Top Social

Jak dbam o figurę: odżywianie i ćwiczenia.


Cześć!

Jakiś czas temu na Facebooku pytałam Was, czy chcecie post o tym jak ćwiczę. Dostaję ostatnio bardzo dużo zapytań odnośnie mojej aktywności fizycznej, więc dziś troszkę o niej opowiem. Jak ćwiczenia, to i dieta, więc jako małe uzupełnienie wtrącę też kilka słów o tym co jem, a czego staram się wystrzegać.

Oczywiście potraktujcie ten post jako pewnego rodzaju sugestię, a nie sztywną, fachową instrukcję dotyczącą zmiany Waszego obecnego stylu życia. Chcę Wam jedynie pokazać, że potrzeba odrobiny samozaparcia i systematyczności, aby być zadowolonym ze swojego wyglądu. Zmiana nawyków żywieniowych i wykonywanie ćwiczeń nie tylko poprawią Waszą figurę ale przede wszystkim sprawią, że będziecie czuć się lepiej.




| Wiem co jem |

Kiedy miałam 16-18 lat kompletnie nie dbałam o to co jem i kiedy. Nigdy nie miałam problemów ze swoją sylwetką, a wręcz byłam bardzo szczupła, więc pojęcie "dieta" było mi obce. Jadłam naprawdę wszystko: od fastfoodów (które wprost uwielbiałam), po słodycze w tej najgorszej formie, no i chipsy - to był mój żywioł! Potrafiłam wciągnąć całą chałwę czy tabliczkę czekolady na raz i moja waga się nie zmieniała. Przyszedł niestety taki wiek, kiedy moja przemiana materii powiedziała "stop" i już nie jest tak kolorowo. Jeszcze jakieś 2 lata temu jadłam co popadnie bez czytania składów, a McDonald i KFC to była moja miejscówka. Oczywiście pojawił się cellulit i przybrałam na wadze, co zaczęło mnie trochę martwić. Nie dlatego, że nie akceptowałam swojego wyglądu z kilkoma kilogramami więcej ale dlatego, że przestałam mieścić się w swoje ciuchy. Tego niestety nie mogłam już przeboleć, bo na punkcie ubrań mam małego fioła. 

Moim problemem nie była ilość jedzenia ale jego jakość. Zaczęłam się interesować składami tych  wszystkich smakołyków. Okazało się, że fastfoody, to coś o czym mogę zapomnieć, jeśli chcę znów zacząć mieścić się w swoje stare ubrania. Wszelkiego rodzaju przekąski słone czyli chipsy, paluszki, krakersy również poszły w odstawkę. Słodycze również bardzo mocno ograniczyłam, szczególnie te z całą tablicą Mendelejewa w składzie. Postawiłam na domowe ciasta, które swoją drogą sama przyrządzam. 

Generalnie bardzo skupiam się na czytaniu składów. Nie wchodzę już do supermarketu i nie biorę wszystkiego "na oko". Czytam każdą etykietę i jeśli zauważę "chmurę" składników, których nie znam i które w większości są wyrażone przez E10126540854... ODKŁADAM na półkę.Oczywiście chemii w żywności nie unikniemy ale warto czasem odpuścić sobie ten amerykański chlebek tostowy, czy Coca-Colę, na rzecz czegoś, co oprócz tej chemii będzie miało jakieś składniki odżywcze. 



| Co jeść żeby poczuć się lepiej i nabrać chęci do ćwiczeń |

Nie od dzisiaj wiadomo, że jedzenie ma wpływ na nasze samopoczucie. Kiedy będziemy czuły się ociężałe i "pełne" na pewno nie nabierzemy chęci jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Naprawdę ważne jest to, żeby jeść w miarę regularnie i nie obżerać się w nocy. Nasz żołądek musi kiedyś odpocząć i zregenerować siły, więc dajmy mu chwilę "odsapnąć". Napiszę Wam mniej więcej co ja jem, a czego unikam. Odkąd stosuję takie "reguły" w swoim odżywianiu moje codzienne samopoczucie jest o 300% lepsze! 

Unikam: napojów gazowanych i niegazowanych (Tymbark, herbatki Lipton), słodyczy, pieczywa pszennego, mleka (strasznie mnie po nim wysypuje), sera żółtego, sztucznych sosów np. czosnkowy, majonezu, chipsów, bardzo słonych potraw, soków i pseudosoków ze sklepu, alkoholu, fastfoodów, napojów energetycznych typu Red Bull, parówek i wędlin na tackach, tłustych i ciężkostrawnych potraw takich jak golonka czy lazania.

