Top Social

7 KOSMETYCZNYCH ROZCZAROWAŃ CZYLI KILKA PRODUKTÓW, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY.

Ostatnio nazbierało się u mnie trochę produktów, na które mogę śmiało ponarzekać. Staram się raczej świadomie dobierać różnego rodzaju kosmetyki i sprawdzać przed samym zakupem opinie krążące w internecie. Nie ma jednak ostatecznej gwarancji, że coś okaże się dla nas dobre. Działanie kosmetyków i zadowolenie z ich użytkowania jest sprawą mocno indywidualną, co nie zmienia faktu, że dziś chciałabym przestrzec Was przed niektórymi z nich. Być może znajdą się też zwolenniczki danego produktu, więc zapraszam do dyskusji w polu komentarzy. 



ZOEVA 315 FINE LINER - PĘDZEL DO KRESEK
__________
Ach ta Zoeva, zbiera praktycznie same pochlebne recenzje w sieci i faktycznie wiele produktów tej marki jest godnych polecenia. Uwielbiam pędzle, palety, pomadki oraz akcesoria dla wizażystów ale są też pewne wyjątki. Czarną owcą w stadzie będzie dla mnie z pewnością pędzelek do robienia kresek na powiekach. Czy po obejrzeniu zdjęcia muszę coś jeszcze dodawać? Uściślając - jest zbyt gruby, mało precyzyjny, zbyt rozczapierzony, a włosie jest ścięte na prosto. Chyba nie ma pędzla, który bardziej komplikowałby robienie kresek, jak ten oto właśnie gagatek. Osobiście jestem zwolenniczką pędzli skośnych lub cieniutkich, malarskich pędzelków o dużej precyzji. Tego pędzla używam ewentualnie do subtelnych akcentów w makijażu, choć i tak słabo się spisuje. Kiedy był całkiem nowy jego forma wydawała się dosyć precyzyjna, natomiast po jakimś czasie dziwnie się odkształcił i to całkowicie dyskwalifikuje go do tak precyzyjnych czynności, jak robienie kresek na powiekach. Ciekawa jestem czy komuś jeszcze ten pędzel się tak zdeformował?


MAKEUP REVOLUTION ULTRA AQUA BROW TINT - FARBKA DO BRWI
__________
Pozostając w temacie makijażu oczu, to marka Makeup Revolution wypuściła farbkę do brwi, która miała być chyba czymś na wzór Makeup Forever Aqua Brow, tylko w niższej cenie. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że będą to produkty podobne, bo zarówno opakowanie, jak i zbliżona nazwa budzi takie spostrzeżenia. Niestety, farbka MUR ma bardzo ciepły kolor, który na moich brwiach robi się dosłownie czerwony. Poza tym trudno narysować tą farbką pojedyncze włoski, co tak naprawdę jest kwestią kluczową w tego typu produktach. Mają być one gęste i napigmentowane, aby mogły imitować włoski w brwiach, co zapewnia maksymalnie naturalny efekt końcowy. Farbka MUR jest zbyt rzadka, słabo napigmentowana i jeśli chcemy nałożyć małą ilość na brwi, to trudno będzie uzyskać dobre nasycenie koloru. Co innego w przypadku oryginalnego produktu Aqua Brow z Makeup Forever. Jak widzicie zaraz obok zrobiłam delikatną kreseczkę, która ma już odpowiednie nasycenie i z powodzeniem możemy narysować każdy, pojedynczy włosek w brwiach. Za pomocą produktu MUR można jedynie "zaciapać" sobie brwi bez pożądanego efektu. U mnie ten produkt całkowicie odpada zarówno ze względu na konsystencję, jak i na kolor. 


PODKŁAD REVLON COLORSTAY DLA CERY TŁUSTEJ I MIESZANEJ
__________
Kiedyś był moim hitem, jeśli chodzi o podkłady. Zużyłam bardzo dużo opakowań tego produktu i kiedy tylko mi się kończył, zamawiałam kolejne na zapas. Przetestowałam wiele kolorów ale odcień 180 Sand Beige okazał się idealnym dopasowaniem. Ceniłam sobie trwałość tego podkładu, duże krycie i wydajność. Niestety jakiś czas temu, kiedy kupiłam kolejne opakowanie podkład okazał się zupełnie inny. Nie krył już tak dobrze, był rzadszy i mniej trwały. W sieci natknęłam się na wiele wpisów dziewczyn, które również były rozczarowane nową formułą. Ostatnio postanowiłam nawet kupić kolejne opakowanie na promocji w drogerii ale nadal nie jestem tak zadowolona, jak kiedyś. Jak widać zmiany nie zawsze są dobre. Te z Was, które narzekały na zbyt dużą gęstość i ciężkość tego podkładu mogą być aktualnie zadowolone z nowej formuły. 


