już tyle diet, równego jedzenia że już po porostu nie wiem co mogę zrobić ze swoim pogarszającym się stanem :(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również zmagam się z niedoczynnością tarczycy, jeżeli masz ochotę odezwij się! ;) chętnie poznam osobę chorą na tę samą przypadłość, która uprzykrza mi życie i byłoby milo wymienić się przemyśleniami... Pozdrawiam!

      Usuń
    2. U mnie zdiagnozowano niedoczynnosc tarczycy już 12 lat temu i pomimo regularnego przyjmowania hormonów, czasem jest lepiej a czasem gorzej...ale po kilku latach wysiłku doprowadziłam włosy do o niebo lepszego stanu i zrzuciłam prawie 30 kilogramów ! Wiec nie dajcie sie dziewczyny ! :)
      A za piękne włosy dziękuje pani Darii i jej poradom ! :)

      Usuń
  43. Polecam kawę z mlekiem kokosowym - moje niedawne odkrycie :) P

    OdpowiedzUsuń
  44. no dobrze, no to teraz może czas na post z serii: co jesz??

    OdpowiedzUsuń
  45. Od dawna nie ma w moim jadłospisie napojów gazowanych, staram się też ograniczać słodycze, chipsów nie jest prawie wcale i wiem, że dzięki temu, że pozbyłam się tych produktów moja cera i mój nastrój na tym zyskały :) Jednakże jestem tylko człowiekiem i czasem sobie przekąszę coś niezdrowego :) Doskonale Cię rozumiem, też nie mogłam kiedyś zrozumieć jak można pić niegazowaną wodę!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  46. Mam tak samo jak ty! Kiedyś nie było dnia abym nie jadła chipsów i nie piła Coli (Coca-Cola była dość dużym uzależnieniem u mnie). A teraz? Już dłuższy czas nie jem chipsów, fast-foodów, ogólnie śmieciowego jedzenia, nie piję gazowanych napojów - tylko właśnie wodę albo jakiś sok. I widzę znaczną różnicę. Przede wszystkim w stanie mojej cery. Już dawno nie pojawił się na mojej twarzy żaden nieprzyjaciel;) Muszę się jeszcze wybrać w końcu na siłownię i zacząć regularnie ćwiczyć, bo mam podobnie jak ty miałaś kiedyś. Mam dobrą przemianę materii, więc mogę jeść wszystko. Niestety powoli widzę, że zaczyna mi się to odkładać gdzie nie gdzie;)

    OdpowiedzUsuń
  47. Od jakiegoś czasu wprowadzam u siebie praktycznie takie same zmiany ;) może poza nabiałem, chociaż i tak poza mlekiem w kawie i jogurtami naturalnymi spożywam go naprawdę niewiele ;) aktualnie jestem na etapie eliminowania z diety nadmiaru słodkości, bo do tej pory tylko tego nie mogłam sobie odmówić. Podobnie jak Ty przez długi czas wymawiałam się dobrą przemianą materii i brakiem nadprogramowych kilogramów, a jednak okazało się, że przy takiej jak Twoja zmianie diety oraz wprowadzeniu naturalnych kosmetyków do pielęgnacji moja cera zmieniła się naprawdę nie do poznania. Teraz jeszcze powinnam pewnie popracować nad zwiększeniem aktywności fizycznej, bo leń ze mnie pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Dario, mam pytanie nie na temat, a konkretnie z serii włosomaniactwa: używałaś może kiedyś masła shea na włosy? Podobno ma ono zbawienny wpływ na wiele sposobów, a właśnie kończy mi się olej lniany i zastanawiam się, czy warto zacząć przygodę z tym masełkiem. Problem w tym, że robiłam test (z włosem i szklanką wody) na porowatość i wyszła mi średnia, możliwe że zmierzająca nawet do niskiej. Czy stosowanie masła shea jest odpowiednim wyjściem w moim wypadku?
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja mam potworną słabość do słodyczy, wypracowana już od dzieciństwa; w domu nigdy nie brakowało słodyczy, bo rodzice są takimi samymi łasuchami, a moja mamę irytuje sam fakt, jeśli nie ma w domu czegoś słodkiego. Do tego uwielbiam piec i wypróbowywać nowe przepisy na łakocie, więc to niestety nie pomaga, ale staram i tak częstowac nimi bliskich, żeby jak najmniej zostało w domu, bo kusi. Na szczęście udało nam się wypracować wraz z rodzicami dwie spore przerwy od cukru - w adwent i w Wielki Post cały dom nie je słodyczy, dodatkowo też nie pije kawy ani alkoholu. Polecam ten sposób, gdy cały dom odmawia sobie jakiegoś jedzenia, od razu jest raźniej i łatwiej, bo nikt nie kupuje produktów, które mogłyby przynieść zgubę :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Zazdroszczę dziewczynom, które mają czas być "fit" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie ma czego zazdrościć :) Doba ma 24 godziny dla każdego, jak się czegoś bardzo chce, to choćby małymi krokami osiągnie się cel :)
      I żeby nie było: jestem pracującą mamą, może nie mam czasu na masaże czy szczotkowanie ciała itp., ale nie szukam sobie wymówek i usprawiedliwień na jedzenie byle czego - zdrowie moje i mojej rodziny jest zbyt cenne by je zaniedbywać :)