Spożywam często: owoce, warzywa, samodzielnie wyciskane soki, sałatki na bazie sosu vinegret, do których przemycam siemię lniane, drób i to niestety smażony (nie trawię gotowanego kurczaka), kanapki tylko z pełnoziarnistego pieczywa zwykle z samodzielnie upieczoną w piekarniku wędliną typu łopatka czy indyk, woda niegazowana średnio i wysokozmineralizowana typu Cisowianka, domowe ciasta z umiarem takie jak szarlotka (bez żadnych mas, bitej śmietany i kremów), orzeszki i inne ziarenka pod każdą postacią, miód (szczególnie w sosach vinegret - pycha!), herbata zielona.





| Jak ćwiczę |

Nie ukrywam, że to temat, do którego podchodziłam zawsze z dużym rozleniwieniem. Myślałam, że pomogą mi te wszystkie kremy na pomniejszenie tego i powiększenie tamtego - nic bardziej mylnego. Rusz dupę z kanapy i do roboty. Nic się samo nie zdarzy, a myślenie o ćwiczeniach nie sprawi, że nagle wbijesz się w sukienkę o której marzysz.

Po obejrzeniu kilku odcinków Ewki Chodakowskiej stwierdziłam - no way. Ćwiczenia są jak dla mnie zbyt hardcorowe. Wymagają niezłej kondycji, a nie oszukujmy się, że dla osoby, która siedziała całymi popołudniami na kanapie, będzie teraz łatwo zrobić "skalpel" bez zawału. Zresztą, moim zamierzeniem nie było zrzucenie 20 kilo, a jedynie 5-6, więc przystopowałam z "chodakomanią". 

Rowerek stacjonarny był w moim domu już od kilku dobrych lat. Wisiały sobie na nim moje torebki, kurtki, korale i inne pierdółki. Ogólnie nieźle sprawował się w tej roli ale postanowiłam zrobić z niego właściwy użytek i to był strzał w 10! Nie wiem czy się orientujecie, ale jazda na rowerze czy to zwykłym, czy stacjonarnym, jest najlepszą formą aktywności dla większości osób. Po pierwsze - nie obciąża stawów. Po drugie - zwiększa wydolność płuc i serca. Po trzecie - skutecznie buduje naszą kondycję. Po czwarte pozwala zrzucić zbędne kilogramy i ładnie ujędrnić dolne partie. Na rowerze nie pracują tylko nogi i tyłek. Taka jazda świetnie rzeźbi również brzuch i ramiona! Ja jeżdżę teraz tylko raz  w tygodniu przez 30 minut na 8 obciążeniu, dla podtrzymania dotychczasowych efektów. Kiedy byłam na etapie zrzucania kilosów i budowania kondycji, to jeździłam co drugi dzień, zaczynając od 3-4 km dziennie. Później już robiłam nawet po 20 km, przy małym obciążeniu i szybkim tempie. Ważne jest też określenie efektów jakie chcemy osiągnąć poprzez jazdę na rowerze. Jeśli chcesz schudnąć, to postaraj się jeździć w szybszym tempie na minimalnym obciążeniu. Jeśli natomiast zależy Ci na umięśnieniu nóg  i zarysowaniu ich kształtu, to staraj się ustawić maksymalne obciążenia, na niskim tempie.





Co do ćwiczeń, to po każdym seansie na rowerku stacjonarnym - ruszam do treningu na macie. Fajne jest to, że nie potrzebujecie żadnych specjalistycznych narzędzi, żeby móc ćwiczyć w domu. Trafiłam kiedyś na świetny kanał na YT. Dziewczyna naprawdę pokazuje w bardzo przyjazny sposób jak wytrenować każdą partię ciała. Osobiście do dziś korzystam z jej filmików i wracam do nich bardzo chętnie, bo nie są to jakieś ciężkie ćwiczenia, a dzięki nim osiągnęłam naprawdę fajną rzeźbę ciała. Musicie też wiedzieć, że jeśli dotąd nie wykonywałyście żadnych specjalnych ćwiczeń swojego ciała, to bardzo szybko zauważycie pierwsze efekty, szczególnie na nogach. Oto kilka filmów, które mi pomogły ale koniecznie sprawdźcie cały kanał - to kopalnia rewelacyjnych ćwiczeń!