BANDI KREM Z KWASEM MIGDAŁOWYM I POLIHYDROKSYKWASAMI
__________
Używałam tego kremu z kwasem migdałowym, ponieważ miałam nadzieję na delikatne rozjaśnienie przebarwień i rozwiązanie moich problemów  z zaskórnikami. Niestety zupełnie się nie sprawdził, bo prócz zdwojonej ilości wyprysków nie zauważyłam żadnej poprawy. Ma w składzie parafinę, co jakby wyjaśnia stan pogorszenia mojej skóry. Szkoda, bo sam kwas migdałowy bardzo lubię i w czystej postaci potrafi wspaniale rozjaśnić oraz nawilżyć moją skórę. W przeszłości również używałam takiego produktu od Bandi, który znajdował się w trochę innym opakowaniu ale moja skóra zareagowała na niego identycznie. 


SLEEK POUT PAINT 156 PEACHY KEEN
__________
Farbka do ust ze Sleek w brzoskwiniowym kolorze miała być trwała, nasycona i nawilżająca. Co do nasycenia, to mogę się zgodzić, bo jest wręcz żarówiasta po wyciśnięciu z opakowania. To jeszcze można łatwo kontrolować, bo malutka ilość wklepana w usta prezentuje się całkiem nieźle. Same widzicie na dłoni, że dobrze rozprowadzony produkt w małej ilości wygląda ciekawie. Niestety farbka nie jest ani trwała, ani nawilżająca. Po 5 minutach od aplikacji na ustach tworzy się nieestetyczna linia, co całkowicie dyskwalifikuje ten produkt. Poza tym wysusza usta i dziwnie się na nich rozkłada. Kolor po wklepaniu jest fantastyczny ale co z tego, jak po kilku chwilach wygląda dziwnie. 


KALLOS BANANA - ODŻYWKA DO WŁOSÓW
__________
Poza pięknym zapachem niestety ta maska nie ma żadnych plusów. Niesamowicie usztywnia moje włosy i sprawia, że są tak sianowate, jak nigdy. Dałam ją do wypróbowania mojej mamie i koleżankom z pracy ale niestety chyba się im tylko naraziłam. Również były mocno niezadowolone z efektów. Używam jej zamiast żelu do golenia nóg i w tym przypadku sprawdza się dobrze. Uwielbiam ten bananowy zapach, choć przez wiele osób określany jest jako chemiczny i duszący. Kallos Blueberry to mój hit i generalnie lubię tą markę, jeśli chodzi o pielęgnację włosów, natomiast akurat bananowa zupełnie mi nie odpowiada. 


EVELINE SLIM EXTREME 3D - TERMOAKTYWNE SERUM WYSZCZUPLAJĄCE
__________
Ogień - tak jednym słowem mogłabym określić efekt, jaki odczuwam po nałożeniu tego serum na uda. Na początku rozgrzewanie jest nawet przyjemne, szczególnie w chłodne wieczory ale z każdą minutą zaczyna się nasilać do tego stopnia, że jestem zmuszona całkowicie zmyć ten produkt. Jakiś czas temu pytałam Was na moim Instagramie o Wasze doświadczenia związane ze stosowaniem tego serum i zdecydowana większość potwierdziła moje spostrzeżenia. Lubię to serum ale w zielonym opakowaniu z efektem chłodzącym, choć również potrafi nieźle dać w kość swoim zmrożeniem. 

I to już wszystkie produkty, które mnie rozczarowały swoim działaniem. Oczywiście pamiętajcie, że to moja subiektywna opinia i zapewne znajdą się też zwolenniczki jakiegoś konkretnego kosmetyku. Dajcie znać jakie są Wasze opinie na temat pokazanych produktów. Macie jakieś swoje kosmetyczne rozczarowania? 

NIE MACIE POMYSŁU JAK ZUŻYĆ NIETRAFIONY KOSMETYK? Oto kilka moich pomysłów TUTAJ klik. 



100 komentarzy on "7 KOSMETYCZNYCH ROZCZAROWAŃ CZYLI KILKA PRODUKTÓW, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY. "
  1. a ja uwielbiam maskę do włosów KALLOS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też bananowa wersja dobrze się sprawdza :D Ale wiadomo, każde włosy są inne :D

      Usuń
  2. Słyszałam od znajomego, że produkty Revlon są zupełnie innej jakości u nas, a zupełnie inne (o niebo lepsze) w Stanach...i chyba coś w tym jest niestety :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja słyszałam coś takiego generalnie o wszystkich kosmetykach, że te wypuszczane na rynek amerykański są o wiele lepszej jakości. Ile w tym prawdy - nie wiem. Ale Revlon zszedł na psy :-)