      Usuń
  51. Dawno temu zrezygnowałam z soli. Ot tak. Sama nie wiem co było motywem tej decyzji, ale bez problemu odstawiłam tę przyprawę. Natomiast nie potrafię obejść się bez cukru. Lubię posłodzoną herbatę, kawę. To pierwsze pochłaniam w dużych ilościach, więc cukier występuje w moim menu bez przerwy :/ Lubię też fast food, ale staram się go ograniczyć i jeść raz na przynajmniej 1,5 tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam zasadę "1 fast-food w miesiącu". Z czasem z miesiąca robiły się dwa. I tak oduczyłam się jadania fast-foodów. Owszem, zjem pizzę, ale robioną w domu, może 2-3 razy w roku :) I to tyle :)
      A cukier ograniczałam stopniowo, najpierw zaczęłam słodzić o pół łyżeczki mniej itd. itd. itd. :)))

      Usuń
  52. Dario żyje wg zasady jesteś tym co jesz :) ponad 2 lata temu mój 7- letni syn zachorował na cukrzycę typu 1. Choroba ciężka, trudna i wymagająca.
    Ponieważ wymaga ona liczenia ilości węglowodanów białek i tłuszczów we wszystkich spożywanych przez moje dziecko produktach nauczyłam się określać co jest wartościowe w pokarmach a co najchętniej wyrzuciłabym do kosza.
    Nikt w mojej rodzinie nigdy nie miał nadwagi ale odkąd zmieniliśmy nawyki żywieniowe czujemy się lepiej, rzadziej mamy infekcje itp
    Nie jemy parowek, topionych serów, jogurtów owocowych.
    Zamiast tego kupuje jogurty naturalne i owoce sezonowe bądź mrożone, które mieszam z jogurtem i blenduje.
    Ciemne pieczywo, kasze, razowe makarony to dodatki do obiadów.
    Nie unikniemy słodkiego mając dzieci ale wybieramy zdrowsze alternatywy.
    Pięke ciasta ale używam mąki orkiszowej i ksylitolu zamiast cukru.
    Naleśniki robię z mleka ryżowego itp itp :)
    Ważne jest również określanie produktów wg indeksu glikemicznego. Im niższy tym lepiej. Po spożyciu np ciemnego pieczywa i jabłka dłużej będziemy syci i nie będziemy podjadać :)
    I co najwazniejsze: to jest już nasz styl życia - nie dieta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci mobilizują do zmian, skłaniają do przemyśleń :) To dobrze, że trudną sytuację obróciłaś na plus dla całej waszej rodziny :)
      Podziwiam, gratuluję i oby tak dalej :)))

      Usuń
  53. Czytając Twojego posta myślałam "ją to wszystko wiem!" a po chwili "dlaczego ją tak nie robię?"
    No cóż, źle się odżywianie, choć od jakiegoś czasu staram się to zmienić. A wszystko zaczęło się od czytania składów serków dla naszych dzieci. Ilość cukru nas poradziła:-( postanowiłam mocno zweryfikować swoją dietę, podobnie jak u Ciebie czuję się ociężała, nic mi się nie chce a rozstępy i cellulit tak się rozpanoszyły na moim ciele, że aż mi wstyd.
    Powoli, małymi kroczkami wprowadzamy zmiany. U siebie, bo Mąż oporny, choć i jemu przemycam to i owo.
    Postanowiłam zadbać o siebie pełną parą, zmiana diety, ćwiczenia, w końcu zadbać porządnie o cerę i włosy (łupież mnie prześladuje)
    Mam nadzieję, że mi się uda!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  54. Kochana a czy wiesz cos o olaplex? Dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  55. witaj kochana :)
    Mam 19 lat, czy uważasz ze to odpowiedni czas aby zacząć stosować krem pod oczy? mogłabyś mi jakis polecić? Z gory dziekuje :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Super post!
    Ja mialam podobnie. Wyeliminowalam mleko (pije tylko do kawy), slodkie napoje, wysoko przetworzone jedzenie. Gotuje sama, pieke ciasta, wyciskam soki, pije ziolka. Nie jem makaronu (bo nie lubie) i staram sie ograniczac bialy chleb. Zostala mi slabosc do czekolady. Ogolnie bez duzych ograniczen w ciagu pol roku z okolo 65 kilo, zeszlam do 60kilo. Czuje sie super i na serio jem to na co mam ochote. Po prostu wiekszosc rzeczy gotuje sama :)
    Dzieki za info o alergii na mleko. Wyprobuje na chlopaku, bo dokladnie opisalas jego objawy :P