Ćwiczenia na dolne partie ciała 



 Ćwiczenia na wewnętrzną stronę nóg



Ćwiczenia na brzuch



 Ćwiczenia na klatę i ramiona (z hantlami)





| Jakich narzędzi do ćwiczeń używam |

Oczywiście tak jak już wcześniej wspomniałam moim absolutnym ulubieńcem jest rowerek stacjonarny, bez którego prawdopodobnie nie byłabym w stanie osiągnąć odpowiedniej wagi. Ostatnio jednak dokupiłam sobie jeszcze hantle 2kg i taśmę do pilatesu. Samego pilatesu jako takiego nie praktykuję ale taśma świetnie sprawdza mi się do ćwiczeń na wewnętrzną stronę ud. Związuję ją i zakładam na kostki, następnie rozciągam lewą stroną, a później prawą. Jestem w stanie zrobić 15 takich rozciągnięć na każdą stronę i uwierzcie mi, że ta guma daje nieźle popalić. Kosztuje niewiele, bo jakieś 25 zł w Decathlonie, a działa naprawdę cuda - polecam! Hantle to koszt 39 zł za 2 sztuki i również są niezastąpione w swojej roli. Próbowałam kiedyś z butelkami wypełnionymi wodą ale to nie to.






| Podsumowanie |

Podsumowując, to chcę podkreślić jedną ważną sprawę. Zmiana odżywiania i ćwiczenia nie powinny być dla Was czymś przejściowym. Nie ma nic gorszego, jak zaprzestanie aktywności fizycznej po osiągnięciu zadowalającej wagi i sylwetki. Musicie zmienić swój styl życia i uczynić go zdrowszym. Systematyczność i wytrwałość na pewno zaprocentuje! Pamiętajcie, że dieta i ruch, to nie tylko fajna figura. To też lepsze samopoczucie, jaśniejszy umysł, a co za tym idzie większa kreatywność i chęć do życia. Kiedyś miałam ogromny problem ze wstawaniem rano i czułam się wręcz tragicznie. Dziś już takiego problemu nie mam, bo zmieniłam swój styl życia. W czasach, gdzie wszystko jest napakowane chemią, a nasza opieka zdrowotna nie jest jakoś wybitnie opiekuńcza, same musimy o siebie zadbać i zadziałać zapobiegawczo. Mam nadzieję, że skłonię Was choć troszkę do refleksji, a może nawet zaczniecie ćwiczyć?


Może zamiast kolejnego różu do policzków zainwestujecie w siebie tak naprawdę?


Zapraszam także do przeczytania posta o pewności siebie i  kompleksach TUTAJ



A Wy jak ćwiczycie?
Może macie jakąś fajną dietę?
Zapraszam do dyskusji!



Pozdrawiam,
D.

75 komentarzy on "Jak dbam o figurę: odżywianie i ćwiczenia."
  1. Również ćwiczę ;D preferuje codzienne, ewentualnie co dwudniowe bieganie po 30 do 45 minut :) co do diety - jestem wegetarianką i mięsa nie jadam, wody niestety nie lubię pić (to dziwne, właśnie sobie to uświadomiłam ;D),lubię wszelkiego rodzaju warzywka i owocki :)

    Pozdrawiam i życzę wytrwałości, bo coś niestety o tym wiem ;3

    [aboutminachan.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. zazdroszczę tego wcięcia w talii! ;D ja jestem leniuszkiem pod względem ćwiczeń-ostatnio próbowałam skalpel Chodakowskiej, ale wysiadłam ;) Jedyne co teraz robię to jeżdżę na rowerze. Mam za to bzika na punkcie zdrowego odżywiania, więc dzięki temu jako tako się trzymam ;)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skalpel to naprawdę hardkor :)
      Polecam ćwiczenia z Fithappy :)

      Usuń
  3. Zdecydowanie skłoniłaś mnie do refleksji :) w tej chwili nie ćwiczę w ogóle, chyba z tego względu, że nie mam za bardzo na to warunków (wakacje spędzam w malutkim mieszkanku w bloku z rodzicami) ale niedługo się przeprowadzam i na bank muszę zmienić nawyki! Nie mam specjalnych problemów z wagą (52 kg przy 158 cm) ale przydałoby się w końcu ograniczyć ze słodyczami i innymi przekąskami. A rowerek i hantle wędrują już na moją wishlistę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tak samo jak ty! Całe życie niedowaga, a jadłam dużo i to wszystkiego,aż tu nagle jednak zaczęłam przybierać na wadze...
    Teraz przywiązuję większą wagę do tego co jem, choć nadal czasem pozwalam sobie na fastfoody, czipsy( to moja największa słabość ;D) no i ciasta- ale też tylko moje, domowe ;)
    Ćwiczyłam regularnie (najbardziej lubię Jillian), ale przez wakacje się rozleniwiłam... wracam do roboty za 2 tygodnie, po wszystkich wyjazdach. Rower- kocham, jest świetny! Ale tylko na świeżym powietrzu ;) Dla zdrowia, ale i sylwetki, polecam też basen. No i chodzenie, wbrew pozorom naprawdę dużo daje! :) Choć nadal nie jestem żadną ekspertką od zdrowego stylu życia, to i tak cieszę się że udało mi się wprowadzić kilka prostych zmian, tak jak to, że piję tylko wodę i herbaty, nie słodzę itp itd... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się trochę rozleniwiłam ale wracam już powoli do regularnych ćwiczeń na rowerku, żeby na przyszłe lato też być fit :)