      Usuń
    2. Tak jest nie tylko z kosmetykami, ale i z jedzeniem

      Usuń
    3. prosze nie demonizujcie... słyszałyszcie czy sprawdziłyście?
      miałam revlony kupione w usa jak i w polsce, różnica żadna... chyba że trafiłam akurat na zmienioną formułę, ale trzeba wiedzieć co się kupuje..
      a co do jedzenia, to jestem bardzo ciekawa tej opinii, bo osoby które w stanach mieszkały mówią, że śmieciowe lub te kiepskiej jakości jest tanie, ale jedzenie bio bije nasze ceny.. więc podejrzewam, że jest podobnie jak z tymi kosmetykami...

      Usuń
    4. Dokładnie, z kosmetykami w USA nie zauważyłam raczej różnicy (poza ceną, jest tam o wieeeeele taniej), natomiast z jedzeniem ogromną i to na niekorzyść Ameryki. Co widzą nawet sami Amerykanie, miałam do czynienia z jednym, który odwiedził Polskę i powiedział, że w polskim McDonald's nie bałby się jeść z podłogi, a w rodzimym ma obawy, jeśli coś na stolik spadnie. Stwierdził też, że tego właśnie polskiego "Maka" porównałby do dobrej restauracji w USA. A ja sama będąc w Stanach poleciałam w dół z wagą, bo większości z ich jedzenia nie byłam w stanie nawet tknąć, z głównym naciskiem na "chleb". Jedynie w grzankach jakoś przechodził. Ble ;)

      Usuń
  3. Jejku...ja nie lubie tych samych produktów-dla mnie to niestety ,,buble'' ;0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie podkład Revlona nigdy nie był godny uwagi. Jest to jedyny podkład, który nie mogę dopasować odcienia...

      Usuń
  4. Hehe moje wielkie opakowanie maski bananowej ma takie samo zastosowanie ;) Do włosów na głowie niestety się nie nadaje :( Ale do golenia - rewelacja ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze w ten sposób zużywam nietrafione maseczki do włosów :-)

      Usuń
  5. to serum eveline rzeczywiscie pali, ale pewnie dlatego ze za duzo nakladasz. Ja tak mialam na poczatku, przez pierwsze 3-4 razy tak palilo, ze musialam zmywac i to szorujac, ale pozniej zaczelam nakladan naprawde niewielka ilosc produktu i odczuwalam tylko lekkie cieplo, calkowicie do zniesienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio próbowałam nakładać w małej ilości i w dalszym ciągu efekt palenia był nieznośny :-(

      Usuń
    2. A ja zauwazylam, ze taki efekt jest tylko zaraz po kapieli/prysznicu. Gdy nakladalam je bez kapieli rozgrzewanie bylo wlasciwie nieodczuwalne.

      Usuń
    3. A o peelingu to juz w ogole łogień:p

      Usuń
  6. revlon też się u mnie nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  7. ja także uwielbiam tę maskę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie zauważyłam różnicy jeśli chodzi o Revolna. Również zużyłam ich już wiele i chyba na stałe zagości u mnie w kosmetyczce :) Jednak zastanawiam się też nad Dior nawilżającym podkładem mineralnym. Co o nim sądzisz? Próbowałaś może? :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie mega bublem okazał się olejek do twarzy z Evree do cery mieszanej.. Masakryczna wysypka była gwarantowana za każdym razem, gdy postanowiłam go użyć.. Kolejne buble to pędzle Hakuro..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ja ogólnie stronię od olejków nakładanych na twarz. To zawsze kończy się wysypem, dlatego jeśli olejki, to tylko do olejowania włosów :-)

      Usuń
    2. U mnie olejki na twarz działają wysuszająco ale na wlosach, szczegolnie kokosowy super. Gosia

      Usuń
    3. Teraz i ja to wiem, Dario :(

      Usuń
  10. Nie wszystkie maski Kallos są takie same, ja mam OMEGA i jestem zadowolona. Co do Sleek też mam tę farbkę w tym samym kolorze i mam z nią to samo, w ogóle jej przez to nie używam, pędzelek zoeva mi się nie rozczapierzył, ale nie maluję nim kresek, nie sprawuje się u mnie w tym dobrze. Co do revlonu też uważam, że zmienili formułę, więc w przypadku tego co mam zgadzam się z Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam już chyba wszystkie rodzaje i tylko ta bananowa jest beznadziejna. Inne są albo średnie albo całkiem niezłe. Mój hit to Blueberry :-)

      Usuń
    2. Uwielbiam wszystkie moje pędzle zoevy oprócz tego jedynego. Mój od samego początku miał taki jeden odstający kosmyk, który nawet po kilku myciach się nie wyprostował i sprawia, że malowana nim kreska robi się podwójna jakby.