    OdpowiedzUsuń
  57. Teraz też w Starbucks można kawkę zamówić oprócz z mlekiem sojowym to z mlekiem bez laktozy albo mlekiem kokosowym <3
    CUUUUDO przepyszne takie mniam !
    A teraz jest jeszcze taka mocha różana z pistacjami <3
    Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  58. Bardzo przydatny post,śledzę Cię na bieżąco i muszę przyznac,że jesteś ogromną inspiracją. Obecnie też staram się zdrowo odżywiać ale jeszcze trochę jest do zmiany. Mam pytanie z innej beczki za to, czy polecasz spodnie z monashe? Jak sama napisałaś często tam kupujesz.Pozdrawiam,świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Bardzo ciekawy wpis, przeczytałam od A do Z, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  60. Właśnie dwa dni temu załamałam się całkowicie, bo stan mojej cery od około pół roku stał się kiepski (zwłaszcza w okolicach brody). Nigdy nie miałam z tym problemu, podkładu używałam na prawdę bardzo rzadko, a teraz nie mogę wyjść z domu bez zakrycia twarzy podkładem. W dodatku zawsze byłam szczupła - noszę rozmiar 34/36 przy wzroście 165, ale zrobiła mi się oponka na brzuchu. Właśnie postanowiłam odstawić śmieciowe jedzenie, bo podejrzewam, że to ma duży wpływ na to wszystko. Twój post spadł mi z nieba - jest wspaniałą motywacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wypryski głównie na brodzie, jednak słyszałam, że to może być przyczyną zaburzeń hormonalnych. Nie wiem na ile to jest mit, na ile prawda - ale u mnie to bardzo możliwe i mam w planie wizytę u ginekologa. ;)
      Sandra

      Usuń
    2. Przez wiele lat borykałam się z bolącymi gulami, głównie na brodzie. Zmieniając swoje nawyki żywieniowe na lepsze w końcu odkryłam, że u mnie te zmiany powstają po zjedzeniu sklepowych wieprzowych wędlin bądź mięsa wieprzowego, zwłaszcza karkówki. Po swojskiej wieprzowinie nic mi nie wyłazi na skórze, więc podejrzewam, że to wina dodatków do wędlin albo paszy dla świń - cholera wie czym te zwierzęta są karmione (GMO, antybiotyki, hormony i inne cuda...).
      Trzeba zacząć wprowadzać zmiany i obserwować co się z nami dzieje, inaczej niestety się nie da.

      Usuń
    3. U mnie te grudki zniknęły gdy odstawilam tabletki antykoncepcyjne. Z dnia na dzień.

      Usuń
    4. No ja tabletek nie łykam więc to na pewno nie od tego, ale też słyszałam, że możliwe, że to przez hormony i jest to u mnie możliwe. Mimo wszystko chcę ograniczyć śmieciowe jedzenie :)

      Usuń
  61. Mam to wielkie szczęście, że od urodzenia jestem wątłej i szczupłej postury, nad którą nie trzeba by pracować - jednak osobiście biorę to za "szczęście w nieszczęściu", ponieważ uważam, iż działa to mocno de-motywująco, jeżeli chodzi o wszelkie rodzaju zmiany diety i wysiłek fizyczny! :P
    Mimo wszystko wychodzę z założenia, że zarówno odpowiednia, zdrowa kuchnia, jak i sport są niezwykle istotne i staram się w obu tych kategoriach nie opuszczać. Nawet, gdy na drodze stają mi oporem moje alergie pokarmowe - i z nimi idzie sobie poradzić :)

    Od Ciebie Daria na pewno zapożyczę pomysł z wędlinami domowego wyrobu! W końcu może mięso będzie smakowało mięsem... tak na 100% :D