      Usuń
  5. Takie ćwiczenia na wewnętrzną stronę ud by mi się najbardziej przydały! Świetny pomysł z tą taśmą

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też ćwiczę bez tego już nie wyobrażam sobie mojego dnia.Staram się odżywiać zdrowo nawet ostatnio wydrukowałam sobie tabelkę z tymi wszystkimi E.Bardzo przydatna rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakbym czytała o sobie, wciągałam wszystko i byłam szczuplutka, ani grama tłuszczyku, nic!
    Aż wybiła magiczna 20 i się zaczęło....
    Niestety bardzo ciężko mi się zmotywować, ćwiczę, przestaję i tak w kółko...
    Też kiedyś korzystałam z treningów tej Pani :)
    Teraz znów powolutku próbuje rozruszać ciało, tak więc trzymajcie kciuki i życzcie mi powodzenia :)

    A Ty wyglądasz rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, starość nie radość. Nie mamy już przemiany materii nastolatki. A kiedyś mi mama mówiła, że skończy się ta samowolka w jedzeniu :P

      Dzięki i pozdrawiam!

      Usuń
  8. Ja ćwiczę z Ewką od dwóch miesięcy prawie.
    Początkowo był Skalpel, teraz robię Skalpel 2.
    To zestawy idealne dla mnie, mam takie wrażenie.
    Świetnie się po nich czuję i widzę efekty!

    Diety żadnej nie stosuję. Nie lubię tego słowa.
    Staram się jadać racjonalnie i z głową.
    Nie słodzę, nie pijam napojów gazowanych.
    Nie jem chipsów wcale, bardzo rzadko fast foody.
    Jadam często, nawet bardzo :)
    Uwielbiam jedzenie.
    Tylko tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To podziwiam... Te treningi są dla mnie wykańczające.
      Może dlatego, że zawsze lubiłam bardziej sporty siłowe, a nie takie wydolnościówki :)

      Usuń
    2. wydolnościowy to jest kiler :D

      Usuń
  9. Masz rację, że najważniejsze jest samo zaparcie i wytrwanie w postanowieniu. Jest to trudne, ja zawsze byłam grubsza ale dopiero w ciągu ostatnich 2-3 lat bardzo się zaniedbałam. Teraz wracam do formy, zaczęłam regularnie ćwiczyć tylko z jedzeniem wciąż mam problem, głównie w pracy... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że ciężko jest się wziąć za siebie, kiedy się pracuje. Po pierwsze nie ma czasu na przygotowanie czegoś zdrowego, bo na to trzeba troszkę czasu, a te niezdrowe rzeczy są zwykle szybkie. Po drugie ciężko się opanować, jak koleżanki w pracy jedzą, a my wciąż wcinamy sałatkę. Jednak trzeba to jakoś przetrzymać. Na szczęście organizm ludzki jest się w stanie przystosować do każdej sytuacji, ale SAMOZAPARCIE to podstawa :-)

      Pozdrawiam!

      Usuń
  10. Też zawsze byłam szczupła i do tej pory potrafię zjesc tabliczkę czekolady, chipsy popić pepsi i nie przytyje, niestety przez to mam straszny cellulit więc pakuję z Mel B ;) swietny post ! sport wciąga, ważne żeby zacząć i nie robić sobie dłuższych przerw :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Te dłuższe przerwy strasznie rozleniwiają :)

      Usuń
  11. Zazdroszczę tego, że tak mało robisz, a efekty są duże. Ja mimo, że szczupła to muszę nieźle się wypocić i namordować w drodze do "kalofyfera" Należę do typu sylwetki, który ma "pierzynkę" z tłuszczyku - typ endomorficzny i cardio, cardio i jeszcze raz cardio...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co chodzi. Moja koleżanka ma tak samo i musi się po prostu wymordować na bieżni. Ja za to wolę siłowe :-)

      Usuń
  12. sport a po resztę porad zapraszam na mojego bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jaki ładny brzuś :D

    Oj, ja jestem leniwa teraz strasznie i żreć lubię... Brakuje mi motywacji, praktycznie do wszystkiego (dół wielkości rowu mariańskiego). Cóż, zdarza się. W końcu się "naprawię" :) i też będę miała taki ładny brzuś! o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana :-) Jak to nie masz motywacji! Taka ładna buźka i nie chce Ci się popracować nad ciałem? Niemożliwe!