      Usuń
  11. Bananowego Kallosa lubię :) Już drugie opakowanie kończę i z pewnością pojawią się następne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też do nie polubiłam sie z Peachy Keen, mam ją od roku, a może kilka razy wylądowała u mnie na ustach. Może jeszcze raz spróbuję. Kiedyś miałam te serum, miałam wrażenie, że się palę od środka. Z Colorstayem się nie polubiłam ze względu na brak odpowiedniego mi koloru, a u mnie ten pędzel z Zoevy nie jest taki rozczapierzony i bardzo go lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie trafił mi się jakiś dziad i mam felerną wersję tego pędzelka :-(

      Usuń
    2. Ja też nie do końca polubiłam się*

      No bardzo możliwe niestety ;/ Ja też mam taki jeden jedyny felerny, właśnie do eyelinera z tańszego zestawu Sunshade Minerals.

      Usuń
  13. Uuu a szykowałam się do kupna tej maski do włosów..Zrobiłabym moim kudłom tylko krzywdę ;c

    OdpowiedzUsuń
  14. z Revlonem zgadzam się w 100%, kiedyś był hitem na miarę Double Wear, teraz jest "zwyklakiem" jak jakiś fluid za 10zl

    OdpowiedzUsuń
  15. ja uwielbiam maskę z Kallosa Milk. Co do Revlonu zgodzę się - dawniej był lepszy :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo przydatny post ;) Niestety, a raczej na całe szczęście nie miałam nigdy żadnego z tych produktów. Używałaś może czegoś do włosów z Welli Pro Series? Jeśli tak, to jakie doświadczenia? ;) Pozdrawiam serdecznie.

    PS. Może jakiś post o Twoich ostatnich nabytkach ciuchowych? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używałam odżywki z Wella Pro Series i była taka raczej przeciętna. Co do posta o nabytkach ciuchowych to chętnie, za jakiś czas się pojawi :-)

      Usuń
  17. Nie przepadam zbytnio za maskami Kallosa. Mleczna była dla moich włosów fatalna, bananowa nic nie robi, jedynie Keratin się sprawdza, ale nakładana z umarkowaną częstotliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Revlon nigdy mi się nie sprawdzał niestety, szkoda, że Bandi zawiodło, skoro ma parafinę w składzie - nie skuszę się na niego. Osobiście lubię takie preparaty z efektem rozgrzania/zmrożenia.

    OdpowiedzUsuń
  19. już się przestraszyłam że te pędzelki golden rose, zoevy są bublem. czaję się na nie od dłuższego czasu, może jakaś recenzja ich czy warto je kupić, czy lepiej się sprawują te podstawowe zestawy czarne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nieee, pędzelki Zoeva Rose Golden są cudowne i to moje ulubione wersje kolorystyczne. Wyglądają nieziemsko,a recenzja już była. Zerknij proszę tutaj: http://kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/2015/02/pastelowo-zote-nowosci-od-zoeva-rose.html

      :-)

      Usuń
    2. ok, super, już lecę czytać:). Od niedawna śledzę Twój blog i coraz bardziej lubię. Pozdrawiam;)

      Usuń
  20. Ja nigdy nie używałam starszej wersji Revlon'u także nie mam porównania. Natomiast Revlon, to na razie mój hit, jeżeli chodzi o podkłądy. Fakt, mógłby lepiej kryć i matowić skórę Maska Kallos- bananowej jeszcze nie miałam, ale za to mam jagodowa i szczerze powiedziawszy jagodowa w ogóle się u mnie nie sprawdza. Może mi nei służy, a okaże się, że moje włosy potrzebują bananowej, dlatego kolejną kupię właśnie ją :)
    Pozdrawiam gorąącooo :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Co do Revlonu... to prawda! Nie dość że tak jak napisałaś jest całkiem inny jeśli chodzi o działanie, to jeszcze kiedyś blogu pisałam o tym że też te same numerycznie kolory okazują się mieć inny odcień