    OdpowiedzUsuń
  62. Mnie do zmian motywował wygląd cery. Nałogowo pochłaniałam słodycze, ciasta, batoniki. Kiedyś uzależniłam się od Coca-Coli/Pepsi. Ciężko jest tylko na początku. Ja nie mam problemów z wagą, bo tak już mam w genach, ale widzę po swoim organizmie zmianę. Zrezygnowałam ze słodkich, gazowanych napojów. Sięgam po wodę mineralną z cytryną lub sok własnej roboty. Usunęłam słodycze, ciasta (nawet domowej roboty), batoniki - zastępuję to owocami (banany choć mają sporo cukru, to mają też i witaminy, więc kiedy mam ochotę na coś naprawdę słodkiego to jem właśnie banany lub robię z nich lody - bez cukru oczywiście). Nie słodzę herbaty ani kawy. Piję herbatę wyłącznie zieloną, a kawę raz na ruski rok. :) Nie jem chipsów, ani słonych przekąsek, nie jem fast-foodów, nie jem gotowych jogurtów sprzedawanych w sklepach. Staram się unikać mrożonych, przetworzonych produktów typu pizza, zapiekanki, ale czasem mam na nie ochotę i sobie nie odmawiam. :)
    Największe pogorszenie cery widziałam przy spożywaniu dużej ilości cukru. Zarówno w słodyczach, jak i napojach. Momentalnie stawała się szara, zanieczyszczona.
    Sandra

    OdpowiedzUsuń
  63. Dziewczyny a co zrobić jeśli chce się przytyć... Zawsze byłam chuda ale teraz to już przegięcie. Ludzie nie piszą o tym jak trudno jest nabrać na wadze tylko ciągle o chudnięciu. Ciężko coś znależć nawet w sieci na ten temat :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem, nawet chorując na Hashimoto jestem niewyobrażalnie chuda, a powinno być na odwrót. Obżerając się pączkami, ciastami, słodyczami, fast foodami ani trochę nie przytyłam. Tasiemca ani żadnego innego "pasażera na gapę" nie mam, wyniki badań w normie.
      Czytając kiedyś coś na temat wegetarianizmu czy weganizmu, natrafiłam na wzmianki o tym, że właśnie roślinna dieta pomaga uzyskać prawidłową masę ciała, zarówno w przypadku nadwagi jak i niedowagi. Planuję wizytę u dietetyka i psychicznie nastawiam się na wege dietę, może ona mi pomoże przytyć :)
      Ktoś może słyszał o tym?

      Usuń
  64. Jakbym czytała o sobie :D
    Kiedyś idealna cera. Od czasu jak poszłam na studia zaczęły się pojawiać niedoskonałości. Moja waga jest raczej stała.
    Zmieniłam dietę podobnie do Ciebie. Chipsami i fast foodami po prostu się przejadłam, tragicznie się po nich czułam. Nabiał i mrożonki ograniczam, zaczęłam pić wodę. (Kiedyś jadłam te same zupki, hahaha :P)
    Przeszukują internet znalazłam informacje o trądziku neuropatycznym (brzmi strasznie :P). Teraz już wiem, że stres również baaaardzo niekorzystnie wpływa na stan mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
  65. no, ja też muszę się za siebie wziać. mówisz, ze przestrzeganie rygorystycznej diety wymaga dużo samozaparcia? tak, ale Ty robisz coś wiecej, bo nie jesteś na diecie, a odżywiasz sie zdrowo i cały czas to utrzymujesz. to też jednak cząstka samozaparcia. ;) jak patrzę na te Twoje zdjęcia to zazdroszczę Ci tak naprawdę, czym się zajmujesz na co dzień??

    OdpowiedzUsuń
  66. Przez wiele borykałam się z różnymi dolegliwościami. Ponad 20 lat czekałam na prawidłową diagnozę z wykonywanych u mnie wielokrotnie testów alergicznych. W końcu się udało, ale to i tak nie rozwiązuje na 100% wszystkich problemów. Do wielu rzeczy doszłam sama, tzw. metodą prób i błędów! ;) Jestem pozytywnie przekonana o właściwościach diety zgodnej z grupą krwi! W moim przypadku jest to grupa A i produkty, których wg tej diety powinnam unikać/wykluczyć okazały się być dla mnie czynnikami wywołującymi alergię.
    Na poprawę stanu skóry i zniwelowaniu różnych dolegliwości pomogło odstawienie kosmetyków z SLS itp.
    Chętnie sięgam po zioła i głęboko wierzę w ich właściwości lecznicze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dieta zgodna z grupa krwi jest tak "wiarygodna" jak horoskop:) Badania pokazuja,ze nie jest wiarygodna.Oczywiscie,niektore osoby znajda w niej cos dla siebie,ale jesli np zaleca pieczywo a ktos choruje na celiakie to wiadomo,ze juz trzeba brac przymiarke:)

      Usuń
  67. Brakuje mi tutaj podpowiedzi, czym to wszystko "zastąpiłaś"? W sensie, co teraz jesz, bo szukam inspiracji i motywacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  68. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  69. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  70. My nie używamy też rzeczy typu kostki rosołowe, jarzynki czy magi i inne takie chemiczne cuda, odkąd mam dzieci zdarza się że i chleb upiekę i jarzynkę też zrobię sama :-) pozdrawiam! fajny blog :-)