      Usuń
    2. Leń do potęgi entej z tendencją wzrostową. Miałam kiedyś ładne, szczupłe ciało i po ptokach, teraz mam ładne fałdki :)) Zaczęłam gruntowne porządki, można powiedzieć że to jakiś zadatek przed ćwiczeniami... :) tyle że moje hantle trzymają lampę w pionie xD

      Usuń
    3. haha, dobrze, że kupiłam normalny statyw, a nie pieska, bo pewnie moje hantle też by tam wylądowały pod tą lampą :P

      Usuń
  14. bardzo ciekawy post, na pewno przekonuje do refleksji i przemyśleń. Zdecydowanie trzeba się za siebie zabrać!

    OdpowiedzUsuń
  15. Masz fantastyczną figurkę:) Chciałabym taką mieć, ale niestety Bozia nie dała silnej woli;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja polecam ZUMBĘ! 2 razy w tygodniu przez 1,5 h pot leje się strumieniami a poziom endorfin sięga zenitu :) Do słodyczy niestety od czasu do czasu mam słabość, ale na szczęście tylko do sernika, który według moich tłumaczeń i usprawiedliwień jest zdrowszy od tych wszystkich Marsów, za którymi nigdy w życiu nie przepadałam. Gratuluję samozaparcia. Jeśli o mnie chodzi, niestety muszę chodzić na zajęcia zorganizowane, sama w domu jakoś nie mogę sobie zorganizować czasu na ćwiczenia, nad czym bardzo ubolewam :(
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie przepadam za ta kobieta;) ostatnio odkrylam kanal zuzka light i bede ja cwiczyc ale to jest hardkor;)
    brzuch masz swietny;)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny post, dużo pracy w niego włożyłaś - to się ceni ;) brzuszek masz świetny , i ta koszulka z emememsami :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Brzuszek ekstra ;)
    Moje odżywianie wygląda podobnie, nie popadam w paranoję jak zjem coś nadprogramowego.
    Staram się ćwiczyć jak mam gdzie, w domu można osiągnąć ładne efekty.
    Jak mam lenia to wybieram się na spacer, na to chyba stać każdego. Zamiast godzinę siedzieć przed tv polecam wyjść na dwór na świeże powietrze.
    Rzeczywiście zmiana nawyków żywieniowych i ruch poprawiają samopoczucie. :))
    Myślę, że bardzo ładnie to wszystko ujęłaś i mam nadzieję, e zmotywowałaś innych do wstania z kanapy :))
    Jedyne co mnie zastanawia, bo nie pamiętam, jak to jest z tą wodą, czy aby wysokozmineralizowana nie powoduje powstawania kamieni na nerkach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, o powstawaniu kamieni nerkowych nic nie wiem. Są na to jakieś badania? Ja akurat piję średniozmineralizowaną więc myślę, że jest ok :-) Na pewno czuję dużą różnicę. Kiedyś piłam Żywiec, która swoją drogą jest wodą źródlaną, a nie mineralną. Teraz, gdy piję Cisowiankę zauważyłam np dużą poprawę jeśli chodzi o skórę i wzrost włosów. Myślę, że to właśnie zasługa tej wody, bo nie zmieniałam ostatnio stylu życia, jedynie właśnie przerzuciłam się na tą wodę :)

      Usuń
    2. Woda ma na pewno duże znaczenie jak i poszczególne związki w niej zawarte. Jeśli np. będzie miała za dużo fluoru to może zaszkodzić zębom i spowodować powstawanie białych plamek na nich.
      Na pewno jest lepsza niż słodzone napoje, człowiek się 100 razy lepiej czuje :))
      A jeśli chodzi o te kamienie to nie wiem, jak kiedyś czytałam na temat wody to zdania były podzielone, jedni że woda może powodować a inni że nie. Ile w tym prawdy to nie mam pojęcia.
      Niezbitego dowodu nie znalazłam. :)

      Usuń
  20. Świetna figura:) Zgadzam się co do jedzenia trzeba zdrowo jeść bo to połowa sukcesu:) Co do ćwiczeń to zależy od organizmu, ja dużo spaceruję i tylko spaceruję i muszę powiedzieć, że to mi wystarcza:)

    OdpowiedzUsuń
  21. odżywiam się bardzo podobnie, z tym że nie jadam jeszcze chleba, makaronów, ryżu i ziemniaków, niestety cwiczenia sa moją zmorą jak i cellulit, ale biegam, to jedyny wysilek jaki mogę praktykowac :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetnie wyglądasz, ja na razie dążę do podobnych efektów razem z Ewą Chodakowską i Mel B. Osobiście potrzebuję ćwiczeń na brzuch i nogi więc na tym się głównie skupiam np: trening na nogi i pośladki z Mel i Total z Ewą.
    Widzę, że również ćwiczysz nóżki i może po próbuję ćwiczenia, które Ty proponujesz.