    OdpowiedzUsuń
  22. Tez kupilam revlona na promo i z nowa formula... No miestety ale mam takie same odczucia. Duzo rzadszy i mniej kryjacy:/ a uwielbialam go wlasnie za to krycie. Nie wiem po co chca ulepszac na sile to co jest dobre :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Miałam to samo jeśli chodzi o Kallos Banana. Dramat na głowie po użyciu. Dałam jej trzy szanse i, niestety, wylądowała w koszu. Przez nią zraziłam się do Kallosa.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja polecam podkład Lirene city matt. Używam od dawna i na szczęście nie zmienili formuły.
    Nadal jest świetny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Z tym Revlonem to prawda. Używam go od dobrych 5 lat i widzę różnicę, ale niestety z powodu koloru używam go nadal. Nie znalazłam podkładu, który tak idealnie pasowałby do mojej skóry jak 150 Buff - mam skórę trądzikową w odcieniu bardzoo neutralnym - te z pigmentem lekko żółtym są za żółte, a te z różowym za różowe. Dziewczyny, może macie jakąś propozycję dla mnie? Chętnie wypróbuje :) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Znam tylko ostatni kosmetyk i muszę powiedzieć, że ja go właśnie za to grzanie bardzo lubię :) Stosuję tylko zimą i za jedyną wadę uważam to, że mógłby jakoś ładnie pachnieć. Natomiast wersja chłodząca w działaniu też jest ok, tylko od mentolu zazwyczaj łzawią mi oczy więc więcej jej już nie kupię.

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie też Kallos Bananowy się nie sprawdził, praktycznie nic nie robił. Poluję na Blueberry, ale nie mogę znaleźć, kupiłam Cherry, jest ok:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Kallos bananowy nie sprawdza się na włosach wysokoporowatych. Maska ma emolienty i humektanty w składzie, których wysokoporowate włosy nie lubią. Powodują sianowatość i sztywność właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Niestety muszę się zgodzić co do Revlonu. Przy mojej tłustej cerze żaden inny podkład nie był tak dobry jak właśnie on. Dobrze krył i matowił moją twarz na te 8 h w pracy, wiadomo z jakimiś małymi poprawkami. Aktualnie nie mogę patrzeć na siebie po zastosowaniu tego podkładu, wystarczą 3/4 h i moja twarz świeci się strasznie, później podkład się ściera i wracając po 8 h w pracy do domu jestem bez podkładu to tego w plamach. Naprawdę nie wiem co się stało z tym produktem, zużyłam już tyle opakowań.. Na początku myślałam, że to moja twarz pogorszyła swój stan i jest jeszcze bardziej tłusta, ale jednak widzę, ze to jednak produkt.

    Strasznie szkoda tak dobrego i taniego produktu. Double Wear wygląda u mnie jeszcze gorzej niż Revlon, także już nie wiem co mam używać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam to serum wyszczuplające. Po nałożeniu chciało mi się płakać ;] Tragedia, w życiu nie piekło mnie w ten sposób ciało po żadnym balsamie...

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja tydzień temu po raz pierwszy w życiu kupiłam podkład Revlon i jestem zadowolona, być może dlatego, że nie znam jego wcześniejszej formuły a ta, jak dla mnie jest ok. Szukałam przede wszystkim podkładu matującego i ten spełnia zadanie, w przeciwieństwie do Healthy Mix Bourjois zachwalanego w necie, a który kompletnie nie matuje. Miałam mnóstwo podkładów, najwierniejsza byłam Joko ale to było kilka lat temu aż w końcu albo go wycofali albo nie mogłam nigdzie znaleźć. Ostatnio zadowolona byłam z Provoke Ireny Eris, co prawda ciut za gęsty ale chciałabym podejść do niego drugi raz, z tym, że ma swoją cenę i w tym momencie bardzo żałuję, ze nie kupiłam go na promocji -49% w Rossmannie ;)
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  32. Używam podkładu Revlon Colorstay od lat. Konsystencja zależy od filtra, są dwa, SPF6 i SPF 15 i dlatego jeden jest gęsty a drugi lejacy, pewnie nie zwracalyscie na to uwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze używałam SPF 15 (zwracam na to uwagę) i niestety jest różnica, jest bardziej "lejący", nie ta konsystencja co kiedyś

      Usuń
  33. Mogę się tylko wypowiedzieć na temat kremu Bandi. I u mnie sprawdzał się świetnie (ostatnie opakowanie zużyłam na początku roku i to było jeszcze to w starszym opakowaniu). Teraz sporadycznie używam tren z Ziaji, nie jest zły tylko, że wysusza mi skórę. Ten z Bandi tego nie robił. Twarz była rozjaśniona, mniej wysypów. Ważna, nie uczulił mnie mimo długotrwałego używania - używam go z przerwami w okresie letnim od kilku lat. Mam 35lat, twarz wygląda na młodszą:) To nie jest wpis sponsorowany. Miałam też różne kremy na dzień i kompletnie się nimi rozczarowałam. Ale ten lubiłam i coś czuję, że po wypróbowaniu jeszcze kilku innych marek, wrócę do niego. Ania