    OdpowiedzUsuń
  71. Wyeliminowalam z diety slodycze,pieczywo,chipsy,slodzone napoje,zolty ser,podroby,fast-foody.Czuje sie super,cera poprawia sie.Jesli mialabys ochote na przekaske to ja kroje w talarki ziemniaki,wrzucam do gotujacej wody az beda lekko miekkie,przecedzam,daje do naczynia zaroodpornego,posypuje papryka,tymiankiem ziolami prowansalskimi,pieprzem,troszke soli i oliwy w oliwe- pieke okolo 30 min na 150 stopniach:)

    OdpowiedzUsuń
  72. Już od czwartej klasy podstawówki borykałam się z trądzikiem. Wiadomo, pierwsza myśl - dojrzewanie. Prze wiele lat chodziłam po dermatologach i na zabiegi oczyszczające. Niestety leki i zabiegi działały tylko chwilowo. I tak wszystko powtarzałam przez kilka lat, aż do 18 roku życia. Wtedy to, niczym grom z jasnego nieba, przybyła mi na ratunek świetna pani dermatolog. Stwierdziła, że moje problemy z cerą mogą być powiązane z alergią. Zrobiła testy i wszystko wyszło czarno na białym. Alergia na mleko, jajka, gluten, drożdże, rośliny strączkowe, orzeszki ziemne. Byłam zmuszona wyeliminować te rzeczy z diety i zastąpić je czym innym. Z jednej strony wyszło mi to na dobre - schudłam, znacznie lepiej się czuję, moja cera się poprawiła, jednak z drugiej strony borykam się z problemem znacznego wypadania włosów, teraz już mniejszym, bo zaczęłam przywiązywać ogromną uwagę do ich pielęgnacji.
    Także jeśli ktoś ma problemy z cerą i nic mu nie pomaga, żadne smarowidła, tabletki, zabiegi, to polegam udać się do alergologa i zrobić testy pod kątem alergii pokarmowej. :)

    OdpowiedzUsuń
  73. Ja wraz z początkiem nowego roku(ach te postanowienia!:D) zaczęłam zdrowo się odżywiać. Ograniczyłam pieczywo jasne(częściej sięgam po ciemne), jem większe ilości warzyw i owoców, ograniczyłam do minimum słodycze(gdzie kiedyś jadłam codziennie, dziś-max raz na tydzień), wyeliminowałam tłuste potrawy, mączne także, nie piję słodkich herbat ani napojów(broń boże gazowanych!, same tylko herbatki zielone, pokrzywe, skrzyp, wodą mineralną i od razu lepiej się z tym czuję. Nadal nie potrafię całkowicie wyeliminować nabiału ale poprawiam się więc jest naprawdę dobrze. :)) I o dziwo, nadal się tego zdrowego odżywiania trzymam! Mam nadzieję że jak najdłużej będzie to trwało. :) Mogłabyś napisać coś więcej o czystku, na co działa? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem co prawda Darią, ale pozwoliłam sobie odpowiedzieć.

      Tutaj masz wyczerpującą notkę na ten temat:
      http://www.zfilizankakawy.pl/2015/02/efekty-picia-czystka-poroczna-terapia.html

      Usuń
  74. Ile ważysz i ile masz wzrostu?

    OdpowiedzUsuń
  75. Ja 6 miesięcy temu zostałam weganką, głównie ze względów etycznych :) wykluczyłam mięso, nabiał, jajka, miód i inne produkty odzwierzęce.
    Oprócz tego ograniczyłam spożywanie wszelakich olejów.

    OdpowiedzUsuń
  76. Czy nadal borykasz się z trądzikiem? Co możesz polecić na podskórne, bolące pryszcze? :(

    OdpowiedzUsuń
  77. Dario, nie wiem czy wiesz i potrzebujesz, ale w Biedronce od poniedziałku mają być organizery na kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem Daria, ale ja potrzebuję taki organizer. Muszę poszukać w swojej Biedrze :)Dzięki

      Usuń
    2. Nie ma za co :) Będzie też organizer na biżu i typowo łazienkowy :)

      Usuń
  78. No to stwierdzam, że całkiem nieźle się trzymam :) Nie jem wcale fast foodów, chipsów, zupek chińskich, ale nabiał akurat jem w normalnych ilościach, ale nie powoduje on u mnie problemów skórnych. Jedyne z czym nie mogę się rozprawić to słodycze! Jestem czekoladoholiczką :D

    OdpowiedzUsuń
  79. Nie na temat,ale liczę na odpowiedź ;)
    Zastanawiam się nad kupnem zestawu startowego do hybryd z semilac. Czy polecasz? Czy warto kupić taki zestaw,czy lepiej osobno produkty, lub z innej firmy ? Bo nie ukrywam cena trochę duża,ale wiadomo zaoszczędzi się na wizytach u kosmetyczki.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  80. Ja mam problem ze słodyczami największy, większość innych szkodzących mi produktów odstawiłam