    OdpowiedzUsuń
  23. Super brzuch!
    Moja przemiana materii również powiedziała "stop", a w połączeniu z siedzącym trybem pracy i ogólnym zasiedzeniem, wyszła jedna wielka porażka... +10kg. Nie lubię teraz swojego ciała, więc zaczynam walkę o lepszą siebie! Mam nadzieję, że mi się uda ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Brzuszek jak marzenie :) Mój tak nie wygląda niestety. Tragedii nie ma, ale coś tam po ciąży zostało. W pewnym momencie zaczęłam ćwiczyć, ale potem maluch zrezygnował z jednej z drzemek i straciłam czas na ćwiczenia. Chyba spróbuję rowerka, bo też mam w domu i mąż na nim wiesza koszule :P Co do diety, to przez ostatni ponad rok jadłam same zdrowe i dobre rzeczy i piłam wodę niegazowaną - w zasadzie musiałam. Teraz mam ochotę trochę pogrzeszyć choć do dobrej diety się zwyczajnie przyzwyczaiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Figura Twoja jak fotomedelka !!!!
    Lubię Fitappy i jej filmiki.;)
    Ja kupiłam ciężarki za 10 zł w Biedronce i było ich aż 3 pary po 1k, 3kg i 5kg. Mam również orbitrek, ale cóż z tego skoro ostatnio ćwiczyłam tylko miesiąc, a teraz znów sobie odpuściłam:P
    Ale to prawda jak zmienia się nawet sam tryb żywienia i trochę ćwiczy, to ja sama miałam wrażenie że schudłam 5kg, choć waga naprawde w ogóle nie spadła - za to moje samopoczucie wzrosło. Myślę, że znów wrócę do tego trybu:)

    OdpowiedzUsuń
  26. A my właśnie z moim Lubym zaczęliśmy się odchudzać. Jesteśmy po drugim skalpelu (masakra! oboje leżymy i kwiczymy, kondycja zerowa) do tego jeździmy sporo na rowerach. Motywujemy się nawzajem, a przynajmniej się staramy:-) U mnie najgorzej jest z dietą, jestem uzależniona od czipsów i nie jadam mięsa co trochę ogranicza jadłospis:-(

    OdpowiedzUsuń
  27. Brzusio fajny :), ja właśnie nad swoim pracuje, 30 dni z Ewą i skalpel II z krzesłem jest dla mnie idealny, chce się przekonać na własnej skórze czy będą efekty (dziś 12 dzień). Kiedyś robiłam a6 Weidera, brzuch faktycznie był twardszy, ale ćwiczenia bardzo męczące. Z Mel B. też się fajnie ćwiczy :).

    OdpowiedzUsuń
  28. sama prawda ! wiem bo sama na sobie stosuję te zasady i 10 kg mniej !

    OdpowiedzUsuń
  29. Mam ten kostium kąpielowy, wygląda rewelacyjnie na ciele :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja jeszcze jestem na tym wcześniejszym etapie, kiedy nic się nigdzie nie odkłada,więc ciężko mi zacząć jakiekolwiek ćwiczenia ;/ Nie tak dawno biegałam, ale potem przez chorobę miałam przerwę i się rozleniwiłam :D U mnie rowerek,ławka do brzuszków i inne sprzęty albo się kuszą albo kuzyni je wypożyczają ;P Ale zależy mi na wymodelowaniu nóg więc może W KOŃCU się ruszę i skorzystam z poleconych przez Ciebie filmików ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Podoba mi się Twoje podejście, sposób odżywienia i to jakie ćwiczenia wykonujesz:) Ja jestem zakochana w bieganiu, a właściwie łączy nas już stały związek:) Niestety obecnie jestem niedysponowana i czekam, aż w końcu dowiem się, że kość śródstopia się zrosła, bo przez te 2 miesiące nieźle obrosłam w tłuszczyk, kocham jeść i niestety nie zawsze zdrowo, chociaż już sobie w mózgu powoli przestawiam, np. nie jadam chipsów, co dla mnie jest mega wyczynem.

    OdpowiedzUsuń
  32. nauczyłam się już od kilku lat pić wodę, nie jem mięsa, i generalnie wolę warzywa ;)należę do "Szczęściar" które nie tyją ;D "szczęściar" bo nie raz nazwano mnie anorektyczką itp.
    ps. ładny masz brzuch:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Piękny masz teraz brzuszek :) ja do ćwiczeń polecam Tiffany, Mel B i Chodakowską :)

    OdpowiedzUsuń
  34. tez cwiczę tylko jeszcze nie dorobiłam się hantelek ale mam dwie butelki z woda też fajnie się nimi ćwiczy bicepsy :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Ja byłam już dość daleko, ale zachorowałam i ciężko mi znów wrócić do regularnych ćwiczeń. Ale muszę dać radę :) a szczególnie wrócić do tych sałateczek...