    OdpowiedzUsuń
  34. Kallos Blueberry to teraz też mój hit, dzięki Tobie. Użyłam dzisiaj pierwszy raz i nigdy moje włosy nie były tak miękkie i sypkie jak po tej odżywce. I ten zapach! Będę ją używać na zmianę z Keratin. Dobrze, że nie skusiłam się na tą bananową bo pewnie też zużyłabym ją do depilacji :)
    Co do revlonu, używałam wiele opakowań, już po zmianie formuły i na te chwilę jest kiepski i nie wygląda dobrze na twarzy. Aktualnie szukam czegoś lżejszego :P Idealnego podkładu poszukiwań ciąg dalszy :)
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Kocham Kallosa bananowego! Dziala na moje wlosy najlepiej ze wszystkich Kallosow, choc fakt, nie probowalam jeszcze Twojego ulubienca, Blueberry ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Pędzla Zoeva używam od kilu miesięcy do robienia kresek i spradza się bardzo dobrze,nie stracił kształtu itp. Co do podkłdu Revlon to czasem używam wersji do cery tłustej i jestem bardzo zadowolona, szkoda, że formuła się popsuła :(

    OdpowiedzUsuń
  37. Widzę że mamy podobne buble.. ;)
    Serum z Eveline porażka bo tak samo nie mogłam znieść tego jak mnie paliło... super jest z ziaji takie redbulid w czarnym opakowaniu z nakrętką, chłodzi i moim zdaniem widać różnicę.
    Revlon- mój ukochany podkład, jestem wokalistką i mój makijaż musiał naprawdę dużo wytrzymać i kiedyś byłam zadowolona ale właśnie pod koniec tamtego roku zamówiłam na zimę jaśniejszy kolor i oho.. masakra, nie utrzymywał się tak jak wcześniej, ścierał, robiły się często smugi chociaż nakładałam jak wcześniej, nawet potrafił zrobić ciastko na twarzy.. nie dałam rady go wykończyć.
    Kallos- zakochałam się w tej firmie rok temu ale niestety było to tylko zauroczenie, miałam maskę all late na początku super ale po ok miesiącu stosowania raz lub dwa razy w tygodniu włosy stały się dziwne.. przestałam i było spoko, Vanilla była wg masakar i wg jej nie używałam na włosy tylko do golenia nóg, mam też silk i ona jest hmm.. po niej dobrze się rozczesują włosy ale nie poleciłabym jej nikomu. moim zdaniem buble.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja bardzo lubię farbki do ust Sleeka, ALE tylko, do sesji zdjęciowych :) Do stosowania na co dzień absolutnie ich sobie nie wyobrażam :D

    OdpowiedzUsuń
  39. a ja maskę Kallos lubię :-)
    Revlon jest moim ulubieńcem, używam go od jakiegoś czasu więc może nie miałam styczności ze starą formuła, co do farbki MUR mam i lubię ale nie mam porównania z MUFE, może wtedy zmieniłabym zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  40. z Revlonem absolutnie sie zgadzam! Byłam zdziwiona, gdy niedawno kupiłam kolejne opakowanie swojego ulubionego podkładu (ten sam odcień 180) i okazał się "jakiś inny", rzadszy i już nie tak kryjący jak wcześniej. Ubolewam bardzo bo był to mój hit przez długi długi czas i nie mam dla niego żadnej alternatywy :( Z tego co mi wiadomo, to producent szykuje się do zmiany opakowania, na które wiekszosc konsumentek narzekało i chce wprowadzić wersję z pompką, a gęsta konsystencja to uniemożliwiała. Cóż... jak dla mnie jakość jednak bierze górę nad wygodą. Ale niestety :/

    OdpowiedzUsuń
  41. Z wymienionych przez Ciebie produktow posiadam pedzelek Zoeva i podklad w tym samym kolorze i odcieniu. Pedzelka nie uzywam prawie wcale, bo jednak preferuje te skosne, jednak i tym udaje mi sie stworzyc kreske :) i nie odksztalcil sie poki co... co do podkladu to moj kupilam bodajze rok temu i jestem z niego zadowolona, nie wiem tez od jak dawna jest ta nowa formula. Na codzien uzywam studio fix fluid i to jest moj absolutny ulubieniec :) farbke ze sleek i z mur chcialam bardzo przetestowac, dobrze, ze napisalas o nich, przynajmniej wiem, po co nie siegac, bo u mnie tez dyskwalifikujacym czynnikiem jest tworzenie sie brzydkiej linii na ustach i zbyt cieply braz na brwiach :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Jeszcze używam starej wersji Colorstay, ale w zapasach mam drugą buteleczkę, więc mam nadzieję, że ona również będzie tą gęstą wersją :P To mnie zmartwiłaś teraz, że może być czymś zupełnie innym ;) Z Kallosa lubię bananowy szampon, ale używam rzadko, bo na co dzień Babydream ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Lubie bardzo odżywki z Kallosa, chociaż bananowej nie miałam (i chyba dzieki Tobie nie będę miała ;P ). Ale moje włosy bardzo szybko przyzwyczajają się do tych odżywek, dlatego ciągle je zmieniam. Nie wiem czy to normalne ale pod koniec opakowania praktycznie nie widzę działania tych odżywek - oprócz tego że da się rozczesać moje włosy co bez odżywki jest niemożliwe ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Kochana wybacz, że nie na temat ale nie wiem gdzie Ci te pytania zadać :D
    Gdzie kupiłaś swoje białe conversy, bo zastanawiam się czy przez popularne strony internetowe kupię oryginalne( np. Sarenza )
    Jaki jest to model? Czy rozmiarówka jest zaniżona, zawyżona ? Jak często je pierzesz, bo na każdym zdjęciu są idealnie białe! :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  45. Maseczka bananowa mi bardzo odpowiada ale widocznie mamy różne włosy:) Reszty produktów nie znam:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Dla mnie eveline jest super grzeje bo ma grzać ale nie pali. Używam te kosmetyki kilka lat😊