    OdpowiedzUsuń
  81. Przydałby Ci się przycisk, który pozwalałby szybko przewinąć na samą górę bloga..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystarczy nacisnąć klawisz HOME na klawiaturze :D

      Usuń
  82. Ja wyrzuciłam ze swojego menu słodycze i nie jem ich 1,5 roku, chipsy, zupki chińskie, słodkie musli, gazowanych napoji nie piję bo nie lubię, a jogurtów, twarożku, serów nie potrafię sobie odmówić.

    OdpowiedzUsuń
  83. Witaj! Od paru miesięcy stosuje polecany przez Ciebie krem bialy jelen i świetnie się sprawdza na mojej skórze. Jednak czasem mimo to borykam się z sucha skóra, szczególnie w okolicach nosa, jaki krem poleciła byś jako mocniejszy nawilżacz? :-)

    OdpowiedzUsuń
  84. Hej,
    jestem w stanie idealnie zrozumieć sytuację z laktazą. Sama półtora roku temu zaczęłam dostawać dziwne objawy, początkowo myślałam, ze to jakis kosmetyk, stopniowo zmieniałam wszystkie, zarówno te oczyszczające, pielęgnacyjne jaki i kolorówkę, jednak w okolicach nadgarstków oraz na mojej twarzy wciąż wyskakiwały czerwone placki z łuszczącą sie skórą, które nawet dobrze kryjącym podkładem, ciężko było zakryć. Załamałam się, stopniowo zaczęłam zmieniać dietę, patrzeć na to co jem, wciąż nic nie pomagało, nie chciałam iść do lekarza, bo mam do nich pewien uraz i udaje się tam w ostateczności, stosowałam różne metody, najbardziej pomógł mi Hydrocortyzon, ale co z tego kiedy plamy wracały. Wreszcie zdecydowałam się całkowicie zacząć od początku, najpierw przez dwa dni jadłam tylko suchy eko chlebek bez glutenu plus woda i ewentualnie zielona herbata. Stopniowo pokolei dodawałam po jednym produkcie, a stan mojej cery zacznie się poprawiał. Wreszcie przyszła kolej aby dodać te mniej inwazyjne owoce, aż w końcu po zjedzeniu mandarynki kolejnego dnia zastałam na twarzy małą plamkę, kiedy doszłam do wniosku ze to mandarynka, spróbowałam również z cytryną, później pomarańczą i ze wszytskim było tak samo, okazało się że powodem moich problemów były cytrusy... Pół roku nie jem już żadnych, czasem zdarza mi się napić wody z cytryną i nic mi nie jest, więc od czasu do czasu mogę sobie na to pozwolić. Przed świętami zjadłam nawet cząstkę mandarynki. Mała rzecz a cieszy. Nie mam zamiaru wprowadzać ich do diety, chyba ze naprawde niewielkie ilości. Rozumiem więc co to znaczy mieć alergię od spożywanych produktów i ogromnie współczuję, dobrze, że chociaż na kawę z mlekiem możesz sobie pozwolić ;) Ja nabiał też zredukowałam do niewielkich ilości, typu spagetti posypane serem, ponieważ zdarza mi się mieć wzdęcia po większej ilości.
    Pozdrawiam i życzę wytrwałości, kiedy wszytsko tak korci. ;)

    OdpowiedzUsuń
  85. I ja ostatnio zaczęłam sobie zdawać sprawę że to śmieciowe jedzienie wcale na mnie dobrze nie wpływa. Muszę tylko jeszcze więcej owoców i warzyw jeść :)

    OdpowiedzUsuń
  86. Niestety, "jesteś tym co jesz". Z drugiej strony wszystko zależy od tego jak przyrządzimy np. warzywa- udało mi się przekonać bliskie osoby do pewnych warzyw właśnie dzięki temu, że były dobrze zrobione. To od nas zależy czy coś będzie smaczne czy nie:)

    OdpowiedzUsuń
  87. Kochana Dario od pewnego czasu za Twoją radą robię wcierki z kozieradki, skrzypu i pokrzywy. Jestem bardzo zadowolona. I mam pytanie czy u mojego męża wcierki też spowodowałyby że włosy by się zagęściły? Jest na pewno genetycznie obciążony i wiem że cudów po niczym nie można się spodziewać ale chociaż trochę? Jak nie to to może coś innego by podziałało? Kaja