    OdpowiedzUsuń
  36. Dzięki za ten post!!Ja kiedyś też ćwiczyłam dość długo z tymi filmikami,potem z mel b,póżniej na orbitreku,a teraz walczę z p90x . Z czego po tym ostatnim jestem spocona jak przy niczym innym. Świetnie rzeźbi sylwetkę,polecam!!

    OdpowiedzUsuń
  37. Większości zasad trzymam się też ja, ale nie dlatego, żeby zrzucić kilogramy, tylko już mam taki rytm życia. ;) czekam na kolejny post i pozdrawiam :*
    Blog modowy What is in the hat? KLIK!/Bloglovin

    OdpowiedzUsuń
  38. Też znam ten kanał z ćwiczeniami ;) prowadząca jest bardzo fajna i też z nią ćwiczę :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Thanks for the tips and inspiration!

    I have to do it! >.<

    http://visitkarlina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Fajne jest to, że nie tylko lecą nam kilogramy, ale też lepiej się czujemy :)
    Ale trzeba mieć naprawdę silną wolę, żeby zmienić nawyki żywieniowe ;) Ja za cholerę nie mogę pozbyć się nawyku podjadania :( To moja zmora :(

    OdpowiedzUsuń
  41. U mnie stacjonarny rowerek niestety służy do jako wieszak :) Ale teraz raczej wolę jeździć póki jeszcze można na zwykłym rowerze którym przemieszczam się dosłownie wszędzie. A z ćwiczeniami to lipa zawsze trochę poćwiczę a później przestaję z tym że ja zwyczajowo masy ćwiczeń nie mogę robić bo mam ogromne problemy ze stawami i kręgosłupem :) A jeśli chodzi o jedzenie to również staram się jeść dość zdrowo pić wodę ale niestety lubię także napoje i niezbyt zdrowe rzeczy :/

    OdpowiedzUsuń
  42. hah u mnie podobnie -orbitrek jest obwieszony torebkami i naszyjnikami;D rowerek stacjonarny miałam i polecam-można sobie pedalować i oglądać tv czy nawet czytać książkę w miedzyczasie;) co do diety odradzam fastfoody napoje gazowane- zawierają mnóstwo rakotwórczych substancji, nie mają w sobie nic odżywczego dla organizmu. to samo zupki w proszku czy energetyki, po których moja wątroba i stan cery woła o pomstę. Za słodyczami nie przepadam, więc nie jadam zbyt często ,ale ciężko mi jest oprzeć się paczce chipsow czy pizzy. Ale pracuję nad tym;))

    OdpowiedzUsuń
  43. W kwestii odżywiania jestem całą sobą za stopniową zmianą nawyków żywieniowych. Typowe diety nie są dla mnie, pamiętam, że w jednej takiej niskokalorycznej (ułożonej samodzielnie) wytrwałam kilka miesięcy, ale w którymś momencie dieta poszła w odstawkę, a kilka kilogramów wróciło - wszystkie zabiegi okazały się więc bezcelowe.
    Sport i racjonalne odżywianie się to najlepsi sprzymierzeńcy nie tylko w walce o upragnioną figurę, ale przede wszystkim w dążeniu do dobrego samopoczucia - gdy czujesz się lżej, chętniej podejmujesz wyzwania :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Oj to prawda, że na rowerze nie ćwiczą tylko nogi i tyłek. Ostatnio jak byłam sobie pojeździć miałam taki zakwas na brzuchu, jakbym zrobiła z 1000 brzuszków :P

    OdpowiedzUsuń
  45. No nie ma co.
    Od samego mniejszego wpierdzielania dupsko samo się nie zmniejszy a efekt jojo gwarantowany.
    Przyznam się bez bicia, że jestem OKUTNYM leniem i jak pomyślę, że po pracy w moim ciasnym pokoiku mam zasuwć z Chodakowską to już mnie telepie.
    2x podchodziłam do ćwiczeń z tą panią i niestety w połowie ćwiczeń kończyłam prawie zawałem (z kanapy nagle na Skalpel to serio nie dam rady się od razu przerzucić) oraz masą siniaków (obijanie się o graty w pokoju).
    Przydałby mi się jakiś mega motywator w postaci koleżanki, która by też tyłek ruszyła i wspólnie ze mną ćwiczyła (marzenie ściętej głowy) lub właśnie taki rowerek (ponieważ mam mimo konkretnej masy chude witki zwane łydkami) by mi pomógł wzmocnić najpierw kondycję, by przerzucić się z czasem na inne ćwiczenia.
    Tylko jak się samej zmotywować? ;)
    Podziwiam Twój brzusio i idę płakać w poduszkę nad moją trzęsącą się galaretą :/