    OdpowiedzUsuń
  47. Co do podkładu revlon ma te same odczucia, jego formuła stała się jakaś rzadka i wodnista. A tak go lubiłam :/.

    OdpowiedzUsuń
  48. Też zauważyłam, że Colorstay już nie jest taki sam jak kiedyś i musiałam go sobie odpuścić.

    OdpowiedzUsuń
  49. Miałam kiedyś ochotę na ten krem Bandi, ale po przeczytaniu składu zrezygnowałam, bo mnie parafina zapycha. A serum Eveline mam inne, z efektem chłodzącym i też tego nie lubię, mrozi tak, że się żyć odechciewa :D

    OdpowiedzUsuń
  50. ja te sera wyszczuplające termoaktywne dobieram po prostu do pory roku - tym rozgrzewającym smaruję się zimą, tym chłodzącym latem - wtedy spisuje się rewelacyjnie a i mrozy i upały aż tak nie doskwierają:)

    OdpowiedzUsuń
  51. Od 2 lat używam Colorstaya 150 buff do cery suchej/normalnej, nie wiem kiedy się "zgorszył" :D ale nie jestem z niego już zadowolona... zauważyłam, że nie wygląda na mojej skórze dobrze po kilku godzinach i bardzo się waży...
    Mam cerę trądzikową i potrzebuje czegoś z dobrym kryciem, na dodatek czegoś JASNEGO i nie wpadającego w różowe tony. Dario i Wy - dziewczyny, jaki zamiennik polecacie więc do Revlona 150buff cera sucha?? kolorystycznie
    Healthy Mix najjaśniejszy jest dla mnie dużo za ciemny i za żółty, w dodatku mocno oksyduje

    OdpowiedzUsuń
  52. buuu a ja tak chciałam wypróbować bananowego kallosa i teraz nie wiem co robić... a małych pojemności jak na złość nie ma :/

    OdpowiedzUsuń
  53. Też miałam chęć zakupić Bandi z kwasami, ale chyba dam spokuj. Dzięki Twoim recenzjom posiadam dr.Irena Eris Provoke oraz La Roche Posay pod oczy - polecam są super. Teraz przymierzam się do zakupu paletki cieni The Balm Nude Tude lub Zoeva naturraly. I ty mam pytanie: która z nich będzie lepsza do codziennego makijażu? Obawiam się The Balm czy nie jest za perłowa i czy rzeczywiście tak mocno się obsypuje. Twoje makijaże tymi paletkami są piękne i niestety nie ułatwiają wyboru ;). Proszę doradź którą pierwszą warto kupić, niestety fundusze pozwalaj ą na razie na jedną. Dziękuję za pomoc

    OdpowiedzUsuń
  54. Zastanawiałam się właśnie czy nie kupić tego Revlona, ale skoro zszedł na psy, to sobie odpuszczę... Jaki podkład polecasz, jaki jest Twoim ulubionym? :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Pani Dario a czy mogłaby Pani polecić któryś zestaw pędzli Zoeva? Czaje sie na jakiś zestaw ale nie mam pojęcia który wybrać aby był funkcjonalny ;) z góry bardzo dziekuje za odpowiedz :)

    OdpowiedzUsuń
  56. Bananową maskę uwielbiam i Revlona również ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. Przymierzam się do zakupu tego podkładu od kilku miesięcy, a po tym wpisie mam mieszane odczucia..

    OdpowiedzUsuń
  58. Dzięki Twoim radom właśnie zużywam źle dobraną odżywkę do depilacji :) a jak mam jakiś problem z podkładem to staram się go mieszać z innym, chociaż czasami trzeba się troszkę natrudzić :) Mogłabyś polecić jakiś peeling enzymatyczny? :) pozdrawiam
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  59. niestety z revlonem mam identyczne doświadczenie i strasznie mi szkoda... bo w starej formule to był ideał...