    OdpowiedzUsuń
  88. Cześć Dario od pewnego czasu stosuje wcierki z kozieradki, skrzypu i pokrzywy. Dziękuję za pomoc bo jestem bardzo zadowolona. I chciałbym wiedzieć czy u mojego męża wcierki też spowodowałyby że włosy by się zagęściły? Jest obciążony genetycznie więc wiem że cudów nie można się spodziewać ale może chociaż trochę? Jak nie to to może coś innego? Kaja

    OdpowiedzUsuń
  89. Szkoda, że nie mam dostępu do takich domowych wędlin... moja mama czasami piecze mięso na szynkę, ale dla mnie jest bez smaku. W sumie miałam podobnie jak ty z chipsami... jedna paczka dziennie i to duża... ale od czasu gdy miałam problem z dziąsłami i wszystko mnie podrażniało musiałam odstawić chipsy i co ciekawe teraz mogę zjeść najwyżej kilka sztuk, bo piecze mnie język! Fast foody też jem rzadko. Może raz na miesiąc jakiś kebab się trafi. Co do gazowanego... lubię colę, ale t jest raczej faza na zasadzie - miesiąc picia, pół roku spokoju. Z wodą nigdy nie miałam problemów, ale i tak wiem, że pije za mało. Z kolei uwielbiam owocowe i ziołowe herbatki. Bez cukru oczywiście. Słodzę tylko czarną herbatę. Ale mimo tych wszystkich zmian nie zauważyłam, żebym schudł... nawet na odwrót. Ale może po prostu trwa to za krótko jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  90. Zgadzam się z Tobą w 100%. Dieta to podstawa naszego zdrowia i samopoczucia. Ja w kilka tygodni po porodzie zaczęłam zmieniać swoją dietę- przede wszystkim zaczęłam eliminować chemię :) widzę znaczną poprawę swojego ciała, głownie w skórze, bo poznikały mi wszystkie krosty. Jestem szczęśliwsza, a to dopiero początek! Wiele rzeczy smakuje teraz inaczej, lepiej :) mam nadzieję, ze zarazę tym rowniez mojego synka w przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  91. A próbowałaś może kawy z mlekiem roślinnym...? Sojowe osobiście uważam za paskudne, ale mleko ryżowe całkowicie wyparło u mnie krowie. Kawa z nim smakuje nawet lepiej ^^ Czasem zastępuję migdałowym, też pycha.

    OdpowiedzUsuń
  92. U nas też żywienie zmieniło się diametralnie, ale póki co jeszcze nie zaczęłam robić tych świeżych koktajli. Muszę sprawić sobie dobry blender albo wyciskarkę do soków i zacząć wreszcie

    OdpowiedzUsuń
  93. Powiem Ci, że o ile w pracy stosuje się do zdrowego, rozsądnego jedzenia, tak jak wracam do domu to ciężko mi się opanować :) ale nie jem na co dzień słodyczy za to dużo owoców i warzyw. Woada, o tak dużoooo wody, najlepsze co może być, od coli odzwyczaiłam się dość dawno, teraz jak chciałabym się napić zaraz łapie mnie zgaga.
    Zobaczyłam wpis TATKO :) i od razu uśmiech, bo ja na mojego tate też tak wołam :)

    OdpowiedzUsuń
  94. Przeczytałam jednym tchem Twój post, zresztą jak wszystkie, i jestem z siebie bardzo dumna. Otóż, fast foodów nie jem wcale, chipsów, prażonych orzeszków, itp. nie znam smaku, o mrożonym jedzeniu, typu pizza z zamrażalki nawet nie wspomnę, coca cola to tylko sporadycznie na jakiejś imprezie, słodyczy nie jadam, kawy, herbaty nie słodzę, chyba od dzieciństwa, a mam 35lat, więc odżywiam się, tak myślę zdrowo. No, może jedynym moim grzeszkiem są ciasta i to z kremem, które uwielbiam, bo sama lubię piec. Teraz jestem w trakcie Wyzwania - 40 dni bez słodyczy, więc nawet te pyszne ciasta musiałam sobie odpuścić. Soki to tylko własnej produkcji, świeżo wyciśnięte z owoców. Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
  95. Ah, te diety w szczególności eliminacyjne. Od zeszłego roku przytyłam 11 kg, rzec by się chciało, że z powietrza. Ćwiczyłam, zdrowo się odżywiałam, po urlopie wychowawczym, powróciłam do pracy. Wiecznie źle się czułam, bardzo niskie ciśnienie, ogromne bóle nóg (choruję na niewydolność kończyn dolnych, jestem już po 3 operacjach usuwających żylaki). Gdy poszłam do lekarza, usłyszałam, że to jakieś przesilenie zimowe. Po standardowej morfologii Pani doktor nic nie stwierdziła. Wzięłam sprawy we własne ręce - i po zrobieniu prywatnych wyników wyszło, że mam niski poziom witaminy B12, silną anemię z powodu braku żelaza, bardzo podwyższony kwas moczowy i prawdopodobnie niedoczynność tarczycy. Dietetyk i mój lekarz łapali się za głowę, bo mam jeść mnóstwo mięsa, żeby pozbyć się anemii, ale nie mogę go jeść, bo to pogarsza dnę moczanową. Zatem suplementuję żelazo, które po wynikach morfologii wykazuje, że się bardzo kiepsko wchłania. A dietetyk zalecił mnóstwo, ale to mnóstwo nabiału, skoro mam ograniczać mięso. Jedząc go mam wrażenie, że jestem przebiałkowana. A teraz endokrynolog na wizycie kazał mi rygorystycznie ograniczyć... nabiał, bo to prowadzi do zapalenia tarczycy. To co mam żyć powietrzem? A najgorsze w tym wszystkim, że z miesiąca na miesiąc kg mi przybywa.