    OdpowiedzUsuń
  46. Figura cudna.
    Z tą gumą to niezła sprawa, coś takiego muszę i ja sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Ja od zawsze mam problem z mobilizacją do ćwiczeń. Zawsze kończy się na tym, że zaczne jutro, albo od poniedziałku i tak ciągle :P

    OdpowiedzUsuń
  48. Mi ostatnio udało się zrucić ok 6 kg, przede mną jeszcze 4. Ale i tak czuje się dużo lepiej. Stosowałam podobne zasady jak Ty. Rowerek stacjonarny to mój przyjaciel tak samo jak treningi z Ewa ! :)

    pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  49. ja lubię Mel B 10 minutowy trening pośladków, jazdę rowerem, wbieganie na 4 piętro do mego mieszkanka a teraz zaczynam jazdę na rolkach :) super sport i można się nieźle pobawić :) polecam, najlepiej z przyjaciółką :)

    OdpowiedzUsuń
  50. Ale co jest nie tak z herbatkami Lipton? :-? Mi póki co nie szkodzą...Pytam z ciekawości, bo nie słyszałam jeszcze, żeby przeszkadzały w dbaniu o figurę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba miałam chwilowe zaćmienie, oczywiście chodziło Ci o te w stylu iced tea w butelkach, a ja już zaczęłam się zastanawiać, dlaczego herbata zaparzona z torebki, w dodatku bez cukru, miałaby tuczyć... :P

      Usuń
  51. Jeżeli chodzi o mnie to mam takie "rzuty" na ćwiczenia, ciężko jest mi utrzymać systematyczność...mieszkam z rodzicami, także często jestem zmuszona jadać to co oni, chociaż unikam słonych przekąsek, słodkości. Jedyne czego sobie niestety nie odmówię to dobrze posłodzony earl grey.
    Co do kurczaka - próbowałaś gotować na parze? Taki kurczaczek posypany ziółkami jest na prawdę dobry :) Są takie specjalne garnki, piętrowe do tego, ułatwiają sprawę - na połowę wrzucam np. cukinię, na drugą kawałek kurzego cyca i obiad gotowy :)
    Co do ćwiczeń - fakt, po pierwszych ćwiczeniach z Ewą Chodakowską się "pochorowałam", za duże obciążenie. Za to robiłam ćwiczenia z kanału, który polecasz, o wiele fajniej mi się ćwiczyło :) Lubię jeszcze 10 minutowe treningi z Mel B, chociaż daje mega wycisk i chyba nie jestem jeszcze gotowa :D Ostatnio kupiłam skakankę - to chyba też jest dobre do treningu aerobowego, z bieganiem mam opory ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  52. z tym się zgodzę- rower to najlepsza forma sportu...i chyba najprzyjemniejsza :D Polecam, bo efekty są, szkoda, że jestem tak leniwa i mam słomiany zapał...

    OdpowiedzUsuń
  53. Dopiero żem obadał tego posta. Dobra.. Namówiłaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  54. Pamiętam jak podniecałam się tymi zdjęciami na fejsie :) i muszę przyznać że zmobilizowałaś mnie tym postem do dbania o figurę na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
  55. Z EWĄ ĆWICZYŁAM ALE BYŁO ZA INTENSYWNIE JAK DLA MNIE NO I STAWY WYSIADŁY :( TERAZ JEST ZE MNĄ MEL B KOCHAM !!!!ALE ZUMBA ??NO NO TRZEBA SPRÓBOWAĆ ;)

    OdpowiedzUsuń
  56. Kurczę, naprawdę fajny post. Napisany w zupełnie innym tonie niż większość postów nawiedzonych sportsmenek, po których człowiek tylko ma wyrzuty sumienia i jeszcze bardziej się zamyka. Prosto i otwarcie przyznajesz co lubisz, co nie, z czym dajesz radę i trafiłaś tym do mnie :) Wydajesz się bardzo fajną dziewczyną :)

    OdpowiedzUsuń


Dziękuję za odwiedziny i każdy pozostawiony komentarz. Niestety nie odpisuję na wiadomości prywatne i maile. Jeśli masz jakieś pytanie, to zadaj je w komentarzu na blogu pod najnowszym postem (niezależnie od tematyki wpisu). Postaram się pomóc :-)

Custom Post Signature

Custom Post  Signature