    OdpowiedzUsuń
  60. O tym bananowym Kallosie słyszałam już wiele negatywnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  61. Mam podobne zdanie co do serum Eveline dla mnie to rozgrzewanie również jest zbyt intensywne choć zuzylam je do końca ale akurat w okresie zimowym. Reszty niestety produktów nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  62. Jeśli chodzi o podkład Revlon to od dłuuuugiego czasu jest to dla mnie jeden z najlepszych podkładów. Zaczęłam go stosować już chyba po zmianie formuły, ale póki co sprawdza się u mnie najlepiej. Nie mówię, że jest idealny, ale po wielu testach innych produktów, zawsze do niego wracam, bo nowości niestety nie zdają u mnie egzaminów. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  63. U mnie ta bananowa maska do włosów z Kallossa sprawdza się całkiem nieźle, ale szału nie ma, zapach jak dla mnie jest męczący na dłuższą metę, dlatego nie używam jej zbyt często.
    Moim ostatnim kosmetycznym rozczarowaniem jest pomadka Bourjois Aqua Lague, która miała być niczym tafla pięknego koloru, a u mnie zjada się w błyskawicznym tempie i ładnie wygląda może tylko przez 10 minut od nałożenia na usta, nie wiem czy one wszystkie takie są czy to tylko wina mojego koloru 01 Appêchissant :(

    OdpowiedzUsuń
  64. Właśnie zastanawiłam się nad Revlonem, dlaczego jego gęstość jest zupełnie inna - lejąca ;( ehhh, nie pomyślałam, że to nowa formuła. Dlaczego nie było o tym wzmianki nigdzie bububu T__T jest gorsza ale u mnie krycie jest akurat przy skórze pokrytej potrądzikowymi bliznami

    OdpowiedzUsuń
  65. dobrze wiedzieć o farbce sleeka .. bo tak ją chciałam :)

    OdpowiedzUsuń
  66. Miałam takie same odczucia jak Ty przy produkcie Eveline do czasu, gdy wypróbowałam azjatyckie wyszczuplacze. To ich pieczenie jest tak intensywne, że Eveline przy tym to Pikuś :) Uodporniłam się na tyle, że mnie w ogóle nie rusza ;)

    OdpowiedzUsuń
  67. Krem Bandi akurat u mnie się bardzo dobrze sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  68. Ojej, to u mnie kallos blueberry się nie sprawdza kompletnie, natomiast banana to moja ulubiona maska/odżywka wszechczasów!

    OdpowiedzUsuń
  69. Dario, a gdzie upolowałaś tą maskę Kallos Bluberry?

    OdpowiedzUsuń
  70. Ja jestem generalnie zadowolona z masek Kallosa. Wprawdzie moim hitem jest Al Latte z serii Serical, ale bananowa też sprawdzała się u mnie całkiem nieźle. Nie jestem za to zbyt zadowolona z czekoladowej, która to właśnie sprawia, że włosy się robią takie, jak opisujesz - sianowate. Zużywam ją jednak na spółę z mężem i mam nadzieję, że szybko się jej pozbędziemy. Na pewno wtedy wypróbuję wersję Blueberry :)

    OdpowiedzUsuń
  71. Mam identyczne wrażenia co do farbki Sleeka, tylko w kolorze Lava zdaje się? Taki pomarańczowy bardziej. Beznadziejny :(

    OdpowiedzUsuń
  72. Mam maskę bananowa z kallos i bardzo ją lubie:-)Podkład revlon mająalam raz i był okropny ale miałam ten do cery suchej. Serum Eveline kiedyś bardzo lubiłam, a teraz nie mogę przetrwać tego grzania. Albo coś zmienili albo moja skóra stała się bardziej wrażliwa.

    OdpowiedzUsuń
  73. U mnie krem Bandi spisuje się rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  74. Ja mam Kallosa Blueberry i dla mnie śmierdzi i jest bardzo średnia, teraz zakupiłam mleczną, ona pachnie przepięknie, mam nadzieję, że będzie też lepiej działać :)

    OdpowiedzUsuń
  75. O farbce do brwi czytam już kolejną taką opinię, szkoda, że zdarzają im się buble. Z tej listy miałam tylko serum termoaktywne i potwierdzam, że mocno pali, ale da się wytrzymać..

    OdpowiedzUsuń


Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz. Niestety nie odpisuję na wiadomości prywatne i maile. Jeśli masz jakieś pytanie, to zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem (niezależnie od tematyki wpisu). Postaram się pomóc :-)

Custom Post Signature

Custom Post  Signature