Top Social

Andrzejkowy wieczór z Homedelight: świeca Jelly Belly i woski Little Hotties.


Jutro Andrzejki ale ja już dziś postanowiłam zrobić sobie wieczór ze świeczkami i laniem wosku. Z mojej wróżby wiele wynika, o czym przekonacie się na końcu posta ale najpierw chciałabym Wam  pokazać jakie świeczki ostatnio goszczą w moim przytulnym salonie. Świece pochodzą ze sklepu internetowego HomeDelight, w którym znajdziecie mnóstwo świec Yankee Candle i innych topowych marek. Ostatnią recenzję wosków Yankee Candle możecie zobaczyć TUTAJ.






Tak właśnie spędzam wieczory. Zwykle z książką albo przy komputerze, popijając białą kawę i paląc zapachowe świeczki i woski. Prezentowaną dziś świecą jest świeca w puszce Jelly Belly o zapachu soczystego mango, wzbogaconego brzoskwinią, arbuzem, gruszką oraz truskawką. Jelly Belly to seria oparta na współpracy Wax Lyrical z marką Jelly Belly - uznaną  za jedną z "najfajniejszych" marek na świecie. Każdy zapach stworzono na bazie smaków żelków Jelly Belly. Faktycznie zapach jest iście żelkowy, bardzo soczysty i "do zjedzenia". Pachnie nawet nie zapalona :-) Jeśli lubicie zapachy owocowe, kojarzące się właśnie z żelkami, to świeca dla Was. Zamknięta jest w blaszanej puszcze, a czas palenia to około 16h. Możecie ją kupić TUTAJ.








Te małe, kształtne kawałki zapachowych wosków to Little Hotties. Są to mini woski do podgrzewania w kominku, które możemy ze sobą dowolnie łączyć. Do zestawu, składającego się z 35 wosków dołączone jest menu, według którego można komponować w określony sposób zapach, jaki będzie wydobywał się z kominka. Fajną sprawą jest to, że na stronie HomeDelight możemy wybrać według swojego uznania zapachy jakie nas interesują i taki samodzielnie skomponowany zestaw 35 sztuk otrzymamy. Little Hotties możecie zamówić TUTAJ.



A teraz czas na moją wróżbę. Z wosku niewątpliwie jak na moje oko uformował się pies, który podobno oznacza, że muszę uważać na fałszywych ludzi wokół mnie. Ciekawa jestem czy kiedyś wróżba powie mi coś, czego nie wiem? Tymczasem wracam do popijania wieczornej kawy i czytania książki, w której zatapiam się każdej jesieni. Mnogość opisów wiosny, sielskich krajobrazów i intensywnych kolorów zawsze poprawia mi nastrój.





Ciekawa jestem co Wam wyjdzie, bądź wyszło z andrzejkowych wróżb? Napiszcie o tym koniecznie!


Pozdrawiam,
D.

27 komentarzy on "Andrzejkowy wieczór z Homedelight: świeca Jelly Belly i woski Little Hotties. "
  1. ostatnia fotka taka nastrojowa! piekny salon!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne wnętrza :) aż miło oglądać zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może to jakieś zawodowe zboczenie, ale ja na cieniu ewidentnie widzę dziecko w okresie prenatalnym :D!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi sie podoba wystrój salonu. Wyglada mega przytulnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale tam pięknie , chciałabym tak mieć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Grzesiu na osłode:)))) piękny salon:))) mi się wydaje ze z tego wosku utworzył się hmmm zarodek :P hehehehe

    OdpowiedzUsuń
  7. Fakt-Cudny narożnik-właśnie urządzam pokój w ciepłych kolorach i brakuje mi kanapy,narożnika.Uwielbiam woski!

    OdpowiedzUsuń
  8. ...a z wróżby widzę COŚ innego!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Super post! :) A mi wróżba przypomina kołyskę :P albo buta :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Wróżb andrzejkowych nie robię ale grześka orzechowego również lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A mi ta wróżba przypomina embrion ludzki, nie chcę nic mówić, ale to wskazuje na niemowlę kochana :)) A na fałszywych ludzi trzeba zawsze uważać.

    OdpowiedzUsuń
  12. patrzę na zdjęcia, widze znajome ksiązki. patrze na półkę i spostrzegam, że mamy takie samo wydanie Przeminęło z wiatrem ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. a mi ta wróżba przypomina dziecko, serio - uważaj, uważaj Mamuśka :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta świeczka w puszce bardzo mi się podoba:)
    A Twoja wróżba również przypomina mi dzieciaczka:)

    OdpowiedzUsuń
  15. piękny masz salon ;) a wieczór z takimi świeczkami musiał być mega przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już dawno sobie nie wróżyłam na andrzejki ;) ale przyznam że kiedyś brałam udział we wróżbie która miała ujawnić jak będzie miał na imię mój mąż. Wylosowałam "Piotr" i co śmieszne się sprawdziło, bo mój narzeczony ma tak na imię.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie wiem gdzie tam dziewczyny widzą dzieciaczka ;)
    Ja też widzę ewidentnie pysk psa i tyle.
    Tak więc uwaga na wszystkich dookoła, szczególnie tych nader życzliwych ;)

    Bardzo stylowa kanapo-leżanka. Piękne wykończenie i obicie. W ogóle całe wnętrze bardzo krwiste i sensualne :)
    Podoba mi się ogromnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny masz pokój!
    Nie znałam tych wosków, ale zaraz zajrzę do nich na stronę.

    OdpowiedzUsuń


Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz. Niestety nie odpisuję na wiadomości prywatne i maile. Jeśli masz jakieś pytanie, to zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem (niezależnie od tematyki wpisu). Postaram się pomóc :-)

Custom Post Signature

Custom Post  Signature