    OdpowiedzUsuń
  96. Co do białka...przez jakieś 5 lat pakowalam w siebie serki grani,naturalne jogurty i tony sałatek,bo lekarze,dietetycy itp mówili "jedz,będzie dobrze,waga będzie super". Kończyło się na tym że byłam wzdeta,popuchnieta,waga stała w miejscu i codziennie zmagalam się z bólem brzucha. Z racji tego,że lubię serki itp,po 5 latach spróbowałam z kozimi produktami. To był strzał w 10. Dlatego jeżeli ktoś z was lubi nabiał a po produktach krowich jest z wami ewidentnie coś nie tak - polecam,spróbujcie może akurat wam to też pomoże :)
    Poza tum,paradoksalnie,zauważyłam,że mi bardziej służą ziemniaki,smażone mięsa i sosy z dodatkiem prawdziwej,wiejskiej kwaśnej śmietany niż kilogramy sałatek i obiady na parze. Waga spadła,trzyma się w miejscu,nie ćwiczę regularnie i bardzo dobrze się czuję. Jem 5 posiłków dziennie,nie piję gazowanego,nie jest dużo fast foodow i innych przekąsek. Jednak jeżeli czasami zjem coś "złego"-nic mi nie jest. Dlatego polecam podejść do diety z dystansem i wsłuchać się we własny organizm,bo to co wydaje się zdrowe i korzystne dla innych niekoniecznie będzie dobre dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
  97. Uwielbiam owoce i warzywa ale fast foodów nie umiem sobie odmówić ;(

    OdpowiedzUsuń
  98. Ja tak samo zaczęłam wyrzucać teraz ze swojego jadłospisu śmieciowe rzeczy, bo co z tego, ze waga nie idzie mi w górę jak skóra zaczyna wariować przez pokazanie się cellulitu, przez cały ten tydzien piłam tylko cukier w kawie i w soku sklepowym i od razu była widoczna zmiana, cellulit dalej był ale schował się pod skórę, dlatego teraz tym bardziej mam motywację do zdrowego jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  99. ja dzięki coraz większej świadomości społecznej i różnym akcjom, jak np. Stop syropowi glukozowego - Vitalii, czytam uważniej etykiety i sprawdzam co jem. To jest klucz do dobrego samopoczucia, wyglądu i sylwetki.

    OdpowiedzUsuń
  100. Może jestem dziwna, ale nigdy nie lubiłam chipsów i innych słonych przekąsek ani napojów gazowanych fuj a orzeszki zawsze wybierałam te nie solone, tak samo zupek chińskich czy fast foodów (jedynie od czasu do czasu mam na nie ochotę).. Ale za to czekolada to moja zmora :D ja staram się nie solić a już napewno nie słodzę napojów i również ograniczyć nabiał przez nietolerancje laktozy jednak nie tak drastycznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  101. Kochana! Zgadzam się w 100%! Metodą prób i błędów okazuje się, że wyeliminowałam u siebie to samo, co Ty 😉 po chipsach bolał mnie brzuch... z tym, że nabiału ciężko mi sobie odmówić i czasem zjadam więcej, niż powinnam. A na fast fooda raz w miesiącu idę 😁 czuję się o wiele lepiej i najlepsze, że te śmieciowe jedzenie jest dla mnie w tym momencie obrzydliwe! Ba. Nawet jak mięsa zjem trochę więcej, jakąś wieprzowinę u rodziny na obiedzie to czuję się ciężko, grubo i pół dnia mi to leży na żołądku. Nie warto 😖

    OdpowiedzUsuń


Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz. Niestety nie odpisuję na wiadomości prywatne i maile. Jeśli masz jakieś pytanie, to zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem (niezależnie od tematyki wpisu). Postaram się pomóc :-)

Custom Post Signature

Custom Post  Signature